1 — Mołdawia. Porażkę polityki Zachodu

in Conflicts · Crisis · Europe · EX-USSR · Moldova · Nation · Politics · POLSKA · Power · Russia · World 18 views / 5 comments
          
83% посетителей прочитало эту публикацию

GEOMETR.IT  http://oaspl.org/  14.04.2016

  • Obecną sytuację w Mołdawii uznać należy za porażkę polityki Zachodu. Przymykanie oczu na poważne nieprawidłowości i tolerowanie pozornej westernizacji państwa przy zachowaniu najgorszych cech kraju postsowieckiego doprowadziły UE i USA do sytuacji bez dobrego wyjścia. „Mniej złym” rozwiązaniem stało się popieranie oligarchicznych, kleptokratycznych i de facto mafijnych rządów. Poparcie im udzielane może poważnie zaszkodzić Zachodowi w oczach społeczeństwa mołdawskiego
  • „Uczciwą alternatywą” dla do cna skorumpowanych sił prozachodnich stały się siły prorosyjskie. Tymczasem z racji swego położenia Mołdawia ma duże znaczenie strategiczne – głównie jako potencjalny czynnik destabilizacji. Dla Rosji sytuacja w Kiszyniowie jest ważna ze względu na separatystyczne Naddniestrze, dla Kijowa i UE z racji sąsiedztwa z Ukrainą. Rozwój wydarzeń w Kiszyniowie i geopolityczny kurs, jakim będzie szła Mołdawia ma też znaczenie – z racji geografii – dla wszelkich koncepcji integracyjnych kojarzonych z projektem Międzymorza.
  • Na początku roku dobiegły końca sześcioletnie rządy Sojuszu dla Integracji Europejskiej. Obecny rząd i popierająca go większość łączy część poprzedniej koalicji z częścią komunistów. Nie ma już w nim prozachodnich, prawicowych elementów, które w największym stopniu odpowiadały dotychczas za kształtowanie polityki zagranicznej.
  • Od 1 stycznia do 31 grudnia 2015 roku Mołdawia miała pięć rządów. W większości o charakterze tymczasowym, bez możliwości wprowadzania reform i podejmowania strategicznych decyzji. Niestabilność polityczna negatywnie wpłynęła na i tak jedną z najbiedniejszych w Europie gospodarek. PKB spadł w 2015 r. o dwa procent. Eksport spadł o 16 proc., a import o 25 proc. w porównaniu do roku 2014.
  • Faktycznym władcą państwa został oligarcha Vlad Plahotniuc. Ma już pełnię władzy nie tylko ustawodawczej, ale i wykonawczej. Kontroluje też większość sądownictwa. Przy jednoczesnej dominacji w mediach daje to Plahotniucowi ogromną przewagę nad rywalami.
  • Opozycja jest podzielona i na obecnym etapie niezdolna do wymuszenia na rządzie przedterminowych wyborów. Takim scenariuszem nie jest też zainteresowany Zachód, który woli niedoskonałe z jego punktu widzenia rządy deklarującego utrzymanie zachodni kurs oligarchy niż przejęcie władzy przez prorosyjską lewicę.
  • Rosja nie dąży do „Majdanu” w Kiszyniowie. Większość ludzi demonstruje przeciwko korupcji, a nie integracji z Europą. Moskwa jest też zbyt słaba ekonomicznie i zbyt zaangażowana politycznie na innych frontach, by otwierać nowy w Mołdawii. Obecnie więc gra na przedłużanie kryzysu i długoterminowo na zmianę nastrojów geopolitycznych Mołdawian.
  • Z racji swego położenia Mołdawia ma duże znaczenie strategiczne – głównie jako potencjalny czynnik destabilizacji. Dla Rosji sytuacja w Kiszyniowie jest ważna ze względu na separatystyczne Naddniestrze, dla Kijowa i UE z racji sąsiedztwa z Ukrainą. Rozwój wydarzeń w Kiszyniowie i geopolityczny kurs, jakim będzie szła Mołdawia ma też znaczenie – z racji geografii – dla wszelkich koncepcji integracyjnych kojarzonych z projektem Międzymorza.

Wiosną 2009 roku tłum demonstrantów szturmem wziął budynki parlamentu i administracji prezydenta w Kiszyniowie. Obalono rządy komunistów, a władzę przejął Sojusz dla Europejskiej Integracji (AIE) – koalicja kilku partii określających się jako centrowe i centroprawicowe, liberalne gospodarczo oraz zdecydowanie prozachodnie w programie polityki zagranicznej.

Tak zaczęły się długie jak na postsowieckie uwarunkowania proeuropejskie rządy, deklarujące chęć głębokich reform i dążenia do integracji z Unią Europejską. Do niedawna kraj pokazywał najwyższe tempo zbliżenia do UE, zwłaszcza w ramach Wschodniego Partnerstwa. Mołdawia była pierwszym krajem WNP, któremu przyznano reżim bezwizowy z Unią.

Ale z perspektywy czasu widać wyraźnie, że było to bardziej zasługą europejskich partnerów, niż realnych wewnętrznych przekształceń. Przez wszystkie te lata Zachód nie chciał widzieć złych stron rządów AIE, entuzjastycznie europejską retorykę rządów w Kiszyniowie przyjmując za realne działania.

Jednak po siedmiu latach trudno mówić o sukcesie, wypada raczej stwierdzić, że ten eksperyment nie udał się. Chyba nikomu jeszcze w byłym Związku Sowieckim nie udało się tak bardzo zdyskredytować proeuropejskiego programu i zachodnich haseł, jak zrobiła ta „europejska” koalicja w Kiszyniowie.

Niektórzy będą się upierali, że znów potwierdza się, iż formalne, automatyczne kopiowanie zachodnich mechanizmów i wzorców na grunt postsowiecki nie może się udać. Ale trudno się z tym zgodzić. Przykład Gruzji z czasów Micheila Saakaszwilego pokazuje bowiem, że jest możliwe wykorzenienie dużej części dawnych nawyków – ale potrzeba determinacji, pomysłu i umiejętności aplikowania zachodnich lekarstw wschodniemu pacjentowi.

W Mołdawii tego nie było. Nie było tam nawet poważnych prób reformowania państwa, mimo że Mołdawia była pod pewnymi względami w dużo lepszej sytuacji, niż choćby Ukraina czy Białoruś. Składało się na to sąsiedztwo z historycznie, językowo i kulturowo bliską Rumunią, świeżo upieczonym członkiem UE i NATO, silne proeuropejskie nastroje elit i zwykłych ludzi, znajomość realiów życia w Unii setek tysięcy mołdawskich gastarbeiterów. Oczywiście były też przeszkody na drodze do UE: konflikt w Naddniestrzu i duża liczba zarobkowych migrantów w Rosji.

Podział łupów

Problemem była od początku sama koalicja – z zewnątrz wydająca się idealnie prozachodnią, ale wewnątrz pełna typowych dla postsowieckiej polityki wad. Partia Liberalno-Demokratyczna, Partia Demokratyczna, Partia Liberalna – te pięknie brzmiące nazwy przykrywały brak pełnowartościowego programu i sprecyzowanej ideologii.

  • Ugrupowania były typowymi ugrupowaniami wodzowskimi, sponsorowanymi przez oligarchów. Nic dziwnego, że państwo potraktowały jako łup.
  • Podział stanowisk i wszelkich fruktów wynikających ze sprawowania władzy scementował trzy partie lepiej, niż formalnie będący podstawą ich sojuszu proeuropejski program.
  • Niestety od początku koalicja wstrząsana była wewnętrznymi sporami, których efektem było – i to niemal od początku – siedem burzliwych lat w mołdawskiej polityce. W czterech kolejnych wyborach parlamentarnych (w tym dwóch przedterminowych) proeuropejskie partie jeszcze jakoś były w stanie zebrać konieczną liczbę głosów, by mieć większość.

Zaraz potem jednak zaczynały się zakulisowe gry i publiczne skandale, zaś głosów często trzeba było szukać wśród opozycji. Miarą wewnętrznej rywalizacji w AIE było to, że koalicja przez trzy lata (sic!) nie była zdolna wybrać – w zdominowanym przez siebie parlamencie – prezydenta.

To, co jednak najbardziej bulwersowało mieszkańców kraju, którego jedna czwarta populacji wyjechała za chlebem za granicę, to korupcja. Za ilustrację stopnia finansowych przekrętów niech posłużą dwie afery z 2014 roku: jedna bardzo głośna, druga nie tak jednoznaczna, ale lepiej oddająca korupcyjne schematy funkcjonujące w Mołdawii. Zacznijmy od drugiej.

Aż 80 proc. zużywanej w Mołdawii energii elektrycznej pochodzi z hydroelektrowni Cuciurgan położonej w separatystycznym Naddniestrzu. Obiektem zarządza rosyjski państwowy koncern Inter RAO poprzez spółkę zależną MoldGRES. Bezpośrednio od niej prąd kupował państwowy koncern mołdawski Energocom.

Pod koniec 2014 roku pojawił się jednak pośrednik – EnergoKapital, anonimowa spółka z siedzibą w Naddniestrzu. Nie ulega wątpliwości, że powstała właśnie w tym jednym celu – kontrakt z mołdawskimi Energocomem zawarła bowiem zaledwie 1,5 miesiąca po powstaniu. W październiku ub.r. umowa została przedłużona o kolejne pół roku. EnergoKapital zarabia rocznie na pośrednictwie ok. 160 mln dolarów.

Mołdawski resort gospodarki twierdzi, że nie brał udziału w negocjacjach z EnergoKapital, sprawą zajęły się zaś służby specjalne. Nic się jednak nie zmieniło przez przeszło rok. Mołdawski wiceminister gospodarki kilka miesięcy temu powiedział, że to naddniestrzańscy separatyści narzucili Kiszyniowowi pośrednika po tym, jak Ukraina ograniczyła dostawy pod koniec 2014 r. Na wprowadzeniu pośrednika na pewno zarabiają jacyś ludzie z Naddniestrza, na pewno też z Inter RAO, i niemal na pewno ktoś z Mołdawii.

Przypomina to schemat doskonale znany z importu rosyjskiego gazu na Ukrainę (pośrednicy EuralTransGaz czy RosUkrEnergo). Tymczasem od listopada ceny prądu w Mołdawii wzrosły aż o 37 proc.

Ksawery Czerniewicz

https://oaspl.org/

GEOMETR.IT

5 Comments

  1. z perspektywy czasu widać wyraźnie, że było to bardziej zasługą europejskich partnerów, niż realnych wewnętrznych przekształceń.

  2. W tej sytuacji po stronie władz w Kiszyniowie stanęła Rumunia, która od lat promuje wstąpienie Mołdawii do Unii Europejskiej. Wielu Rumunów uważa, że Mołdawia jest sztucznie stworzonym państwem. Wszystko dlatego że Mołdawia została wykrojona z Besarabii (niegdyś należącej do ziem rumuńskich) przez Imperium Rosyjskie, a później stymulowana przez władze sowieckie jako odrębna republika z własną kulturą i językiem.

  3. Jednym z haseł protestów jest właśnie odebranie władzy „klice Plahotniuca” i osadzenie go w areszcie. Protestujący wieczorem 20 stycznia 2016 roku dostali się na krótki czas do wnętrza parlamentu, ale zostali prawdopodobnie wyparci przez policję

  4. Trzeba kompletnie nie orientować się w sytuacji w Mołdawii by pisać bzdury typu : co wyborą ? UNIĘ CZY ROSJĘ ? …Tam całkowicie chodzi o co innego a ludzie powoli zaczynają myśleć a nie jak kiedyś oddawawali się bezmyślnie całe kraje i niezależność aby być w Unii ;

  5. Pieniądze wyprowadzono na zasadzie „kredytowej czarnej dziury”. – Jeżeli pan jest bankierem, a ja mołdawskim politykiem, który potrzebuje pieniędzy, to przyjdę do pana i na przykład za butelkę wody, która kosztuje dolara jako zastaw poproszę o sto milionów dolarów kredytu. Pan oczywiście odmówi, ale ja zaproponuję łapówkę, powiedzmy milion dolarów.

Добавить комментарий

Your email address will not be published.

Latest from

Go to Top