1. Dla geografii politycznej

in Europe 2018 · Moczulski · Nation 2018 · Person 2018 · PL · Politics 2018 · Polska 2018 · Skepticism 2018 62 views / 0 comments
          
78% посетителей прочитало эту публикацию

Polska   Europe

GEOMETR.IT  geopolityka.net

 

* Geopolityka nie bada wydarzeń historycznych, tylko bada mechanizm procesu. 

Leszek Sykulski: Panie Profesorze, zdarza się jeszcze obecnie, że w niektórych środowiskach podważa się naukowość geopolityki. Jak Pan widzi miejsce naszej dyscypliny w świecie nauki? Jak geopolityka powinna się pozycjonować wobec innych dziedzin wiedzy?

Prof. Leszek Moczulski: Zacznijmy od sprawy naukowości. Wszystkie dziedziny możemy potraktować jako przedmiot badań naukowych, ale wszystko możemy także uznać za coś, co nie jest na pewno przedmiotem badań naukowych.

Możemy wziąć każdą dyscyplinę, która ma wymiar intelektualny, paraintelektualny, pseudointelektualny, poddać ją analizie warsztatu naukowego – i to będzie nauka. Możemy sobie wyobrazić najdziksze, najprymitywniejsze przesądy, które z nauką nie mają nic wspólnego.

Jeśli jednak zajmiemy się ich badaniem z wykorzystaniem warsztatu naukowego, będzie to nauka. Z drugiej strony ktoś może sięgnąć do np. filozofii Platona, ale przedstawić i zanalizować ją w taki sposób, że będzie to hochsztaplerstwo.

Nie ma dziedzin naukowych i nienaukowych; wszystkie mogą być wykorzystane w różny sposób. Medycyna użytkowa nie jest nauką tylko umiejętnością – skądinąd bardzo cenną. Podobnie polityka stosowana – ale wiedza o niej może być nauką. Albo publicystyką, albo częścią edukacji szkolnej – itd.. Definicja nauki nie stwierdza, że takie czy inne dziedziny nie są naukowe.

Innym problemem jest klasyfikacja poszczególnych dziedzin. Wiele trudności stwarza rozróżnianie geopolityki i geografii politycznej. Znaczna część geografów uważa, że geografia polityczna nie jest odrębną nauką. Znaczna część geografów politycznych uważa z kolei, ze to geopolityka nie jest odrębną nauką. Takie zaprzeczanie inności dotyczy zresztą większości młodych dyscyplin naukowych.

Na ogół odwołujemy się do rozróżnień najzupełniej formalnych: geopolityka stanowi cześć nauki politycznych, geografia polityczna – część nauk o ziemi. To jest prawdziwe rozróżnienie, ale niewiele z niego wynika. Nadal występuje oczywista potrzeba wnikliwej dyskusji, definiującej te dyscypliny, określającej ich wzajemny stosunek oraz to, co je odróżnia.

– Geopolityka jest częścią nauk politycznych. Czy zatem powinniśmy ją traktować przede wszystkim jako naukę o państwie?

– Nauk o państwie jest wiele. Zaczynając od nauk o polityce po nauki prawne. Geopolityka zajmuje się nie tylko państwami, ale także wszelkimi innymi podmiotami geopolitycznymi, np. grupami państw czy też ich częściami. W analizie geopolitycznej Europy końca lat 30 XX w. w Hiszpanii występować będą dwa podmioty geopolityczne, gdy np.. Tunezję – formalnie będącą wówczas osobnym państwem pod protektoratem francuskim, za podmiot geopolityczny trudno uznać.

– Ogólnie możemy je nazwać środkami siły.

Tak, ale to nie będzie dokładnie to samo. Ośrodek siły to podmiot geopolityczny, który posiada własny potencjał geopolityczny, gdy podmiotem geopolitycznym może być np luźny sojusz państw, występujący wspólnie, razem zawierający traktaty itd, ale składający się z osobnych ośrodków siły.

  • Można powiedzieć, że formalnie istniejącymi państwami – również takimi, jak Tunezja w 1938 r. zajmuje się bardziej geografia polityczna niż geopolityka; w przypadku Hiszpanii w tym samym czasie – geografia dostrzegać będzie jedno państwo w stanie wojny domowej..
  • W geopolityce najważniejsze jest dostrzeżenie procesu czasoprzestrzenny, uchwycenie ruchu, który realnie istnieje. Proces to ciągła zmiana. Geopolityka wymaga dostrzegania dynamicznej rzeczywistości, ulegającej nieprzerwanym zmianom.
  • Więcej geopolitycznej prawdy o współczesnej Rosji dowiemy się z kierunku i skali zmian, które już nastąpiły i przebiegają nadal – niż z fotograficzne obrazy stany dzisiejszego. To ostatnie jest również ważne, lecz stanowi przedmiot geografii politycznej.
  • Specyficznym rysem tej dziedziny nauki jest traktowanie przedmiotu badania jako w zasadzie statycznego. Wybiera się pewien okres czasowy, uznany za współczesność, zawadzający bardziej o przeszłość, mniej o przyszłość – i traktuje ten wycinek jako wartość stałą. Jeśli geografia polityczna sięga głębiej w przeszłość nazywa się geografią historyczną. Geografia cesarstwa rzymskiego jest geografią historyczną.

W geopolityce to przejście od czasu minionego przez teraźniejszy do przyszłego nie występuje, mamy do czynienia z pewnym ciągłym procesem. Pojęcie współczesności, teraźniejszości jest całkowicie subiektywne; przypadkowy moment, zależny nie tylko od osoby obserwatora, lecz również czasu badania.

W geopolityce nie ma to większego znaczenia, co badacz uważał za współczesność – ten przypadkowy punkt obserwacji nie może być intelektualnym usprawiedliwieniem błędnego odczytania rzeczywistości. Wybitny historyk i politolog, Paul Kennedy w swojej cennej książce o powstawaniu i upadku mocarstw, analizując polityczno procesy czaso-przestrzenne z punktu obserwacji umieszczonego w połowie lat ‘80 XX w. – nie dopatrzył się trwającego już upadku ZSRR.

Mit współczesności, rozrywający trwający proces historyczny, nie pozwolił mu tego przewidzieć. Ale, stwierdzono to już dawno (wprawdzie w kontekście nauk ścisłych), nie ma nauki, jeśli nie potrafi ona przewidywać. Osąd niewątpliwie jednostronny, lecz nie pozbawiony racjonalnej podstawy. Mackinder, badając cykliczne procesy, wychodzące z Heartlandu, starał się znaleźć rozwiązanie, które – rozdzielając czynniki ekspansji i potencjału, powstrzyma wybuch kolejnej wojny światowej.

Rozpad ZSRR był klęska nauk politycznych; odrzucenie przewidywania Mackindera stało się klęską polityki. W obu wypadkach chodziło jednak o to samo: dostrzeganie – lub nie, procesu. Wiedziano, że następują zmiany, ale rzeczywistość potraktowano statycznie – w sposób bardziej właściwy dla geografii politycznej. Tylko, że ta ostatnia dziedzina, opisująca trwającą rzeczywistość – a przez to dostarczająca cennego materiału również dla geopolityki, nie zajmuje się procesami historycznymi, w dodatku wybiegającymi w przyszłość.

Rzecz jasna, wnioskowanie geopolityczne może być również błędne, podstawowym pytaniem jednak będzie, czy dostrzegło trwający proces. Książkę Kennedyego możemy traktować jako pracę historyczną, bo dotyczy zmian w czasie, ale również jako pracę geopolityczną, gdyż zajmuje się procesami tworzenia i destrukcji potęg. Cała historia polityczna jest czasoprzestrzenna, a w tym sensie zrozumienie powinno być w istocie geopolityczne.

Geopolityka nie bada wydarzeń historycznych, tylko bada mechanizm procesu. Bada rzeczywistość w ruchu. W geografii politycznej skonstatujemy, że obecna Rosja jest efektem rozpadu ZSRR. Nie ma w niej pytania o przyczyny tego procesu, ani o jego dalszy przebieg.

  • To zatrzymana klatka, wycięta z długiego filmu. Geografia polityczna zajmuje się jak każda geografia opisem przestrzeni ziemskiej. Geopolityka nie opisuje przestrzeni ziemskiej, opisuje proces.
  • Książka historyczna dotycząca XIX i XX wieku może opisywać tylko wydarzenia, nie analizując w ogóle przyczyn utworzenia świata dwubiegunowego. Historyk może postawić hipotezę, że gdyby nie było Hitlera, to nie byłoby II wojny światowej.
  • Być może jest to prawda, ale z punktu widzenia geopolityki takie spostrzeżenia są `bezwartościowe. Z pewnych mechanizmów wynikało, że takie a nie inne procesy historyczne musiały się rozwijać, jakkolwiek mogły prowadzić nie tylko do różnych incydentów, lecz również do odmiennych w ważnych elementach skutkó W XIX w. ukształtowały się dwa mocarstwa ekspansywne, ale w ramach tego samego procesu mogło dość do odmiennych rozwiązań. To ZSRR mógł doznać klęski, a III Rzesza w przerastającej ją sytuacji ulec katastrofie potencjałowej; proces historyczny doprowadziłby jednak do tego samego, co możemy obserwować: rozbicia struktury Europy, uformowanej w czasach nowożytnych, ze wszystkimi tego skutkami dla niej i dla dla świata.

Proces historyczny, jeśli potrafimy go odczytać, można opóźniać, przyspieszać, odwracać czasie i przestrzeni, doprowadzić do inaczej przebiegających wydarzeń. Oglądając je z bliska, widzimy tylko, co w danym momencie się zdarzyło; patrząc z wystarczająco dużej perspektywy, dostrzegamy mechanizm całego zjawisku przemian. Istnieje pewna logika historii, której prawie nie można zatrzymać. Możliwości polityki są przecież bardzo ograniczone.

Co nie znaczy, że historia nie może dokonywać absolutnie zaskakujących zwrotów. Po prostu równolegle trwają różne procesy, ich wzajemnie oddziaływania daje zmienne skutki. Absolutnie przypadkowe zdarzenia mogą spowodować, że niezliczone niezależne od siebie decyzje i zachowania, cała masowa aktywność ludzi – a to jest materią historii, skieruje się w zupełnie nowym kierunku.

 

Publikacja nie jest redakcyjna. Odzwiercie dla towyłącznie punkt widzenia i argumentację autora. Publikacja zostałaza prezentowana w prezentacji. Zacznij od poprzedniego wydania. Oryginał jest dostępny pod adresem: geopolityka.net

 

GEOMETR.IT

Добавить комментарий

Your email address will not be published.