1. Utrudnianiu Mołdawii zbliżenia z Zachodem

in Conflicts 2018 · Danube 2018 · Moldova 2018 · PL · Politics 2018 53 views / 2 comments
          
94% посетителей прочитало эту публикацию

Ex-USSR         Moldova  

GEOMETR.IT  magazynkontakt.pl

* W czasach ZSRR Mołdawia była sowieckim rajem. Po uzyskaniu niepodległości w 1991 roku gospodarka zawaliła się i nastał niebotyczny bałagan.

Dziś nie wiadomo, kto stworzy nowy rząd w Kiszyniowie. Obecna, prozachodnia koalicja byłaby szansą na integrację kraju z Unią Europejską. Komuniści mogą zorietnować kraj na Rosję.

Co się stało? Miała być podpisana umowa stowarzyszeniowa Mołdawii z Unią Europejską, a o ile wiem, nie została podpisana.
Umowę parafowano podczas szczytu Partnerstwa Wschodniego w Wilnie z założeniem, że zostanie podpisana w kolejnym, a więc w bieżącym roku, być może już niedługo.

W Mołdawii odbędą się w listopadzie bardzo ważne wybory parlamentarne. Jeżeli obecna prozachodnia i proeuropejska koalicja rządowa wygra te wybory i stworzy rząd, to będzie to oznaczało przełamanie niepewności co do dążenia Mołdawii do integracji europejskiej. Jeżeli wygrają komuniści, to nie wiadomo co się stanie. Nie jest oczywiste, że całkowicie przeorientują kraj w stronę Rosji, ale może do tego dojść.

Teraz chodzi o to, by rząd koalicji proeuropejskiej osiągnął dostatecznie dużo sukcesów, by był przez elektorat widziany jak najlepiej. Według ostatnich sondaży jego notowania nieco się poprawiają.

Jeżeli rzeczywiście tak jest – bo sondaże w tamtej części Europy są niezbyt wiarygodne – to być może w związku z faktem, iż kilka tygodni temu został zniesiony obowiązek wizowy dla Mołdawian do strefy Schengen. Jest to wydarzenie dużej wagi – od lat rząd mołdawski uważał, że będzie to wydarzenie kluczowe dla przekonania społeczeństwa do integracji europejskiej.

A co z Naddniestrzem, którego sytuacja jest wciąż nieuregulowana? Podburzanie przez Rosję kolejnych miast może doprowadzić do destabilizacji w Naddniestrzu.
Naddniestrzu nie grozi destabilizacja, bo jest to stabilny, prorosyjski twór parapaństwowy powstały po destabilizacji Mołdawii już dwadzieścia parę lat temu. Gdy Mołdawia ogłosiła niepodległość 27 sierpnia 1991, zaistniało podejrzenie, że może dojść do zjednoczenia z Rumunią.

To nie podobało się rosyjskojęzycznej części postsowieckiej nomenklatury, która była szczególnie okopana w uprzemysłowionym regionie naddniestrzańskim. To oni wystąpili zbrojnie przeciwko nowo narodzonemu państwu.

Broń uzyskali z magazynów XIV Armii rosyjskiej, która tam stacjonowała i stacjonuje nadal. Wojna domowa trwała 4 miesiące, poczym zawarto rozejm i powstało coś w rodzaju granicy oddzielającej Mołdawię od Naddniestrza, która w większości biegnie rzeką Dniestr.

Od tej pory region naddniestrzański jest utrzymywany w dużej mierze przez Rosję, która płaci emerytury naddniestrzańskim emerytom, wynagrodzenia funkcjonariuszy służb specjalnych i wojska. Najbardziej tragikomiczna sytuacja dotyczy importu gazu. Moldova-Gaz kupuje go od Gazpromu i dystrybuuje w całej Mołdawii, czyli również w Naddniestrzu, które jest podłączone do tego samego systemu gazociągów.

Naddniestrzańskie władze sprzedają ten gaz użytkownikom po śmiesznie niskich cenach, a same nikomu za niego nie płacą – ani Gazpromowi ani Mołdawii. Mołdawia teoretycznie powinna płacić Gazpromowi, ale też nie płaci, bo tego gazu nie konsumuje. W związku z tym rośnie jej dług wobec Gazpromu za gaz konsumowany przez Naddniestrze.

Do statusu niepodległego państwa brakuje Naddniestrzu tylko uznania międzynarodowego, bo jego niepodległości nie uznaje nawet Rosja. Ma jednak własny parlament, sądownictwo, prezydenta wybieranego w wyborach powszechnych, bank narodowy, własną walutę, armię, służby specjalne.

Władze Naddniestrza deklarują od dawna chęć przyłączenia się do Federacji Rosyjskiej, bo większość społeczeństwa regionu tego by chciała. Osobiście nie sądzę, żeby Rosja chciała ich przyjąć.

Dlaczego?
Bo Naddniestrze spełnia dla Rosji użyteczną rolę w utrudnianiu Republice Mołdawii zbliżenia z Zachodem. Jeżeli odłączyło by się ostatecznie od Mołdawii (jako niepodległe państwo lub składnik Federacji Rosyjskiej), a ten fakt zostałby uznany przynajmniej przez Rosję, to bardzo ułatwiło by to Mołdawii budowanie integracji z Zachodem, bo problem zniknąłby z międzynarodowej agendy.

Jednak żaden mołdawski polityk tego nie powie, nawet jeśli tak myśli, bo dawałoby to okazję jego przeciwnikom politycznym do obwołania go zdrajcą racji stanu kupczącym terytorium kraju. Więc wszyscy powtarzają jak mantrę, że powinno dojść do tak zwanej reintegracji kraju.

Jest tam nawet rządowe Biuro do spraw Reintegracji, którym kieruje od lat urzędnik w randze wicepremiera. Dziś jest nim Eugen Carpow, wybitny dyplomata, który był ambasadorem Mołdawii w Warszawie dziesięć lat temu, a potem zakładał ambasadę Mołdawii przy UE w Brukseli. Jego niewątpliwie kompetentne wysiłki nie przynoszą jednak dostrzegalnych rezultatów.

Bardzo nieefektywny, tak zwany mechanizm negocjacji na temat Naddniestrza funkcjonuje od lat w tak zwanym formacie 5+2. Te pięć to jest Unia Europejska, Stany Zjednoczone, OBWE, Rosja i Ukraina, a te dwa to rząd Mołdawii i separatyści z Naddniestrza. Negocjatorzy spotykają się co pewien czas, ale nie ma żadnej woli rozwikłania problemu ze strony Rosji i ze strony Naddniestrza.

Czy umowa stowarzyszeniowa te wszystkie zawiłe powiązania jest w stanie przeciąć? Czy też Mołdawia będzie wiecznie niestabilnym krajem pogranicza Europy?
Nie wiem. Mam jednak nadzieję, że zwłaszcza teraz, w sytuacji bardzo niepewnej w tamtym regionie, pytanie jak pomóc Mołdawii i jak rozwiązać kwestię Naddniestrza jest przedmiotem poważnej refleksji w UE. Trudno powiedzieć co się wydarzy w najbliższym półroczu. Mołdawia jest jednak krajem ponad 10 razy mniejszym od Ukrainy. Potrzebuje pomocy, ale skala wysiłku, jaki należałoby poczynić, by skutecznie takiej pomocy udzielić, jest stosunkowo niewielka.

  • To nie jest wykluczone. Do destabilizacji może dojść po listopadowych wyborach i to niezależne od ich wyniku. Jeśli przegrana koalicji prozachodniej byłaby niewielka, to mógłby nastąpić jakiś protest jej elektoratu. Jeśli jednak ta koalicja zwycięży, zwłaszcza nieznaczną większością, to bardzo prawdopodobne są wystąpienia prorosyjskiego elektoratu komunistów.
  • Przynajmniej jedna trzecia mołdawskiego społeczeństwa jest bardzo przywiązana do nostalgii postsowieckiej, a teraz oznacza to sympatię do Rosji. Rosjan jest w Mołdawii niewielu. Dużo liczniejsi są zrusyfikowani Ukraińcy, rusofilscy Gagauzi – tureckojęzyczny lud prawosławny dysponujący terytorialną autonomią, zrusyfikowani Bułgarzy, a nawet zrusyfikowani Polacy. Oni wszyscy żywią przede wszystkim dużą niechęć do Rumunii, do języka rumuńskiego (który jest językiem Mołdawian) oraz do Zachodu.
  • To skłania do przyjmowania postawy przychylnej projektom reintegracyjnym związanym z Rosją. Może to zaowocować jakąś mniejszą czy większą destabilizacją polegającą na wystąpieniach przeciwko prozachodnim wynikom wyborów.

Wiele zależy od tego na ile komuniści będą akcentowali w kampanii wyborczej sprzeciw wobec integracji europejskiej. W ostatnich kilkunastu latach – od kiedy ich partia istnieje – byli w tej kwestii chwiejni.

To za czasów ich rządów nazwa MSZ Mołdawii została zmieniona na Ministerstwo Spraw Zagranicznych i Integracji Europejskiej. Jeśli jednak w tegorocznych wyborach będą eksponować sprzeciw wobec eurointegracji, to będą one naznaczone ostrą konfrontacją i mogą zaowocować niepokojami.

Jeśli nie, to byłby fenomen – proeuropejska partia komunistyczna!
Bez przesady – w Europie bywały proeuropejskie, akceptujące pluralistyczną demokrację partie komunistyczne począwszy od lat 70. ubiegłego wieku, gdy funkcjonowała formuła tak zwanego eurokomunizmu, przede wszystkim we Włoszech, Hiszpanii czy Francji. Jednak mołdawska Partia Komunistów to jeszcze inny przypadek. To nie jest kontynuacja partii komunistycznej z czasów sowieckich, to jest partia stworzona na nowo w latach 90. jako genialny pomysł wyborczy.

Pierwszy okres niepodległości, lata 90., był nieszczęśliwy dla Mołdawii pod względem gospodarczym. Wcześniej była jedną z najbogatszych republik sowieckich. Miała wspaniałą ziemię, klimat i tradycje w dziedzinie rolnictwa, a w tym w produkcji wina.

Żywiła i poiła połowę sowieckiego kraju. Obok republik bałtyckich, Mołdawia była tą czwartą bogatą republiką w sposób odróżniający ją od reszty Sowietów. Coś w rodzaju sowieckiego raju. Gdy jednak rozpadł się sowiecki rynek – świat się zawalił, a gospodarka Mołdawii straciła rację bytu. Jednocześnie ci, którzy objęli władzę, zarówno postsowiecka nomenklatura, która przemalowała się na demokratów, jak nawet niektórzy nowi politycy znaleźli szybko sposoby na rozkradanie resztówki majątku państwowego. To wszystko razem doprowadziło do niebotycznego bałaganu.

Państwo stało się niewydolne w spełnianiu swych funkcji, poczynając od płacenia emerytur, poprzez usługi medyczne, a kończąc na zapewnianiu porządku i bezpieczeństwa. Co bardziej przedsiębiorczy ludzie sprzedawali za granicę własne nerki i zaczęła się masowa emigracja zarobkowa – na Zachód i do Moskwy. Do Moskwy było pojechać łatwiej, bo kupowało się po prostu bilet na pociąg, a do krajów zachodnich trzeba było jeszcze dostać wizę.

Wtedy właśnie grupa sprytnych ludzi wymyśliła coś w rodzaju politycznego happeningu. Zafundowali sobie czerwone flagi z sierpem, młotem i książką (ta książka to tak zwana inteligencja pracująca), zamówili wizytówki z tymi symbolami, stworzyli Partię Komunistów Republiki Mołdawii i obwieścili wyborcom, że we współpracy z Rosją przywrócą sowiecki raj. W 2001 roku zdobyli 72 mandaty w 101-osobowym parlamencie, czyli tak zwaną większość konstytucyjną z dużym marginesem. Rządzili przez dwie kadencje.

Publikacja nie jest redakcyjna. Odzwiercie dla towyłącznie punkt widzenia i argumentację autora. Publikacja zostałaza prezentowana w prezentacji. Zacznij od poprzedniego wydania. Oryginał jest dostępny pod adresem:magazynkontakt.pl

GEOMETR.IT

2 Comments

  1. Wydaje mi sie ze moze sie powtorzyc wariant ukrainski ze strony Rosji , bowiem zjednoczenie tych bytow panstwowych oznaczalalaby utrate wplywow w tamtym regionie przez Rosje , wiemy co potrafi zrobic FR zeby nie stracic kontroli nad danym regionem, powtarza sie zawsze ten sam schemat, czyli pojawia sie »osoby» powiazane ze sluzbami FR ktore beda podburzac do walki o to zeby niedopuscic do zjednoczenia »vide Donbas i Lugansk, Osetia , itd»

  2. Pozostaje jeszcze kwestia Naddniestrza, pseudo-państwa rosyjskich służb — jest to strategicznie bardzo ważny region, ponieważ mając Krym można np. zablokować porty Ukraińskie głównie Odessę porty na morzu Azowskim są już przyblokowane przez most. Mołdawia to też jest ewentualny drugi kierunek ataku na Ukrainę i państwa NATO — strategicznie bardzo ważny region. Nie wspominam już o jego roli w kontroli Morza Czarnego i szlaków handlowych przez Dardanele.

Добавить комментарий

Your email address will not be published.

Latest from

Go to Top