Mołdawia. „Unirea 2018”

21.04.2016
В КАТЕГОРИЯХ:
Conflicts, Crisis, Danube, Economics, Europe, Euroskepticism, EX-USSR, Moldova, Money, Nation, Politics, POLSKA, Power, World
5 409 0
Mołdawia. „Unirea 2018”
ЭТУ ПУБЛИКАЦИЮ ПРОЧИТАЛИ  74%  ПОСЕТИТЕЛЕЙ.

Mołdawia. „Unirea 2018”

GEOMETR.IT    http://oaspl.org/

Należy pamiętać, że dwa z trzech głównych ugrupowań opozycji były i mogą być jeszcze wykorzystywane w rozgrywkach obozu rządzącego. Usatîi odegrał dwuznaczną rolę w zniszczeniu Filata, z kolei DA w swych protestach od początku skupiła się na Plahotniucu, wyraźnie PLDM (Filata) oszczędzając.

Druga ważna rzecz: sojusz DA, PN i PSRM ma bez wątpienia taktyczny charakter. Różnice między nimi są zbyt duże i zasadnicze. Nawet w odniesieniu do strategii walki z rządem. Zapewne oba powyższe czynniki miały wpływ na to, że po burzliwych dniach po zaprzysiężeniu rządu Filipa, mimo zapowiedzi eskalacji protestów, nastąpiło coś wręcz przeciwnego.

  • Na wielkiej wspólnej demonstracji 24 stycznia Nastăse, Dodon i Usatîi zażądali przedterminowych wyborów parlamentu, bezpośrednich wyborów prezydenta, redukcji liczby deputowanych ze 101 do 71, zniesienia immunitetu dla deputowanych uznanych winnymi przestępstw.
  • Zapowiedzieli, że w razie niespełnienia żądań w dniu 28 stycznia rozpoczną blokadę komunikacyjną całego miasta. Skończyło się na regularnych marszach i wiecach coraz mniejszej liczby ludzi. Wynika to ze zmęczenia ludzi nieskutecznością takich metod walki z władzą, ale też z kalkulacji części opozycji, która woli deeskalować sytuację w kraju, aby uniknąć zbyt szybkich przedterminowych wyborów.

Powstające dopiero nowe prozachodnie prawicowe partie potrzebują paru miesięcy na okrzepnięcie. Dlatego na przykład dialogu z rządem, a nie przedterminowych wyborów chce dopiero raczkująca partia Mai Sandu. Natomiast po wspólnej z lewicą demonstracji 24 stycznia część liderów DA wycofało dla niej poparcie, odrzucając jeden z głównych postulatów demonstrantów: szybsze wybory.

Wśród tych działaczy byli Jekaterina Mardarowicz (polityczny klub kobiet „50/50”), dziennikarze i pisarze Petru Bogatu i Nicolae Negru oraz polityk i analityk Oazu Nantoi. Nie chcą iść ręka w rękę z prorosyjskimi siłami. Zachowali się więc tak, jak Zachód: wybrali mniejsze zło, czyli trwanie oligarchicznego rządu.

Czwartego lutego Forum Obywatelskie, płaszczyzna dyskusyjna dla wszystkich nurtów opozycji, wydało oświadczenie będące zbiorem postulatów przeciwników rządu. Generalna ocena sytuacji w kraju pozostała bez zmian: państwo zostało zawłaszczone przez polityczno-oligarchiczny klan Plahotniuca. Jedyne wyjście to przedterminowe wybory oraz przejście do powszechnych wyborów prezydenta.

Obie elekcje powinny odbyć się jednocześnie. Ale jeśli wcześniej demonstranci domagali się wyborów już w kwietniu, to teraz mowa jest już raczej o jesieni. Na stopniowe zmiękczanie stanowiska opozycji wpływ ma na pewno postawa graczy zagranicznych: Zachód jest na razie za utrzymaniem status quo, zaś Rosja jest zaskakująco pasywna. 

Polityka Zachodu i Rosji

Alternatywą dla obecnej skorumpowanej władzy jest obecnie władza antyzachodnia i tym samym prorosyjska. Nie zmieniłoby się jedynie to, że nowa władza również byłaby sponsorowana przez oligarchów.

  • Nic więc dziwnego, że zachodnie ambasady w Kiszyniowie uznały, że obecnie nie ma sensu porzucanie aktualnego rządu mołdawskiego, skoro po wyborach i tak niewiele zmieniłoby się w stylu sprawowania władzy, a Mołdawia zamiast trzymać się kursu europejskiego, poszłaby z powrotem w objęcia Rosji.
  • Podyktowane obawą przed pogłębieniem destabilizacji w kraju poparcie dla władz wyraziły USA (ustami Nuland) oraz główny sojusznik – Rumunia. 21 stycznia jej prezydent Klaus Iohannis poparł rząd w Mołdawii. W zamian Zachód oczekuje konkretnych reform Kiszyniowa.
  •  26 stycznia na wspólnej z Filipem konferencji prasowej w Brukseli premier Rumunii Dacian Ciolos ogłosił, że pierwsza transza (65 mln euro) z 5-letniego programu kredytowego (150 mln euro), jaki Bukareszt zaoferował Mołdawii w 2015 r. nie będzie uruchomiona, dopóki Kiszyniów nie przeprowadzi reform rekomendowanych przez MFW. Porozumienie było zawarte z poprzednim rządem mołdawskim.

Jeśli chodzi o politykę Kremla wobec kryzysu mołdawskiego, to wydaje się, że nie jest on zainteresowany „przejęciem” Mołdawii wraz ze wszystkimi tego, także ekonomicznymi, konsekwencjami. Interesujące jest małe zainteresowanie Rosji Mołdawią.

Tylko raz sytuacja w Kiszyniowie była jednym z tematów posiedzenia Rady Bezpieczeństwa z udziałem Władimira Putina (22 stycznia). Rosyjskie media oczywiście krytykują Plahotniuca i Zachód, który „paktuje z oligarchą-złodziejem”, ale nie jest to nawet w części porównywalne pod względem skali z propagandowymi kampaniami wymierzonymi w inne kraje w przeszłości.

Wydaje się, że bardziej niż zagraniczne mocarstwa sytuacją w Mołdawii, wykorzystaniem zagranicznego czynnika zainteresowani są gracze w Kiszyniowie. Media kontrolowane przez Plahotniuca donosiły tuż przed powołaniem rządu Filipa, że promoskiewska opozycja i specsłużby rosyjskie planują zamach stanu.

Usatii zaprzeczył tym doniesieniom, nazywając je „nonsensem”. Z kolei 22 stycznia Dodon powiedział demonstrantom, że rozmawiał z ambasadorem USA Jamesem D. Pettitem i powiedział mu, że Waszyngton „popełnił błąd”, popierając ten rząd. Tenże Dodon utrzymuje, że USA są reżyserem obecnego kryzysu, który ma ostatecznie doprowadzić do przyłączenia Mołdawii do Rumunii. O projekcie „Unirea 2018” (Unia 2018) lider socjalistów mówił w wywiadzie dla rosyjskiej „Komsomolskiej Prawdy”.

Idea zjednoczenia obu krajów, a właściwie przyłączenia Mołdawii do Rumunii żyje od początku mołdawskiej niepodległości. Obecnie więcej entuzjazmu budzi w pewnych kręgach w Kiszyniowie, niż w Bukareszcie. Kryzys w Mołdawii i zmęczenie kleptokratycznymi rządami może przyczynić się z czasem do wzrostu poparcia dla zjednoczenia z Rumunią jako jedynej recepty na korupcję i kryzys.

Rumunia jest w UE i NATO, jej PKB na głowę jest sześć razy większy, niż mołdawski, a średnia płaca wyższa o 250 proc. Istnieją też jednak podziały historyczne, a 25 lat samodzielnej państwowości umocniło tożsamość mołdawską. Grudniowe sondaże pokazały, że za unią jest tylko co piąty Mołdawianin (i to bez uwzględniania Naddniestrza).

Jeszcze większe przeszkody leżą w polityce międzynarodowej. Stanowisko Moskwy jest oczywiste. Ale także Węgry, Bułgaria i Turcja niechętnie patrzą na ewentualne powiększenie Rumunii.

https://oaspl.org/

GEOMETR.IT

, , , , , ,

5 comments

  1. Estel
    Ответить

    Wielka Rumunia” to geopolityczny projekt Bukaresztu stworzony po to, aby państwo rumuńskie przyjęło przywódczą rolę na obszarze Europy południowo-wschodniej. Zdaniem twórców tej koncepcji Rumunia zostanie „wielką” wtedy, kiedy wchłonie nie tylko Mołdawię, ale i Naddniestrze razem z ukraińską częścią Besarabii i Bukowiny.

  2. Up to Date
    Ответить

    Kiszyniów przerażony perspektywą stworzenia na terenie Gagauzji i Taraclii ideologicznie i terytorialnie jednolitego antyrumuńskiego frontu namówił władze rejonu, aby tymczasowo zrezygnowały z idei autonomicznej.

  3. Warszawiak
    Ответить

    Jak zauważa rosyjski historyk i politolog Modest Kolerow, rozpocząwszy budowę Wielkiej Rumunii władze w Bukareszcie mogą nabrać apetytów w miarę jedzenia – skosztują nie tylko mołdawskiej mamałygi, ale sięgnąć mogą i po ukraińską

  4. Regina
    Ответить

    Rumuni nie potrzebują silnej i dobrze prosperującej Mołdawii, ponieważ takiej Mołdawii nie udałoby się przekształcić w dodatek do „Wielkiej Rumunii”.

  5. Terra Incognita
    Ответить

    Wydaje się, że bardziej niż zagraniczne mocarstwa sytuacją w Mołdawii, wykorzystaniem zagranicznego czynnika zainteresowani są gracze w Kiszyniowie. Media kontrolowane przez Plahotniuca donosiły tuż przed powołaniem rządu Filipa, że promoskiewska opozycja i specsłużby rosyjskie planują zamach stanu.

Добавить комментарий

Ваш e-mail не будет опубликован.