1. Młody i dynamiczny Macron

in France 2018 · Germany 2018 · Nation 2018 · PL · Politics 2018 · Skepticism 2018 103 views / 4 comments
          
67% посетителей прочитало эту публикацию

Germany       Europe 

GEOMETR.IT  www.iz.poznan.pl

* Niemieccy eksperci pisali: „Jeśli Niemcy chcą być skutecznym graczem w Europie, to potrzebują Stanów Zjednoczonych

Odbudowie silnej pozycji kanclerz Merkel w relacjach z prezydentem Trumpem nie sprzyjały także nowe okoliczności zarówno na europejskiej, jak i niemieckiej scenie politycznej. Różne czynniki spowodowały zachwianie dotąd silnej roli Merkel na arenie politycznej. Otóż w Europie pojawił się konkurent do pozycji i rangi przypisanych dotąd niemieckiej kanclerz.

Nowy prezydent Francji, młody i dynamiczny Emmanuel Macron, po wygranym 7 maja 2017 r. wyścigu do Pałacu Elizejskiego nie tylko zdystansował Merkel propozycjami reform UE, ale podjął też ofensywę dyplomatyczną wobec Waszyngtonu. Spotykając się kilkakrotnie tête à tête z prezydentem Trumpem, a następnie goszcząc go 14 lipca 2017 r. w Paryżu na uroczystościach Dnia Bastylii, co było wyjątkowym uhonorowaniem kontrowersyjnego gospodarza Białego Domu, prezydent Macron wykazał się pragmatycznym, dorze skalkulowanym zamiarem zacieśnienia stosunków francusko-amerykańskich.

Uznał, że pomimo różnicy stanowisk w wielu sprawach, chociażby w podejściu do kwestii klimatycznych55, warto zabiegać o dobre relacje z Trumpem i na tym budować silną pozycję Francji w Europie i świecie. Odchodząc od francuskiej tradycji utrzymywania dystansu wobec Waszyngtonu, kultywowanej od czasów gen. Charles’a de Gaulle’a, prezydent Macron wyraźnie ingerował w istniejący do niedawna amerykańsko-niemiecki układ „partnerstwa w przywództwie”, gdy to Merkel była najbliższym sojusznikiem prezydenta Obamy, niejako przejmując od niego depozyt wartości wolnego świata.

Teraz to Macron, wykazując – w odróżnieniu od Merkel – większą gotowość do dialogu z Trumpem i podejmując go z honorami, co dobrze działało na rozbudowane ego nowego gospodarza w Białym Domu, zdawał się aspirować do statusu najważniejszego europejskiego partnera Ameryki. Zabiegi prezydenta Francji spotkały się zresztą z przychylną akceptacją ze strony Trumpa, zachwyconego imponującą paradą wojskową na Polach Elizejskich. Uznał ją nawe wzór dla podobnych uroczystości, które planował zorganizować w Waszyngtonie.

Z pozoru więc mogło się wydawać, że tych dwóch przywódców zaczyna łączyć więź porozumienia i wzajemnej akceptacji, której Merkel w relacjach z Trumpem dotąd nie stworzyła.

Tym bardziej że uwaga szefowej niemieckiego rządu przynajmniej od połowy 2017 r. koncentrowała się na kampanii przed wyborami do Bundestagu, przypadającymi na 24 września 2017 r. Chociaż problematyka międzynarodowa nie dominowała w niemieckiej kampanii wyborczej i nie znalazła się na pierwszych miejscach programów wyborczych głównych partii, do jednak wątek relacji z USA pojawił się w różnych aspektach i kontekstach.

  • Punktem odniesienia była głównie prezydentura Trumpa, krytycznie oceniana przez czołowych polityków i budząca niechęć wśród zdecydowanej większości niemieckich wyborców (ponad 70% Niemców deklarowało niechęć do Trumpa)56.
  • Z drugiej strony pozostała świadomość znaczenia dobrych relacji ze Stanami Zjednoczonymi, najsilniejszym sojusznikiem Niemiec, a także konieczność utrzymania siły układu transatlantyckiego, filaru bezpieczeństwa Niemiec.
  • Nie można wykluczyć, że to właśnie niemal powszechna wśród niemieckich wyborców niechęć do urzędującego prezydenta USA, a także rosnący wśród nich brak zaufania do sojusznika zza Atlantyku (ok. 73% w elektoracie SPD i ok. 66% – CDU/CSU)57 spowodowały wprowadzenie do kampanii CDU/CSU akcentów antyamerykańskich. Fakt tym bardziej godny podkreślenia, że chadecja – w przeciwieństwie np. do socjaldemokratów – tradycyjnie w kampaniach wyborczych odżegnywała się od wątków krytycznych wobec USA. Należało więc uznać, że tym razem wiele się zmieniło w postrzeganiu przez Merkel i jej partyjnych kolegów działań amerykańskich.

Sygnał dała sama kanclerz pod koniec maja 2017 r., podczas wiecu wyborczego w Monachium, gdy – wobec spadku zaufania do Stanów Zjednoczonych – sugerowała konieczność wzięcia przez Europejczyków odpowiedzialności za swoje sprawy. Temat Ameryki powracał także w wywiadach dla mediów. W rozmowie z redakcją „Handelsblatt” kanclerz Merkel, nawiązując do haseł Trumpa z kampanii wyborczej, dowodziła, że „Ameryka nie będzie wielka, jeśli nie będzie skoncentrowana na sprawach dziejących się także poza jej granicami”.

Przewidując jednak gorszy scenariusz, nie omieszkała powtórzyć, że Europa powinna „określić własne interesy, które nie muszą się pokrywać z interesami amerykańskimi”. Dość dwuznaczne były też jej słowa, że Trump wygrał trudną kampanię wyborczą i choćby z tego względu należy mu się szacunek, a jej osobista opinia o nim nie ma tu nic do rzeczy58. Zawoalowane, ale wielce wymowne stwierdzenie odzwierciedlało stosunek Merkel do prezydenta Trumpa.

Ledwo ukrywana niechęć szefowej niemieckiego rządu do nowego prezydenta oraz jego działań na arenie międzynarodowej zaowocowała więc deklarowanym w kampanii wyborczej dystansem wobec Trumpa, który można było nazwać „antytrumpizmem”, jeśli nie retoryką antyamerykańską. W ten sposób kanclerz Merkel starała się silniej wyeksponować swoje odmienne od obecnego gospodarza w Białym Domu podejście do wartości liberalnych, wiarygodności, solidarności sojuszniczej, kwestii ochrony klimatu, czyli zaprezentować się jako faktyczny lider Zachodu.

Wprowadzając akcenty „antytrumpowskie” do swojej kampanii wyborczej, chadecy nie zrezygnowali jednak z popierania orientacji atlantyckiej. Podkreślano więc wagę współpracy z USA i znaczenie więzi transatlantyckich. Zakładano konieczność utrzymania solidarności sojuszniczej w ramach NATO, w tym obecności na wschodniej flance NATO oraz w ramach misji Sojuszu w Afganistanie.

Nie kwestionując potrzeby przeznaczenia 2% PKB na obronę, politycy CDU/CSU podkreślali, że zobowiązanie to podjęto jeszcze w okresie prezydentury Obamy, a nie pod presją żądań Trumpa, co służyło zaakcentowaniu ich dystansu do urzędującej administracji amerykańskiej.

Dotychczasowi koalicjanci w rządzie Merkel – socjaldemokraci, którzy już we wcześniejszych kampaniach do Bundestagu wprowadzali retorykę antyamerykańską, używali jej również przed wyborami w 2017 r. Podobnie jak w przypadku chadeków, także politycy SPD nie kryli się ze swoją niechęcią do Trumpa, silniej nawet ten element eksploatując.

W efekcie ich akcenty „antytrumpowskie” wiodły zdecydowanie do antyamerykanizmu, dość tradycyjnego dla postawy większości wyborców socjaldemokracji. Chociaż w programie wyborczym SPD znalazł się passus o znaczeniu NATO dla bezpieczeństwa Niemiec, to jednak mocno podkreślano potrzebę rozbrojenia i dialogu pokojowego.

Publikacja nie jest redakcyjna. Odzwiercie dla towyłącznie punkt widzenia i argumentację autora. Publikacja zostałaza prezentowana w prezentacji. Zacznij od poprzedniego wydania. Oryginał jest dostępny pod adresem: www.iz.poznan.pl

GEOMETR.IT

4 Comments

  1. 100 dni to dużo i zarazem mało. Nie można oczekiwać, że wybrany prezydent – który miał jeszcze wybory parlamentarne i musiał stworzyć rząd – po trzech miesiącach przedstawi gotowy bilans. Ale trzeba mu zaliczyć na plus, że zrobił wszystko, co zapowiadał. W tym sensie jest na dobrej drodze, żeby odnosić sukcesy.

  2. Ale jest też prawdą, że popularność Macrona się załamała. Myślę, że jest to spowodowane tym, że Macron wszedł w walkę wyborczą z obietnicami uleczenia, zrewolucjonizowania Francji, zmienienia wszystkiego. A potem wszyscy sobie uświadomili, że takie proste to nie jest.

  3. Macron w Unii Europejskiej jest postrzegany inaczej niż w swoim kraju. We Francji obywatele go nie cierpią, bo z nimi się nie komunikuje. W UE jest postrzegany jako ważny i dynamiczny lide

Добавить комментарий

Your email address will not be published.