Są różne pojęcia demokracji…

in Nation 2018 · PL · Politics 2018 · Polska 2018 · Skepticism 2018 · YOUTUBE 2018 93 views / 3 comments
          
95% посетителей прочитало эту публикацию

Balkans     Danube        Europe         Ex-USSR      Polska

GEOMETR.IT   Racjonalista.tv

* Współczesny kryzys demokracji nie dotyczy tylko Polski, czy krajów, które nigdy nie były za bardzo objęte demokracją.

Z prof. zw. dr hab. Jerzym Zajadło rozmawia Jerzy Kraszewski

* Czy system, który kształtuje się w Polsce od 1989 r. jest demokratyczny? Czy żyjemy w demokratycznej Rzeczpospolitej, jak obiecała nam Konstytucja kwietniowa 1997 r.? Czy uzasadnione są twierdzenia o skażeniu polskiej demokracji kryzysem?

— To trudne pytanie. Najpierw musimy sobie wyjaśnić, co rozumiemy pod pojęciem demokracja i jak pojmujemy definicję kryzysu.

Kwestia stanu demokracji zaprząta uwagę badaczy nie tylko w Polsce, u nas zresztą w mniejszym stopniu niż w Europie Zachodniej. Gdy odwołamy się do literatury zagranicznej, to odpowiedź na pytanie, czy demokracja przeżyła się, czy żyjemy w jej fazie schyłkowej, będzie w zasadzie pozytywna.

Pogląd taki nie jest odosobniony. Wystarczy tylko wskazać na sugestywne tytuły wydanych ostatnio pozycji: Śmiertelny bóg Demos Jacka Bartyzela oraz polski przekład książki Hansa-Hermanna Hoppego Demokracja – bóg, który zawiódł. Natomiast ja z tezą, że system nazywany demokracją, przeżył się, nie zgadzam się.

Przeciwnie – uważam, że demokracja ekspanduje, rozszerza się, zarówno w układzie pionowym (rozwój samorządności), jak i poziomym (wzrasta liczba państw, które w mniejszym lub większym stopniu, uwzględniając rodzimą specyfikę i tradycje, zaczynają stosować demokratyczne procedury, m.in., przy wyborze władz). Jestem przekonany, że na demokrację jesteśmy skazani.

Inna sprawa, czy ten system nie szwankuje, nie koroduje? Szwankuje, nie ulega wątpliwości. I na świecie, i w Polsce. W Stanach Zjednoczonych świadczy o tym m,in., zaostrzenie dyskusji w sprawach światopoglądowych, ekonomicznego wymiaru demokracji, sposobu walki z terroryzmem w kontekście poszanowania praw człowieka. W jednej ze swoich ostatnich książek, pod charakterystycznym tytułem Is Democracy Possible Here?, zwraca na to uwagę znany filozof prawa i polityki Ronald Dworkin.

W pewnym stopniu przypomina to sytuację w Polsce, choć pełnych analogii z oczywistych powodów dokonywać w tych porównaniach nie można. W pewnym stopniu jednak można (spory wokół problemów gospodarczych, „rozliczeń” historycznych itp.). W czasie, gdy władzę sprawowało PiS, największe zagrożenie nie polegało na naruszaniu praw człowieka, a na tym, że polityka tego ugrupowania doprowadziła do głębokiego pęknięcia społeczeństwa, ze wszystkimi tego skutkami.

Świadomie czy nieświadomie, ale ukształtowano paradygmat uprawiania polityki według modelu „wróg-przyjaciel” opartego na teologii politycznej Carla Schmitta.

Czy więc mamy do czynienia – na świecie i w Polsce – z kryzysem demokracji w ogóle, czy demokracji współczesnej? To pytanie otwarte. Na pewno można mówić o przejawach kryzysu, ale nie o kryzysie idei.

* Jeśli owe mankamenty, „wypaczenia” systemu nie są kryzysem, to czym jest demokracja?

  • O, właśnie! Gdyby przeciętny obywatel chciał znaleźć odpowiedź na to pytanie we współczesnej, dostępnej również w Polsce literaturze zagranicznej, szukałby jej nadaremnie. Otrzymałby co najwyżej papkę, z której niewiele można zrozumieć, nie dowiedziałby się, czym jest demokracja, jaka jest jej sytuacja, kondycja. Obraz zależy w dużej mierze od tego, czy pisze jej zwolennik, czy przeciwnik.
  • Nota bene – najostrzejsza krytyka płynie na ogół z kręgów konserwatywnych. Jestem prawnikiem i filozofem, więc rozróżniam dwa aspekty demokracji: pierwszy – to sposób kreowania władz państwa i sprawowania władzy (aspekt proceduralny); drugi – upodmiotowienie społeczeństwa, czyli proces, który zwykło się nazywać tworzeniem społeczeństwa obywatelskiego (aspekt przedmiotowy).

Wracając do pytania czy powstający u nas system jest demokratyczny, odpowiedziałbym tak: w warstwie proceduralnej – jest, w tej drugiej – nie. Zawiodła demokracja społeczna, jeżeli można, nawiązując do Alexisa de Tocqueville’a, użyć takiego określenia. Demokracja nie jest bowiem celem samym w sobie, jest elementem pośrednim między zagwarantowaniem praw człowieka, a państwem prawnym. Ale to osobny, również skomplikowany temat.

  • Sprowadzanie pojęcia demokracji tylko do formalnie wolnych wyborów, czyli kreowania organów państwa i do gwarancji wolności słowa, jest chyba uproszczeniem. Demokratyczne prawo wyborcze realizuje się praktycznie tylko przy urnie, w czasie aktu głosowania.
  • Wyborcy nazywają to „demokracją pięciominutową”. Po wyjściu z lokalu wyborczego, obywatel ma ograniczony wpływ na działalność posła czy radnego. Oni nie muszą pamiętać o obietnicach, złożonych w czasie kampanii. Nawet Konstytucja, stwierdzając, że posłowie są przedstawicielami Narodu, zapewnia jednocześnie, iż „nie wiążą ich instrukcje wyborców” (art. 104)
  • Nie dostrzegałbym w tym wad systemu, ani przejawu kryzysu demokracji. Jest to tylko kwestia przyjęcia takiej a nie innej konstrukcji mandatu, który nazywamy mandatem wolnym w odróżnieniu od mandatu skrępowanego. W ostatecznym rachunku wyborcy są zainteresowani wynikiem całej działalności parlamentu. Rozczarowani, gdy następuje rozziew między tym, co słyszeli w czasie kampanii, a praktyką.
  • Wiele tu zależy chyba m.in. od ordynacji wyborczej i sposobu wyłaniania przedstawicieli. Może ordynacja większościowa zapewniłaby skuteczniejszy wpływ obywatela na pracę posła i parlamentu? To tylko hipoteza, którą trudno zweryfikować – przestrzegałbym jednak przed przesadną wiarą w to, że główną bolączką współczesnej demokracji jest tylko kwestia wyboru pomiędzy systemem proporcjonalnym i większościowym.

* Chodzi mi o szerszy problem, o strategiczne koncepcje programowe. W 1989 r. po wyborach czerwcowych, elity polityczne rozpoczęły realizację reform, nie przewidzianych, nie zapowiadanych w programach wyborczych ówczesnej opozycji. Programy, na które głosowali wyborcy, nie zapowiadały totalnej prywatyzacji, budowy kapitalizmu, nie prognozowały skutków tego procesu, choćby w postaci masowego bezrobocia…

  • Do dziś, programy wyborcze są tak ogólnie formułowane, że można je na dobrą sprawę interpretować w dowolny sposób. Zapewne warto żądać większej konkretyzacji ogólnikowych haseł. W 1989 r. istotnie nastąpiło odejście od programu, głoszonego w czasie kampanii. Idea prywatyzacji zwyciężyła, bo poprzedni system ekonomiczny okazał się niewydolny.
  • Gdy rozpoczynano reformy, nikt nie protestował. Nawet więcej – nie możemy wykluczyć, że gdyby te reformy były wówczas jeszcze głębsze, np. w zakresie rozwoju infrastruktury, to wprawdzie jeszcze wyższe byłyby koszty społeczne w wymiarze doraźnym, ale być może mniejsze w wymiarze długofalowym. Za mało jednak wiem na temat makroekonomii, by wrażać w tej sprawie kategoryczne sądy. Tematem zasługującym na dyskusję jest niewątpliwie dokonany wówczas wybór metody transformacji. 

* Wolność słowa – inny, ważny atrybut demokracji – można zapewnić ustawowo, ale muszą zaistnieć warunki, by z niego korzystać. Aby wydawać „wolne” gazety, czy emitować „wolne” programy telewizji, potrzebne są środki materialne. Właściciele mediów najczęściej formułują własne kryteria ocen, własne postulaty programowe, reprezentują często szersze interesy grupowe. Wśród tych kryteriów, zysk nie odgrywa bynajmniej roli pośledniej. Czy pogoń za zyskiem (pomińmy na razie inne uwarunkowania), realne interesy właściciela, nie ograniczają demokracji?

Publikacja nie jest redakcyjna. Odzwiercie dla towyłącznie punkt widzenia i argumentację autora. Publikacja zostałaza prezentowana w prezentacji. Zacznij od poprzedniego wydania. Oryginał jest dostępny pod adresem: Racjonalista.tv

GEOMETR.IT

3 Comments

  1. W Anglii czy Niemczech nie wolno mowic zle o imigrantach. Cala Europa pada na ryj, u nas jeszcze nie jest tak zle ale PiS idealnie niszczy ten kraj. PO otwarcie glosilo ze zrujnuje ten kraj, PiS to zrobil podstępnie.

  2. Przeciez demokracja ginie w calej Europie, wystarczy zobaczyc na machlojki w ostatnich wyborach w Szwecji gdzie Demokratów okradziono z głosów.

Добавить комментарий

Your email address will not be published.