Tag archive

energetyka oraz kwestie historyczne

Polska. Skandaliczna manipulacja

in Conflicts · Crisis · Europe · Euroskepticism · EX-USSR · Money · Nation · Person · PL · Politics · Power · World 34 views / 4 comments

GEOMETR.IT   fronda.pl

Czy to głupota i ignorancja, czy podłość, a może po prostu traktowanie czytelników jak idiotów? Na kanale portalu NaTemat.pl na Youtube pojawił się skandaliczny filmik.

Autorzy zestawili w nim orędzie premier Beaty Szydło wygłoszone po skandalicznych wydarzeniach, jakie miały miejsce w nocy z piątku na sobotę w zeszłym tygodniu z… przemówieniem Wojciecha Jaruzelskiego, w którym ogłosił stan wojenny!

Wideo jest okraszone tytułem: «Szydło vs Jaruzelski: Znajdź jedną różnicę…»

Autorzy filmu wybrali kilka cytatów, które w ich ocenie są niepokojąco podobne.

Niestety, nie doszukaliśmy się podobieństw ani między wypowiedziami premier i architekta stanu wojennego, ani w sytuacji w Polsce w 1981 r. i dziś.

Pytanie, czemu miała służyć ta obrzydliwa manipulacja. Może był to głupi i niesmaczny żart, a może redakcja naTemat ma po prostu swoich czytelników za ludzi mało inteligentnych?

http://www.fronda.pl

GEOMETR.IT

* * *

КУДА ДАЛЕЕ ДВИНУТСЯ США?

О президенте Трампе. Что ДЕНЬ ГРЯДУЩИЙ нам готовит?

В последний путь. БУДУЩЕЕ ЗАПАДА КОНЧИЛОСЬ ВЧЕРА

Рождество на Соловках. Б. Ширяев.

ТРАМП. Удар по «американской мечте».Падёж ценностей. Украина-забытая вдова?

США. Как «исключительная страна» провела САМЫЕ ХРЕНОВЫЕ ВЫБОРЫ

BREXIT. Поляк и люксембуржец теперь будут пальчиком тыкать в Лондон

Евросоюз ждет своя БЕЛОВЕЖСКАЯ ПУЩА ?

Poland. Look into real life -2

Napięcie w Polsce nie słabnie

in Conflicts · Crisis · Economics · Europe · Euroskepticism · EX-USSR · Money · Nation · Person · PL · Politics · Power · World 24 views / 2 comments

GEOMETR.IT   euractiv.pl

Komisja Europejska zajmie się dziś (21 grudnia) kwestią praworządności w Polsce, a w Warszawie odbędzie się wspólna konferencja prasowa najważniejszych osób w państwie poświęcona sytuacji w kraju po piątkowych wydarzeniach w Sejmie. Tymczasem posłowie opozycji nadal okupują parlament, a obywatele niezadowoleni z działań rządzącej partii protestują przed jego siedzibą.

W nocy z poniedziałku na wtorek (19/20 grudnia) prezydent Andrzej Duda podpisał nowe ustawy dotyczące TK, które natychmiast zostały opublikowane. Na ich podstawie prezydent mianował osobę  pełniącą obowiązki prezesa Trybunału.

Prezydent podpisał ostatnie trzy ustawy ws. TK

Postanowieniem z dnia 20 grudnia 2016 r. prezydent powierzył pełnienie obowiązków Prezesa Trybunału Konstytucyjnego – do czasu powołania Prezesa Trybunału – sędzi Julii Przyłębskiej. Przyjął też ślubowanie od wybranego kilka dni temu przez Sejm sędziego TK Michała Warcińskiego.

„Pan prezydent ma nadzieję, że po długim okresie naprawy sytuacji w Trybunale Konstytucyjnym, ta instytucja zacznie wreszcie działać prawidłowo, zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa; przede wszystkim, że zostanie odpolityczniona, co niestety w ostatnim czasie, pod rządami pana prezesa Andrzeja Rzeplińskiego, zbyt często się Trybunałowi Konstytucyjnemu zdarzało” – powiedział dyrektor biura prasowego prezydenta Marek Magierowski na wtorkowym briefingu prasowym.

W poniedziałek przed północą w Dzienniku Ustaw ogłoszono podpisane przez prezydenta trzy ustawy dotyczące Trybunału Konstytucyjnego: o organizacji i trybie postępowania przed TK; o statusie sędziów TK oraz przepisy je wprowadzające. Ustawy te – autorstwa posłów PiS – regulują postępowanie w TK i status jego sędziów. Co do zasady wszystkie trzy ustawy wchodzą w życie po 14 dniach od ich ogłoszenia. Część nowego prawa weszła jednak w życie w dzień po ogłoszeniu, czyli tuż po północy we wtorek. Między innymi zapisy mówiące, że prezydent powołuje p.o. prezesa TK “spośród sędziów Trybunału o najdłuższym stażu pracy w sądownictwie powszechnym lub administracji państwowej szczebla centralnego na stanowiskach związanych ze stosowaniem prawa”.

Przyspieszenie w TK

Pełniąca obowiązki prezes TK wprost z Pałacu Prezydenckiego pojechała do Trybunału i po kilku godzinach trzej sporni sędziowie, których były już prezes TK (kadencja Andrzeja Rzeplińskiego skończyła się w poniedziałek) nie dopuszczał do orzekania, zostali do niego dopuszczeni. Ponadto zgromadzenie ogólne sędziów TK zdążyło wczoraj przyjąć uchwałę ws. kandydatów na nowego prezesa Trybunału, a uchwała zdążyła wpłynąć do Kancelarii Prezydenta (zgodnie z nowymi regulacjami p.o. prezes miała na to miesiąc). Andrzej Duda wybierze między dwojgiem kandydatów: Julią Przyłębską i Mariuszem Muszyńskim – obydwoje zostali wybrani już w tej kadencji Sejmu.

Głosowanie w uszczuplonym składzie ZO TK

Wiceprezes TK Stanisław Biernat (który – jak podkreślał Rzepliński – zgodnie z konstytucją powinien przejąć jego obowiązki) poinformował, że ośmioro sędziów odmówiło udziału w głosowaniu ws. kandydatów na nowego prezesa TK. Jak wyjaśniał, p.o. prezes zwołała Zgromadzenie Ogólne w tej sprawie na wtorek o godz. 13.30, co uniemożliwiło udział jednego z sędziów (Stanisława Rymara), który był na urlopie. Zadeklarował on jednak chęć udziału w zgromadzeniu, gdyby zostało przełożone na następny dzień. Tymczasem Przyłębska odmówiła spełnienia prośby Rymara, co wywołało protest ośmiorga sędziów, którzy odmówili udziału w głosowaniu i w efekcie głosowało tylko sześcioro sędziów.

„W tej sytuacji należy zauważyć, że do ważności uchwał Zgromadzenia Ogólnego Sędziów TK konieczny jest udział w głosowaniu co najmniej połowy z piętnastoosobowego składu TK określonego w konstytucji. Wynika to z ogólnej zasady odnoszącej się do podejmowania uchwał przez konstytucyjne, kolegialne organy państwa” – ocenił wiceprezes TK w stanowisku przesłanym PAP. „Z przykrością stwierdzam, że wiceprezes Biernat nie zna obowiązującego prawa dotyczącego Trybunału Konstytucyjnego” – zaznaczył w odpowiedzi sędzia Muszyński.

Konferencja prasowa władz PiS

Na dziś rano zapowiedziano konferencję prasową najważniejszych osób w państwie: prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, premier Beaty Szydło, marszałków Sejmu i Senatu Marka Kuchcińskiego i Stanisława Karczewskiego oraz szefa klubu PiS Ryszarda Terleckiego – poinformował wczoraj wieczorem Terlecki. Ta bezprecedensowa konferencja ma być związana z sytuacją po piątkowych wydarzeniach w Sejmie.

Od piątku sali plenarnej Sejmu nie opuszczają posłowie opozycji, którzy rozpoczęli protest wobec wykluczenia z obrad posła PO Michała Szczerby i zapowiedzianych zmian w zasadach pracy dziennikarzy w Sejmie. Po piątkowym, nielegalnym ich zdaniem głosowaniu, domagają się ich powtórzenia, a przede wszystkim przeprowadzenia debaty budżetowej i technicznie przygotowanego głosowania z udziałem opozycji. Tego samego żądają również protestujący w wielu miastach ludzie.

Sejm jak twierdza

Teren parlamentu został otoczony podwójnym metalowym ogrodzeniem i mniej więcej co dwa metry stoi policjant lub policjantka, a w odwodzie pozostają kilkudziesięcioosobowe grupy policyjne. Ponadto duże siły policji blokują pobliskie ulice. Według mediów może tam być nawet dwa tysiące funkcjonariuszy. Jest też dużo pojazdów policyjnych, w tym ciężkie auta na wypadek zamieszek. Cały teren policja ogrodziła już w nocy odsunąwszy wcześniej demonstrujących od wjazdu do parlamentu.

Wiceszef MSWiA Jarosław Zieliński przyznał, że ta mobilizacja jest efektem wydarzeń piątkowej nocy, kiedy demonstranci blokowali wyjeżdżające z Sejmu samochody m.in. z premier Beatą Szydło i szefem PiS Jarosławem Kaczyńskim. Zapewnił przy tym, że policja otrzymała zgodę marszałka Sejmu na wejście na teren parlamentu (ma status terenu eksterytorialnego).

Wspólne patrole policji i żandarmerii wojskowej w stolicy

Tymczasem we wtorek rano MSWiA poinformowało w komunikacie, że szef resortu Mariusz Błaszczak zwrócił się do premier Beaty Szydło z wnioskiem o wsparcie policji siłami Żandarmerii Wojskowej. Takie działania uzasadniono “atakiem, który miał miejsce w Niemczech”. Również rzecznik Komendy Głównej Policji Marek Ciarka tłumaczył, że decyzja spowodowana jest wydarzeniami w Berlinie, jednak uzasadniał to również tym, iż “w Warszawie nadal jest dużo zgromadzeń i zbliża się okres świąteczny”.

Natomiast wiceszef tego resortu Jarosław Zieliński wyjaśniał po południu w Senacie, że obecność Żandarmerii Wojskowej w stolicy „ma związek z tym, co dzieje się w tej chwili w Warszawie; co się dzieje przed Sejmem czy działo w Sejmie”. „Celem tych działań jest zapewnienie możliwości funkcjonowania państwa i jego organów, a także umożliwienia ludziom korzystania z praw, które im jako obywatelom przysługują” – tłumaczył senatorom.

Tusk: Pierwszy krok należy do władzy

Głos ws. sytuacji w Polsce zabrał wczoraj szef Rady Europejskiej Donald Tusk. Były premier powiedział, że jego największe zaniepokojenie budzi fakt, że w efekcie wydarzeń w kraju Polska może stracić na znaczeniu w świecie. „Odpowiedzialność spoczywa na władzy, bo to ona jest -odpowiedzialna za państwo, którym rządzi”  podkreślił wieczorem w TVN24. Zwrócił przy tym uwagę, że nie po raz pierwszy „mamy do czynienia z politycznym bałaganem, kiedy powinno dbać się o jedność”.

Tusk przyznał, że niepokoi go też fakt, iż rządzący „nie czują specyfiki tego historycznego momentu”. „Napięcie i emocje są większe niż w ostatnich latach. Warto unikać jakiejkolwiek formy prowokacji. Polscy politycy dziś przede wszystkim powinni myśleć o tym, jak stabilizować sytuację w Polsce” – wyjaśniał. Jego zdaniem w takiej sytuacji wszyscy powinni zrobić coś pozytywnego, a pierwszy krok – jak podkreślił – należy do władzy.

Przewodniczący Rady Europejskiej apelował także o stonowanie nastrojów. „Byłbym bardzo ostrożny z porównaniami, bo kiedyś zabraknie języka i sformułowań. Życie mnie nauczyło, że w tego typu sporach, ci, którzy protestują bezinteresownie, z reguły mają rację, ale nie zawsze są skuteczni” – zauważył. “Żeby przywrócić polityczną harmonię w Polsce, premier i prezydent muszą na nowo uwierzyć, że to jest wielki zaszczyt i wielki obowiązek, by być samodzielnym. Tego wymaga ludzka przyzwoitość” – powiedział w odpowiedzi na pytanie o wpływ prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego na decyzje najważniejszych osób w państwie.

W ocenie byłego premiera bezpieczeństwo Polaków, a nawet „zdolność przeżycia będą zależały od tego, na ile jesteśmy zakorzenieni w Europie jako wspólnocie politycznej”. Podkreślił, że nie wie czy PiS chce, żeby Polska była poza UE, ale w jego ocenie skutki działań ekipy rządzącej każdego dnia prowadzą „do erozji zaufania” między Polską a Unią Europejską”.

Zapytany natomiast o ewentualne poparcie obecnego rządu dla jego kandydatury na kolejną kadencję, szef Rady Europejskiej powiedział, że wolałby uzyskać poparcie polskiego rządu, ale przyznał, że ma mało na to nadziei. „Wydawało mi się, że w tej bardzo polskiej kalkulacji, by mieć realny wpływ, możliwość budowania pomostów między zachodem i wschodem jest czymś bezcennym” – przyznał. Podkreślił jednak, że nie zabiega o poparcie żadnego rządu, bo – jak wyjaśniał – to nie jest kadencja wyborcza.

http://www.euractiv.pl

GEOMETR.IT

* * *

Евросоюз ждет своя БЕЛОВЕЖСКАЯ ПУЩА ?

О президенте Трампе. Что ДЕНЬ ГРЯДУЩИЙ нам готовит?

В последний путь. БУДУЩЕЕ ЗАПАДА КОНЧИЛОСЬ ВЧЕРА

1 — Иван Шмелев. Рождество в Москве

Рождество 2016. С НАМИ БОГ. God Is With Us.

Austrian Nationalism: Mia san Mia

США. Как «исключительная страна» провела САМЫЕ ХРЕНОВЫЕ ВЫБОРЫ

The Nationalist Movement in Poland: Comparative Perspective -3

Orędzie o stanie Unii 2016 r. -2

Takiej Polski Ukraina już nie potrzebuje

in Army · Conflicts · Crisis · Europe · Euroskepticism · EX-USSR · Geopolitics · HISTORY · POLSKA · Ukraine 44 views / 6 comments

GEOMETR.IT  kresy.pl

Jarosław Hrycak, z Ukraińskiego Uniwersytetu Katolickiego we Lwowie, wykładowca sponsorowanego przez Georga Sorosa Central European University w Budapeszcie uważa, że Ukraina potrzebuje skuteczniejszego sojusznika na Zachodzie.

Hrycak udzielił obszernego wywiadu Gazecie Wyborczej, w której ocenia stosunki polsko-ukraińskie. Zapytany o film «Wołyń» stwierdził: Wiem, co po „Wołyniu” dzieje się wokół Ukraińców mieszkających w Polsce. Mam kontakty ze studiującą tam młodzieżą, z Ukraińcami pracującymi w Polsce. Większość z nich mówi to samo:

po filmie zaczęły się problemy, są przyjmowani inaczej przez ludzi, których znali od lat. Wiem nawet o jednym pobiciu. Dlatego na dalszy plan schodzą intencje autorów filmu powtarzających, że szło im o oczyszczenie polsko-ukraińskiej atmosfery i katharsis.

„Wołyń” stworzył konkretną atmosferę, a może tylko wpasował się w nastroje, które wisiały w powietrzu.

Bagatelizuje również wzrost kultu UPA i banderyzmu: Dla Ukrainy dzisiaj Wołyń nie może być problemem, gdyż akurat mamy na głowie prawdziwe problemy, nie tylko wizerunkowe. Dyskusja o Wołyniu jest na Ukrainie marginalna. Podobnie jak dyskusje o Stepanie Banderze. Czytam w polskiej prasie, że na Ukrainie kanonizuje się OUN-UPA i że to główny nurt polityki ukraińskiej.

Z naszej perspektywy postać Bandery ma zupełnie inne znaczenie. Na Ukrainie on nie łączy się z antypolskością czy antysemityzmem, za to funkcjonuje prawie wyłącznie jako symbol oporu przeciw Rosji. Polska, która ciągle ma bardzo dobry wizerunek wśród Ukraińców, wszczyna dyskusję nie na miejscu w dzisiejszej sytuacji. Nie nazywamy tego zdradą, ale niestosownością.

Prof. Hrycak: Dyrektor ukraińskiego IPN usprawiedliwia rzeź wołyńską

Historyk stwierdził, że wspólnym mianownikiem Polski i Ukrainy jest lęk przed Rosją. Jak powiedział:

Wspólnie boimy się Rosji i na dodatek mamy czego się bać. A strach potrafi jednoczyć. Dodał jednak, że znacznie ewentualnego pojednania polsko-ukraińskiego maleje, ponieważ Polska staje się innym krajem.

Weszła na ścieżkę prowadzącą do wyeliminowania się na własne życzenie z klubu wielkich graczy międzynarodowej polityki. Polska dąży do samoizolacji, a Ukraina potrzebuje skutecznego sojusznika na Zachodzie. Dzisiejsza Polska nie spełnia tego kryterium.

Wedłu Hrycaka Kijów potrzebuje iść do Berlina, zwłaszcza teraz, gdy Niemcy są jednym z nielicznych jasnych punktów na mapie Unii. Warszawa natomiast idzie od Berlina. Ukraina musi pokonać historię – a Polska powraca do historii.

Premier Szydło oznajmia, że w Polsce jest milion uchodźców z Ukrainy i nie może już zajmować się Syryjczykami. To nieprawda, bo Ukraińcy w Polsce nie są problemem humanitarnym, tylko cenioną siłą roboczą i studentami. Takie słowa bolą.

Dlaczego ponad 70 lat po wojnie, po dziesiątkach naukowych konferencji, artykułów i debat, Wołyń został odgrzany, a Polacy i Ukraińcy znów zastanawiają się nad historią, zamiast patrzeć w przyszłość?

– To przede wszystkim polskie problemy wynikające ze zmian zachodzących w waszym kraju. Rządzą wami ludzie z partii, która ma w nazwie sprawiedliwość, a ta ich zdaniem polega na mówieniu o historycznych polskich krzywdach, na tworzeniu nowego wizerunku Polski.

Natomiast dla Ukrainy dzisiaj Wołyń nie może być problemem, gdyż akurat mamy na głowie prawdziwe problemy, nie tylko wizerunkowe. Dyskusja o Wołyniu jest na Ukrainie marginalna. Podobnie jak dyskusje o Stepanie Banderze.

Czytam w polskiej prasie, że na Ukrainie kanonizuje się OUN-UPA i że to główny nurt polityki ukraińskiej. Z naszej perspektywy postać Bandery ma zupełnie inne znaczenie. Na Ukrainie on nie łączy się z antypolskością czy antysemityzmem, za to funkcjonuje prawie wyłącznie jako symbol oporu przeciw Rosji. Ci młodzi ludzie, którzy są dziś liderami opinii publicznej – jak gwiazda rocka Światosław Wakarczuk ze Lwowa, pisarz Sierhij Żadan z Charkowa czy Wachtang Kipiani z Kijowa – mówią, że nie chcieliby żyć w państwie rządzonym przez Banderę, ale jednocześnie rozumieją, że bez niego nie byłoby dziś państwa ukraińskiego. Ktoś z rosyjskich liberałów trafnie zauważył: gdyby Bandera widział, kto dzisiaj uważa go za bohatera, to przewróciłby się w grobie.

Z powodu polskich obsesji związanych z historią zmieniają się dzisiaj także relacje polsko–niemieckie i polsko–żydowskie. Ale to Ukraina najbardziej na tym traci.

Co traci?

– Mamy poczucie, że opuszcza nas najlepszy sojusznik. W takim tonie mówi się u nas o filmie „Wołyń”. Kraj walczy z Rosją, powołuje się w tej walce na europejskie wartości, a europejska Polska, która ciągle ma bardzo dobry wizerunek wśród Ukraińców, wszczyna dyskusję nie na miejscu w dzisiejszej sytuacji. Nie nazywamy tego zdradą, ale niestosownością.

Na Ukrainie zawierane są dzisiaj różne sojusze, czysto sytuacyjne, wynikające z wojny na Wschodzie. Jestem liberałem, a Bandera nigdy nie był bohaterem mojego romansu. Ale nacjonaliści byli ważną częścią składową Majdanu, dziś walczą i umierają w Donbasie. Nie mogę wszczynać z nimi teraz ideologicznej dyskusji. Nie jestem z tego powodu szczęśliwy i czuję się okropnie. Ale rozumiem, że w czasie wojny potrzebna jest solidarność. Gdy Ukraina walczy na dwa fronty, zawsze ponosi klęskę.

Za to nasz polski sojusznik, kraj na Ukrainie podziwiany za swój sukces, z nie do końca pojętych dla nas powodów otworzył nowy front. Rozczarowanie jest tym większe, bo wydawało nam się, że kto jak kto, ale Polska, właśnie ze swoją skomplikowaną historią i pamięcią rosyjskiej przemocy, powinna rozumieć, co jest ważne.

Co jest największym sukcesem ćwierćwiecza ukraińskiej niepodległości?

– Po pierwsze to, że niepodległa Ukraina trwa, wymknąwszy się pokusie autorytaryzmu. Oraz całkowita klęska tzw. rosyjskiej wiosny i projektu Noworosji – to jak dotąd największa porażka Putina.

Nawiasem mówiąc, dramatycznie zmienił się ukraiński stosunek do Putina. Gdy rządził Janukowycz, Putin był w badaniach opinii publicznej jednym z najpopularniejszych polityków, teraz jest symbolem agresji. Badania pokazują, że poziom poparcia dla niepodległości Ukrainy wzrasta za każdym razem, gdy rośnie widmo rosyjskiego zagrożenia. Było tak w czasie dwóch wojen czeczeńskich, wojny w Gruzji i rosyjskiej aneksji Krymu.

Po drugie, Ukraina nie tylko definitywnie zrywa z sowiecką przeszłością, lecz także z zależnością od Rosji. To nowy moment w naszej historii, wyrwanie się z kolonialnej sytuacji. Znajduje to odzwierciedlenie w nowych wewnętrznych podziałach Ukrainy. Rosyjskojęzyczny wschód przestał istnieć jako jednorodna wspólnota. Ukraina pozostaje podzielona, ale inaczej. Sergieja Loiko, korespondenta „Los Angeles Timesa”, który był na donieckim lotnisku w czasie walk, zaskoczyło, że obie strony posługują się niemal wyłącznie językiem rosyjskim – z tą różnicą, że strona ukraińska rozmawia bardziej literackim rosyjskim.

Trzecim osiągnięciem Ukrainy jest jej nowa generacja. To rówieśnicy niepodległości, ludzie urodzeni po rozpadzie ZSRR. Mają zupełnie inny zestaw wartości i to oni byli kręgosłupem euromajdanu, a teraz tworzącego się społeczeństwa obywatelskiego. Co ważne, to pokolenie jest najsilniejsze w dużych miastach uniwersyteckich: Lwowie, Kijowie, Charkowie, Odessie i Dniepropietrowsku – i także dlatego stare podziały regionalne tracą na znaczeniu.

http://www.kresy.pl

GEOMETR.IT

* * *

Что говорят о нем Бжезинский, Фукуяма, Киссинджер и неореалисты. Дональд Т.

Референдум. ПОХИЩЕНИЕ ИТАЛИИ. Крах евро

О НЕМЕЦКОМ ТУПОМ ВЫСОКОМЕРИИ

“The World after Brexit and Trump”

РОЖДЕСТВО. С НАМИ БОГ. God Is With Us.

Austria’s election. Surge in Europe

Anti-establishment sentiment in Europe

Italy. Can anyone govern it?

Nowy polski nacjonalizm -2

in Army · Conflicts · Crisis · Europe · Euroskepticism · EX-USSR · Geopolitics · HISTORY · PL 21 views / 3 comments

GEOMETR.IT   forsal.pl

To właśnie zderzenie się tych dwóch nacjonalizmów – konserwatywnego i liberalnego – miało miejsce w Polsce jesienią [2005 r.]. Konserwatyści (a lepiej powiedzieć: względni konserwatyści) Kaczyńskiego zwyciężyli liberałów Tuska. Nawiasem pisząc, podobne procesy zachodzą we wszystkich innych krajach Europy Wschodniej.

Tradycyjny nacjonalizm przekształca się wszędzie w konserwatyzm, wszędzie pojawia się silny liberalny nacjonalizm „młodych pragmatyków”, i wszędzie oba te nurty nacjonalizmu nastawione są na znalezienie możliwie jak najlepszego miejsca dla swoich krajów w obrębie UE i NATO. Nacjonalizm wogóle zrezygnował z idei samodzielnego państwa-narodu, przerzucając się na ideę [bycia] zachodnim krajem-prowincją, a nawet krajem-klanem, który prowadzi walkę o wyższe miejsce wewnątrz świata zachodniego z innymi podobnymi sobie krajami-klanami: Litwą, Czechami, Ukrainą, czy nawet Białorusią – z jej dzisiejszymi dwoma BFN-ami [BFN – Białoruski Front Narodowy].

Kto więc zajął miejsce polskiej lewicy? Prawdopodobnie dziedzictwem lewicy podzieliły się oba nurty nacjonalizmu mniej więcej po równo. Konserwatyści wzięli na siebie misję zachowania państwa jako jednolitego systemu, a liberałowie – obronę świeckiego społeczeństwa przed klerykalizmem i różnego rodzaju historycznymi ideami i tradycjami, które liberałom-pragmatykom wydają się bezsensowne.

Tak ukształtowany polski system polityczny jest logiczny, a docelowo, być może, stanie się stabilny. Jednakże jeszcze nie teraz. W dzisiejszej Polsce, tak jak i na Litwie, w Czechach, na Ukrainie, itd., jest też i trzeci „nacjonalizm”. Zazwyczaj nazywają go populistycznym. Jest to nacjonalizm pozasystemowy, nieinteligencki, przypominający ksenofobię i stare chłopskie ruchy obrony wartości patriarchalnych. Nacjonalizm Leppera jest podobny do nacjonalizmu Paksasa, [Wiktora] Uspaskich czy Łukaszenki. W dzisiejszym polskim zderzeniu wyborczym, to, być może, właśnie głosy zwolenników Leppera roztrzygnęły o zwycięstwie Kaczyńskiego. W każdym razie, odegrały one niepoślednią rolę w walce o to zwycięstwo.

„Polskę trzeba zLepperować” – piosenka wyborcza „Samoobrony”.

Chłopska „Samoobrona” Leppera, to wolny od intelektualnych poszukiwań ruch nacjonalistyczny. Można go interpretować jako lewicowy. Jako spontanicznie zajmujący polityczną niszę masowej partii lewicowej. Ale to będzie zewnętrzne, sztuczne zaszufladkowanie. W kraju, w którym przekształcenia społeczne są tak ambitne jak w Polsce, a odsetek ludzi unieszczęśliwionych i przerażonych tymi przemianami jest tak wielki – ruch populistyczny jest wręcz nieuchronny. Stopa bezrobocia na poziomie 18 % nie może nie rodzić ruchów populistycznych.

W każdym niestabilnym kraju ruch populistyczny jest niczym nóż przystawiony do gardeł systemowej elity. Wszyscy mają przed oczami fenomen Łukaszenki, Meciara czy Paksasa. A do tego, w polskim kontekście, Lepper jest uosobieniem partii politycznej mogącej otwarcie preferować wschodni wektor rozwoju. Lepper znany jest nawet z jawnej sympatii dla Łukaszenki.

Był taki czas, kiedy deklarował on publicznie swój zamiar wyemigrowania na Białoruś, co w polskich warunkach zakrawało na potworne dziwactwo. W państwach środkowoeuropejskich zawsze istniały „prowschodnie” partie „nacjonalistyczne”.

Częstokroć miały one anty-elitarny charakter. Pojawienie się w Polsce, na ruinach władztwa lewicy, nacjonalistycznej triady, w składzie której znalazła się taka populistyczna partia [Leppera], to oznaka wielkiej niestabilności wewnętrznej [systemu]. W przypadku zużycia się w polityce panujących obecnie konserwatystów [partii Kaczyńskich], nie muszą ich bynajmniej zmieniać liberałowie Tuska. Całkiem możliwy jest piorunujący sukces „populistów” Leppera. Jak stało się to na Litwie z Paksasem.

 

Nacjonalistyczna Polska nie może zaniechać podjęcia próby aktywnej polityki zagranicznej. I może to być tylko polityka na kierunku wschodnim, w celu zapewnienia sobie wyższej pozycji wewnątrz UE. Społeczeństwo polskie – pewne swych zachodnich granic, własnego bezpieczeństwa i wzrostu gospodarczego – wytworzyło u siebie nowy silny nacjonalizm właśnie po to, by rozpocząć aktywną politykę zagraniczną.

Ale jest i druga strona [tego medalu]: w przypadku prawie nieuchronnej klęski tej polityki przed końcem obecnego okresu międzywyborczego [wybory do sejmu i senatu odbyły się we wrześniu 2005 r. – przyp. tłum.], akurat po 2008 roku mogą nam zgotować w Polsce dość wysoki poziom politycznej niestabilności. I – być może – trzeba będzie gasić tę niestabilność wysiłkiem wielu instytucji europejskich, jak to pokazała w miniaturze historia z impeachmentem Paksasa.

Obserwując dzisiejszą polską scenę polityczną, najwyraźniej pora nam już myśleć o nowej strukturze Wielkiej Europy, która mogłaby zastąpić strukturę dziś istniejącą, opóźniającą proces integracji europejskiej. Byłoby dobrze, gdyby referendum w sprawie przystąpienia Polski do strefy euro w 2010 roku (w sprawie pełnoprawnego członkostwa w UE) zbiegło się [w czasie] z pojawieniem się w Europie mechanizmów politycznych, uniemożliwiających powstawanie w państwach europejskich tak niestabilnych systemów politycznych, jak zastniały obecnie w Polsce. Nie ma nic „dobrego” w tym, że siły nacjonalistyczne w Polsce jakby neutralizują siebie nawzajem, a nie są neutralizowane przez ich ideowych przeciwników.

Jerzy Szewcow

Źródło wersji polskiej: http://polski.blog.ru (03.10.2016).

Jerzy Więcesławowicz Szewcow (ur. 1966 we wsi Raśna k/Kamieńca, woj. brzeskie) – historyk, politolog, nauczyciel akademicki, absolwent Białoruskiego Uniwersytetu Państwowego (1988), współpracownik i dyrektor różnych naukowo-informacyjnych centrów i projektów, obecnie dyrektor Centrum Problemów Integracji Europejskiej w Mińsku; w 2013 roku członek „Międzynarodowego Komitetu Honorowego Obchodów 70 Rocznicy Apogeum Ludobójstwa Dokonanego przez ukraińskich szowinistów w latach 1939-1947”; autor wielu książek i artykułów analitycznych w czasopismach naukowych i mediach Rosji, Białorusi, Litwy, Ukrainy i Francji.

http://forsal.pl

GEOMETR.IT

* * *

«Как и за что мы боремся с поляками». Антипольская программа ОУН в архивах Украины

1944 год.Сталин и Польша.Беседа с Миколайчиком

Польша смотрит на Украину, опасливо скосив око.

Nowy polski nacjonalizm -1

РОЖДЕСТВО. С НАМИ БОГ. God Is With Us.

Польша. Горек галицийский снег. Реституция

Украинские националисты долгие годы готовили геноцид поляков

Україна. Війна, влада, схеми, доллар = Київ

С русского на русский. Вольный перевод послания Президента

Austria. An Alpine bulwark has fallen

Referendum in Italy : What you need to know

Wahlen: Modell Österreich gescheitert

Nowy polski nacjonalizm -1

in Conflicts · Crisis · Europe · Euroskepticism · EX-USSR · Geopolitics · HISTORY · PL 9 views / 7 comments

GEOMETR.IT   forsal.pl

W niemieckiej prasie nadal sporo komentarzy na temat wyborów w Polsce. Dziennik „Sueddeutsche Zeitung” ocenia, że zwycięstwo Prawa i Sprawiedliwości to kolejny przykład powrotu nacjonalizmu i populizmu w Europie.

Prezes PiS Jarosław Kaczyński podczas głosowania w obwodowej komisji wyborczej w Szkole Głównej Służby Pożarniczej w Warszawie, 25 bm. PAP/Jacek Turczyk

Prezes PiS Jarosław Kaczyński podczas głosowania w obwodowej komisji wyborczej w Szkole Głównej Służby Pożarniczej w Warszawie, 25 bm. PAP/Jacek Turczyk

Jak czytamy, Prawo i Sprawiedliwość zawdzięcza zwycięstwo nie tylko skutecznej kampanii, ale też słabości, a nawet tchórzostwu politycznej konkurencji. Przed wyborami PiS nie udawał bowiem kogoś innego. Partia akcentowała ksenofobię, odrzucała przyjęcie imigrantów czy dalszą integrację z Europą.

Nawet jeśli PiS nie zmieni konstytucji, w kraju może zrobić się nieprzyjemnie dla osób z liberalnym nastawieniem. Polska wybrała i przekazała dużą władzę jednemu człowiekowi. Może być tak, że wielu Polaków jeszcze tego pożałuje — czytamy w „Sueddeutsche Zeitung”.

Po raz pierwszy od 1939 roku, po 66-letniej „przerwie”, wszystkie organy władzy w Polsce zostały przechwycone przez prawicowe partie nacjonalistyczne. Siły lewicowe zostały ograniczone do 10-15 procentowej niszy wyborczej. Nawet główną siłę opozycji też będą – najprawdopodobniej – stanowili nacjonaliści Leppera. Nacjonaliści nigdy nie byli filarem polskiej opozycji. Przed nami bezprecedensowa ewolucja nacjonalistyczna społeczeństwa polskiego.

Cóż to za nacjonalizm i czego można się po nim spodziewać?

Przede wszystkim, nie jest to nacjonalizm protestu czy rewolucji. To nie jest rewolucja nacjonalistyczna. Polski nacjonalizm wyrósł wewnątrz społeczeństwa polskiego w trakcie realizowania przez Polskę w ciągu ostatnich 15-20 lat kilku ważnych zadań publicznych. Polska potrafiła przejść bez większych wstrząsów przez reformy lat 90-tych, wywalczyła sobie wstąpienie do UE i NATO, znalazła się w fazie szybkiego wzrostu gospodarczego. Polski nacjonalizm nie ma powodu, żeby występować przeciwko podstawom polskiej polityki ostatnich dziesięcioleci. To była w pełni polityka nacjonalistyczna. Nacjonalizm w Polsce jest nacjonalizmem systemowym, strukturalnym, nieprzypadkowym i nieromantycznym.

Trzy podstawowe partie, które wysunęły się do przodu na arenie politycznej są uosobieniem różnych akcentów nowego polskiego nacjonalizmu. Partia [Jarosława] Kaczyńskiego, nacjonalizm prezydenta [Lecha] Kaczyńskiego – to nacjonalizm stosunkowo konserwatywny, który powstał na ruinach tradycyjnego polskiego, na poły klerykalnego, nacjonalizmu Lecha Wałęsy. Na początku lat 90-tych to właśnie ten nacjonalizm był jednym z filarów polskiego ruchu antykomunistycznego. Podobnie, jak to było w trakcie „śpiewających” rewolucji w krajach nadbałtyckich, lub w czasie obecnej „pomarańczowej rewolucji” na Ukrainie, gdzie liberalny ruch demokratyczny zszedł się z nacjonalistycznym, w Polsce z początku lat 90-tych skostniały nacjonalizm niedawnych imigrantów ze wsi, parafian radykalnych księży i romantycznie ukształtowanych inteligentów okazał się wygodnym taranem dla rozbicia władzy komunistów.

Lecz po rozbiciu władzy komunistycznej tradycyjny nacjonalizm nie był w stanie zapewnić zrównoważonego rozwoju kraju w żadnym państwie wschodnioeuropejskim. Degiebizacja [demontaż systemu stworzonego przez sowieckie tajne służby – przyp. tłum.] zaczynała w końcu przerażać tąż samą inteligencję, a terapia wstrząsowa odpychała chłopów i niezabezpieczone grupy społeczne. Politycy-klerykałowie proponowali radykalne przekształcenia ideologiczne, które wzbudzały niezadowolenie młodzieży.

Sztuczne rozerwanie więzi gospodarczych z Moskwą skutkowało wyprowadzaniem na ulicę pracowników dużych przedsiębiorstw i tworzeniem z nich bazy społecznej dla reanimowania komunistów w postaci jakiejś lewicowej partii na socjaldemokratycznym skrzydle. Tak było wszędzie: na Litwie, na Słowacji, w Czechach, na Ukrainie, w Mołdawii, i tak było w Polsce.

Wszędzie też doszły do władzy – i zastąpiły antykomunistycznych rewolucjonistów z początków lat 90-tych – świeckie partie lewicowe, które przeprowadziły rzecz najważniejszą: przywróciły swoim krajom sterowalność i wprowadziły je do NATO i UE. To właśnie postkomunistyczna lewica uczyniła proces rozpadu Bloku Wschodniego nieodwracalnym.

Misja ta przypadła w Polsce [Aleksandrowi] Kwaśniewskiemu i jego byłym towarzyszom z PZPR. Obronili oni świeckie społeczeństwo polskie przed specyficzną klerykalną falą, która na początku lat 90-tych przestraszyła wielu.

Za rządów [prezydenta] Kwaśniewskiego tradycyjny polski nacjonalizm został przekształcony w ruch konserwatywny i wystarczająco świecki. Polski Kościół nauczył się unikać zaangażowania w walkę polityczną. Problemy polskich mniejszości narodowych na Zachodniej Ukrainie i Zachodniej Białorusi, na Litwie i Łotwie – przestały być nazbyt ostre. Położenie Polaków w tych państwach w zasadzie przestało irytować społeczeństwo polskie [w RP], a obrona Kościoła katolickiego w tych państwach przestała stanowić monopol [kresowego] ruchu polskiego i Polski. Państwa narodowe na wschód od Polski utrwaliły się i polski nacjonalizm uwolnił się od wewnętrznego, budzącego w nim zawziętość fatalizmu – od strachu przed kolejnym pochłonięciem Polski przez Rosję. Dla polskiego samopoczucia narodowego były to bardzo ważne chwile.

Z drugiej strony, Polska wraz z orszakiem państw wschodnioeuropejskich weszła w skład NATO i UE. Nowe granice Polski, ani jej bezpieczeństwo – nie budzą już żadnych wątpliwości. Istnieje problem miejsca Polski w tych organizacjach, ale to kwestia o mniejszym znaczeniu, niż masowa germanizacja „Ślązaków” na początku lat 90-tych, czy oczekiwanie na powrót Niemców na Śląsk, Pomorze, do polskich Prus…

Polski nacjonalizm zmieniał się w cieniu władzy postkomunistów. Przyjmując nowy charakter,  nacjonalizm ów wyzbył się potrzeby wewnętrznej mobilizacji wobec zewnętrznego zagrożenia i stał się nacjonalizmem zwycięzców. Znikało poczucie nieuchronnej klęski, „polonez Ogińskiego” [„Pożegnanie ojczyzny”] przechodził do historii. Całe lata 90-te w nacjonalistycznym środowisku w Polsce, to rozmyślania nie o przetrwaniu Polski, a o dalszym jej rozwoju, już po wejściu do NATO i UE.

Polski nacjonalizm miał już nowe problemy: znacznie spadło znaczenie społeczne Kościoła. Urbanizacja, a jeszcze bardziej integracja z UE i NATO przyniosły ze sobą liberalizm.

Liberalizm zmniejszył przestrzeń wiary, a udział [państwa] w zachodnich instytucjach ograniczył możliwości fundamentalistycznych ruchów i [takichże] rozstrzygnięć. Katolicka tradycja pozostaje rzeczą ważną, ale nowy polski nacjonalizm nie może już dłużej opierać się na katolickim fundamentalizmie lub katolickim mesjanizmie.

Nowy polski nacjonalizm przyjął do wewnątrz swego duchowego ciała europeizm i „wartości demokratyczne”, które zastąpiły pierwotną katolicką duchowość.

To właśnie wokół [problemu] adaptacji wartości europejskich nastąpiło wewnątrzpolskie zróżnicowanie. Postkomuniści odchodzili w sposób naturalny, wraz z ginącymi wielkimi fabrykami, które niegdyś sami budowali, wraz ze spadkiem znaczenia Rosji dla Polski, wraz ze wzrostem znaczenia elit nowej generacji, rozwijających się w kierunku zachodnim i po prostu nie znających już „wschodu”.

I podzielił Polskę stosunek do reform i do Europy. Tradycyjny nacjonalizm klerykalny stawał się coraz mniej sztywny i coraz mniej wpływowy. Obok niego formował się nacjonalizm liberalny, radykalny, świecki. Nacjonalizm młodych karierowiczów i klasy średniej, ogarniętej konsumpcjonizmem. Nacjonalizm tych, którzy postrzegają swój kraj jako projekt o charakterze materialnym, a nie duchowym.

Chciałoby się powiedzieć, że „ontologicznym” celem polskiego liberalnego nacjonalizmu jest zbudowanie państwa-korporacji. Ale to się nie ziści. Polski liberalny projekt nacjonalistyczny jest za bardzo anarchiczny, za mało nakierowany na technologie, za bardzo skupiony na konsumpcjonizmie i indywidualizmie. W każdym razie – póki co.

To właśnie zderzenie się tych dwóch nacjonalizmów – konserwatywnego i liberalnego – miało miejsce w Polsce jesienią [2005 r.]. Konserwatyści (a lepiej powiedzieć: względni konserwatyści) Kaczyńskiego zwyciężyli liberałów Tuska. Nawiasem pisząc, podobne procesy zachodzą we wszystkich innych krajach Europy Wschodniej. Tradycyjny nacjonalizm przekształca się wszędzie w konserwatyzm, wszędzie pojawia się silny liberalny nacjonalizm „młodych pragmatyków”, i wszędzie oba te nurty nacjonalizmu nastawione są na znalezienie możliwie jak najlepszego miejsca dla swoich krajów w obrębie UE i NATO.

Nacjonalizm wogóle zrezygnował z idei samodzielnego państwa-narodu, przerzucając się na ideę [bycia] zachodnim krajem-prowincją, a nawet krajem-klanem, który prowadzi walkę o wyższe miejsce wewnątrz świata zachodniego z innymi podobnymi sobie krajami-klanami: Litwą, Czechami, Ukrainą, czy nawet Białorusią – z jej dzisiejszymi dwoma BFN-ami [BFN – Białoruski Front Narodowy].

Jerzy Szewcow

http://forsal.pl

GEOMETR.IT

* * *

Украинские националисты долгие годы готовили геноцид поляков

РОЖДЕСТВО. С НАМИ БОГ. God Is With Us.

«Как и за что мы боремся с поляками». Антипольская программа ОУН в архивах Украины

Была ли у Польши внешняя политика в 2016 году? Будет ли в году 2017?

Poroszenko w Warszawie. Wizyta w cieniu „Wołynia”

Ukrainian nationalists have prepared the genocide of Poles for years

Юрий Лотман. ТЕРПИМОСТЬ. ЛЮДИ — ЭТО БИБЛИОТЕКИ

Polen. Hofiert und ideologisch gespalten

Polityka Polski — charakter fikcyjny

Trump amp Poland. Must be curious

Yanukovych`s speech: Katchanovski on the Maidan in Ukraine

Poland-Ukraine. What means this symbolic day?

Poroszenko w Warszawie. Wizyta w cieniu „Wołynia”

in Conflicts · Crisis · Europe · Euroskepticism · EX-USSR · Nation · Person · Poland · Politics · Power · Ukraine 71 views / 10 comments

GEOMETR.IT  euractiv.pl/  02.12.2016

Bezpieczeństwo w regionie, wybory w USA, europejska perspektywa Ukrainy, energetyka oraz kwestie historyczne będą głównymi tematami dzisiejszych rozmów prezydenta Andrzeja Dudy z prezydentem Ukrainy Petrem Poroszenką. Przyjeżdża on, wraz z małżonką Maryną, z oficjalną wizytą do Warszawy w dniu, w którym przypada 25. rocznica uznania przez Polskę niepodległości Ukrainy.

2 grudnia 1991 r. Polska, jako pierwszy kraj na świecie, uznała niepodległość swojego sąsiada.

  • W trakcie tej wizyty ukraiński prezydent spotka się także z premier Beatą Szydło oraz z marszałkami Sejmu i Senatu Markiem Kuchcińskim i Stanisławem Karczewskim. Szefowie obu państw wezmą też udział w konferencji z cyklu Forum Przywództwa pt. “Polska-Ukraina. Partnerstwo w praktyce. 25-lecie uznania niepodległości Ukrainy przez Polskę”.
  • Prezydencki minister Krzysztof Szczerski zapowiedział, że prezydenci przyjmą wspólną deklarację dotyczącą infrastruktury energetycznej. Spodziewana jest także decyzja ws. przyznawania wspólnego polsko-ukraińskiego tytułu honorowego osobom, które zasłużyły się wzajemną pomocą podczas drugiej wojny światowej.

 Najważniejsza kwestia to zakończenie konfliktu

Polski prezydent powiedział tuż przed wizytą swego ukraińskiego odpowiednika, że najważniejszą sprawą, której dotyczyć będzie rozmowa jest zakończenie konfliktu zbrojnego na Ukrainie. „Najważniejsza kwestia to realizacja porozumień mińskich” – podkreślił Andrzej Duda w rozmowie z dziennikarzami jeszcze podczas swojej wizyty w Szwecji. Dodał, że poprosi Poroszenkę o ocenę realizację porozumień mińskich zarówno przez Rosjan, jak i przez stronę ukraińską. Prezydent podkreślił, że jest to dziś „kwestia podstawowa z punktu widzenia bezpieczeństwa Polski”. Zapowiedział ponadto, że będzie się chciał dowiedzieć „jak wygląda kwestia wdrażania reform na Ukrainie”.

Polsko-ukraińskie pojednanie tylko w zgodzie z historyczną prawdą

Duda przyznał też, że konieczne jest porozumienie między narodami Polski i Ukrainy. „Trzeba szukać porozumienia, ale nie można go szukać poza prawdą historyczną” – oświadczył w środę (30 listopada) w Sztokholmie. „Prawda historyczna musi być wyświetlona. Ona bardzo często jest trudna, ale Ukraina i Ukraińcy, to nie jest jedyny naród, z którym my jako Polacy mamy pewne problemy historyczne” – zwrócił uwagę prezydent podkreślając, że podobne problemy w relacjach polsko-niemieckich udało się przezwyciężyć.

Przyznał jednak, że proces ten trwał latami, a uczestniczyły w nim zarówno władze, jak i kościół. Duda przypomniał przy tym słynny list biskupów polskich do biskupów niemieckich z 1965 roku i słowa: “przebaczamy i prosimy o przebaczenie”. Zwrócił uwagę, że na to, by doszło do „wzajemnego przebaczenia, przede wszystkim, żeby Polacy przebaczyli krzywdy, które im wyrządzono” pracowały i niemieckie władze i niemieckie społeczeństwo.

Zdaniem polskiego prezydenta podobne działania muszą podejmować obie strony, a te z kolei muszą się jednak przełożyć na relacje między narodami. „Ale ich podstawą jest mówienie prawdy, ich podstawą jest przyznanie prawdy historycznej, wzajemne zrozumienie w zakresie i historii, i odczuć, które są w społeczeństwie” – powiedział Duda. „Ich podstawą jest uznanie w związku z tym zdarzeń, które miały miejsce, przeproszenie tam gdzie trzeba, ich upamiętnienie tam gdzie trzeba, ale także i (upamiętnienie) bohaterów, czyli tych ludzi, którzy byli uczciwi, który bardzo często bronili swoich sąsiadów, ratowali im życie” – zastrzegł.

Można współdziałać mimo różnic w ocenie wspólnej historii

W przeddzień wizyty Petra Poroszenki w Warszawie ambasador Ukrainy w Polsce Andrij Deszczyca przyznał, że każda ze stron ma inne spojrzenie na wspólną historię, ale mimo to można „znajdować grunt dla dyskusji, rozmowy i podejmowania wspólnych decyzji”.

Przypomniał przy tym, że już po przyjęciu kontrowersyjnych uchwał wołyńskich przez Sejm i Senat, parlamentom obu krajów udało się przyjąć wspólny dokument, “Deklarację pamięci i solidarności Sejmu RP i Rady Najwyższej Ukrainy”. W przyjętej pod koniec października deklaracji mowa jest m.in. o potrzebie “intensyfikacji bezstronnych badań historycznych, podjęcia szczerej i przyjacielskiej współpracy badaczy, a także powstrzymywania sił, które prowadzą do sporów w naszych państwach”.

Polsko-ukraińskie kłopoty ze wspólną historią

Wcześniej, bo w lipcu, Senat i Sejm przyjęły uchwały w sprawie zbrodni wołyńskiej, określając ją mianem ludobójstwa. We wrześniu potępił ją ukraiński parlament uznając, że nazywanie wydarzeń na Wołyniu ludobójstwem jest “upolitycznianiem historii” i przekreśla osiągnięcia wieloletniego dialogu historycznego na ten temat. Ukraińska Rada Najwyższa zaapelowała wtedy o pojednanie między oboma narodami na zasadzie wzajemnego, chrześcijańskiego przebaczenia oraz o rzetelne zbadanie tragedii na Wołyniu.

  • W ocenie Deszczycy „decyzję polskiego parlamentu o uznaniu tragicznych wydarzeń na Wołyniu w latach 1943-44 za ludobójstwo można kwalifikować jako „jednostronną deklarację polityczną”, na którą „z godnością odpowiedziała Rada Najwyższa Ukrainy”.
  • Ambasador podkreślił, że ukraińscy parlamentarzyści kilkukrotnie zwracali się do polskich kolegów z apelem o przyjęcie wspólnego dokumentu, zawierającego ocenę wydarzeń z czasów drugiej wojny światowej.
  • „Tym bardziej, że w tych wydarzeniach ginęli nie tylko Polacy, ale i Ukraińcy, Żydzi, Czesi, którzy tam mieszkali” – argumentował ambasador. „Niestety, polscy parlamentarzyści uznali, że wystarczą im informacje Instytutu Pamięci Narodowej Polski i podjęli taką decyzję” – przytacza jego wypowiedź PAP.
  • Dodał, że zarówno ta decyzja, jak i film “Wołyń” są przykładami działań wprowadzających w dwustronne stosunki „pewien niesmak”. W ocenie Deszczycy takie jednostronnie podejmowane kroki są „trochę niezrozumiałe, skoro zaangażowane w to były dwie strony”, „te wydarzenia nie są do końca zbadane”, a ponadto na wschodzie jego kraju trwa wojna.

Rozbieżności w ocenie historyków

Według polskich historyków na Wołyniu i w Galicji Wschodniej w latach 1943-45 zginęło ok. 100 tys. Polaków, zamordowanych przez oddziały Ukraińskiej Armii Powstańczej (UPA) i miejscową ludność ukraińską. W odwecie Polacy zabili ok. 10-12 tys. Ukraińców, w tym 3-5 tys. na Wołyniu i w Galicji Wschodniej.

Wielu ukraińskich historyków uważa natomiast, że w latach 1943-45 doszło do konfliktu zbrojnego między polskimi i ukraińskimi formacjami podziemnymi. Tłumaczą, że zbrodnia wołyńska jest wynikiem polskiej polityki lat międzywojennych wobec Ukraińców, i przypominają m.in. pacyfikacje ukraińskiej ludności Galicji z 1930 roku.

Polskie wsparcie dla Ukrainy

Ambasador Ukrainy w Polsce przyznał przy tym, że polscy politycy doskonale rozumieją, iż współpraca z Ukrainą jest podstawą stabilizacji w regionie i w naszych krajach. „Dlatego Polska zajmuje zasadnicze stanowisko w sprawie przedłużenia sankcji wobec Rosji, absolutnie opowiada się za odnowieniem jedności terytorialnej Ukrainy, wspiera ratyfikację umowy stowarzyszeniowej Ukrainy z UE i likwidację przez UE reżimu wizowego” – wyliczał.

„Jesteśmy wdzięczni Polsce za to, że i poprzedni, i obecny rząd w tych kluczowych kwestiach, które dotyczą Ukrainy, zajmują twarde stanowisko i w pełni popierają Ukrainę” – dodał ambasador Deszczyca w trakcie środowego (30 listopada) wystąpienia za pośrednictwem łącza wideo w ramach projektu “Dyplomacja bez granic” w Kijowie.

Minister Szczerski zapewnił, że Polska wspomaga Ukrainę „tak, jak wspomagaliśmy ją na każdym etapie jej trudnej historii ostatnich 25 lat, gdy kilkakrotnie próbowano zakwestionować jej państwowość”. „Polska jest gotowa w reformach, we wzmacnianiu Ukrainy współuczestniczyć, ale także oczekuje konkretnych postępów w tym zakresie” – zadeklarował.

http://www.euractiv.pl/section/wschod-europy/news/prezydent-poroszenko-w-warszawie-w-25-rocznice-uznania-niepodleglosci-ukrainy/

GEOMETR.IT

Go to Top