1. Mołdawia: gra warta świeczki?

in Danube 2018 · Europe 2018 · Moldova 2018 · Nation 2018 · PL · Politics 2018 · Skepticism 2018 177 views / 6 comments
          
85% посетителей прочитало эту публикацию

Danube     Europe     USA      Ex-USSR         Moldova

GEOMETR.IT  eastbook.eu

 

* Groźba utraty ważnego stanowiska na rzecz opozycji doprowadziła do przekroczenia granicy bezkarności przez ekipę rządzącą w Mołdawii.

19 czerwca, po kilkugodzinnej, późnowieczornej naradzie, Sąd Rejonowy w Kiszyniowie uznał przedterminowe wybory na mera mołdawskiej stolicy za nieważne. W rezultacie, Andrei Nastase, wspólny kandydat proeuropejskiej, antysystemowej opozycji, został pozbawiony możliwości objęcia urzędu, na który na przełomie maja i czerwca wybrało go niemal 53% mieszkańców miasta.

  • W rzeczywistości decyzję o anulowaniu wyników wyborów podjęli nie sędziowie, a Vlad Plahotniuc. Ten miliarder i oligarcha w ciągu ostatnich trzech lat podporządkował sobie rząd, większość parlamentarną i cały aparat administracyjny i sądowniczy stając się tym samym najpotężniejszym człowiekiem w Mołdawii.
  • Nastase, który jako kandydat zjednoczonej opozycji rzucił wyzwanie oligarchicznemu establishmentowi już w pierwszej turze pokonał Silvię Radu, formalnie niezależną kandydatkę reprezentującą w istocie interesy Plahotniuca.

W drugiej turze zwycięsko zmierzył się z Ionem Cebanem, ubiegającym się o stanowisko mera z ramienia prorosyjskiej Partii Socjalistów, z której wywodzi się także obecny prezydent Igor Dodon. Oligarcha nie mógł zaakceptować wygranej Nastasego nie ze względu na stanowisko, które miał objąć, ale z dużo ważniejszych przyczyn. Wynik wyborów stanowił bowiem zagrożenie dla samych fundamentów władzy Vlada Plahotniuca.

Przejść czerwoną linię

Unieważnienie wyników wyborów powszechnych na istotne stanowisko publiczne było niezwykle radykalnym krokiem ze strony Plahotniuca. W niedługiej, niespełna trzydziestoletniej historii niepodległej Mołdawii na tego typu działanie nie poważył się jeszcze nikt, wliczając w to rządzących niepodzielnie krajem przez niemal całą pierwszą dekadę XXI wieku komunistów.

I to mimo tego, że tę kierowaną przez prezydenta Vladimira Voronina partię trudno było uznać za wzór szanującego standardy demokratyczne ugrupowania. Choć naginanie prawa, wykorzystywanie instytucji państwowych dla ochrony interesów biznesowych członków aparatu partyjnego, korupcja, nepotyzm czy uwłaszczanie się na majątku państwowym zdarzało się wówczas relatywnie często, to rezultaty wyborów były mimo wszystko szanowane.

Gdy w 2007 roku fotel mera Kiszyniowa zajął polityczny przeciwnik komunistów, reprezentujący prorumuńską prawicę Dorin Chirtoacă, Voronin nie zdecydował się wykorzystać praktycznie nieograniczonej kontroli nad aparatem administracyjnym i sądownictwem dla pozbycia się niewygodnego konkurenta z eksponowanego stanowiska.

  • Warto też przypomnieć, że zaledwie dwa lata później, w 2009 roku, komuniści uznali swoją wyborczą porażkę i bez większego oporu oddali całą władzę zwycięskiej, proeuropejskiej opozycji.
  • Plahotniuc jednak nie zawahał się przekroczyć tej cienkiej, czerwonej linii, choć zapewne miał świadomość ryzyka, jakie musi za sobą pociągnąć nieuznanie wyniku demokratycznych wyboró Wydaje się, że za decyzją oligarchy stało co najmniej kilka powodów. Przed ich omówieniem warto jednak przyjrzeć się temu, czego obóz rządzący oczekiwał od niedawnego głosowania.

Plan (prawie) doskonały

Przedterminowe wybory lokalne w Kiszyniowie, które były wynikiem aresztowania i rezygnacji dotychczasowego mera Dorina Chirtoaki, oskarżonego o korupcję i płatną protekcję, miały w zamyśle Plahtoniuca wzmocnić pozycję jego ugrupowania przed nadchodzącymi wyborami parlamentarnymi, zaplanowanymi na koniec bieżącego roku.

  • Plahotniuc od dłuższego czasu zmaga się z ogromnym problemem wizerunkowym. Ten polityk i biznesmen powszechnie kojarzony jest z korupcją oraz zorganizowaną przestępczością.
  • Zarzuca się mu także udział w kradzieży 1 mld USD z mołdawskiego sektora bankowego i oskarża o uczynienie z Mołdawii tzw. „państwa zawłaszczonego”. Zaufanie do niego oscyluje wokół 3-4%, a kontrolowana przez niego Partia Demokratyczna (PDM) ledwie przekracza 6-cio procentowy próg wyborczy.

Oligarcha był przekonany, że połączenie jego ogromnych zasobów finansowych oraz potężnego zaplecza medialnego, wspartego pomocą oraz radą drogich i doświadczonych specjalistów ds. wizerunku, umożliwi mu wypromowanie na stanowisko mera Kiszyniowa swojej reprezentantki, Silvii Radu.

Ta była managerka jednej z kluczowych spółek energetycznych w kraju formalnie startowała jako kandydatka niezależna. Chodziło bowiem o to, by na jej popularności nie położył się cieniem antyrating obozu rządowego i samego Plahotniuca. Nikt nie spodziewał się, że Radu od razu zdobędzie ponad połowę głosów.

Wystarczyło jednak, by dostała się do drugiej tury wyborów wraz z kandydatem socjalistów Ionem Cebanem. Wówczas niemal pewne zwycięstwo zapewniłaby jej tradycyjnie proeuropejska i niechętna wobec zbliżenia z Rosją postawa większości Kiszyniowian, którzy prędzej zagłosowaliby za merem powiązanym z nielubianym, lecz przynajmniej deklaratywnie proeuropejskim oligarchą, niż otwarcie sprzyjającymi Moskwie kandydatem socjalistów.

Wszystkie obiektywne sondaże sporządzone przed wyborami wskazywały, że ten scenariusz był wysoce prawdopodobny. Radu wyprzedzała Nastasego o dobrych kilka punktów procentowych i mogła liczyć na mocne drugie miejsce już w pierwszej turze. Na wypadek gdyby to się nie udało, Plahotniuc miał w zanadrzu także plan alternatywny. Było nim zwycięstwo kandydata socjalistów.

Prócz umocnienia i legitymizacji swoich wpływów w Kiszyniowie, Plahotniuc liczył także, że rozpisanie przedterminowych wyborów lokalnych zaledwie na pół roku przed wyborami parlamentarnymi zwiększy i tak istniejące już napięcia między Nastasem, kierującym ugrupowaniem Godność i Prawda (DA), a drugą kluczową siłą opozycji proeuropejskiej, partią Działania i Solidarności (PAS), której przewodzi Maja Sandu.

Głosowanie zaostrzało relacje między obydwojgiem liderów, zmuszając jednego z nich do ustąpienia na rzecz drugiego. Co więcej, zwycięstwo Radu lub Cebana byłyby kolejnym ciosem dla niemogących się poszczycić żadnym wymiernym sukcesem ugrupowań antysystemowych i prawdopodobnie sprowokowałoby krytykę Nastasego w ramach obozu opozycyjnego.

Niemniej ważne było także sprawdzenie na ile skuteczna okaże się strategia wystawiania kandydatów PDM jako formalnie niezależnych. Tego typu zabieg będzie bez wątpienia powszechnie stosowany podczas wyborów parlamentarnych. To właśnie w tym celu w 2017 roku Plahotniuc, przy wsparciu socjalistów i mimo krytyki Komisji Weneckiej i partnerów zachodnich, zmienił system wyborczy kraju na mieszany. Wedle nowych regulacji, połowa posłów wybierana będzie w okręgach jednomandatowych, a druga połowa w systemie proporcjonalnym, z list partyjnych.

 

Publikacja nie jest redakcyjna. Odzwiercie dla towyłącznie punkt widzenia i argumentację autora. Publikacja zostałaza prezentowana w prezentacji. Zacznij od poprzedniego wydania. Oryginał jest dostępny pod adresem: eastbook.eu

 

GEOMETR.IT

6 Comments

  1. Mołdawia, uznawana dziś za najbiedniejsze państwo w Europie, ma wyjątkowo zawiłą historię. Po rozpadzie ZSRR odzyskała niepodległość, co wcale nie oznacza, że (podobnie jak Ukraina) chce się dziś bratać z Zachodem. 27 czerwca 2014 roku została podpisana przez rządzących umowa stowarzyszeniowa z Unią Europejską. Zdania na ten temat wśród obywateli Mołdawii są jednak podzielone.

  2. Różni ludzie stawiają sobie różne cele w życiu. Dla jednych szczytem marzeń jest upodobnienie się do ulubionego artysty poprzez wycięcie kawałka skóry z twarzy, podczas gdy inni przebierają nogami na myśl o kolekcjonerskiej konsumpcji środka pochłaniającego wilgoć i własnej tablicy pamiątkowej na Oddziale Toksykologii. W moim wypadku takim drobnym marzeniem była wycieczka do najbiedniejszego kraju Europy, gdzie zamierzałem spędzić mój pierwszy w życiu płatny urlop. Planując wyjazd do Mołdawii od początku zakładałem jego umiarkowanie rekreacyjny charakter, co w praktyce przejawiać się miało w separacji z higieną osobistą oraz spędzaniu nocy po dworcach lub pobliskich polach

  3. Zakończenie działań wojennych i podpisanie porozumienia pokojowego nie wy-gasiło antagonizmu obu stron. Konflikt z fazy zbrojnej wszedł w fazę „konfliktu zamro-żonego”, nazywanego także konfliktem „uśpionym” lub „konfliktem niskiej intensyw-ności”20. Napięcia między Mołdawią a Naddniestrzem przejawiają się m. in. w „woj-nach” językowych, szkolnych, celnych i kartograficznych. Cieniem na powojenne sto-sunki mołdawsko-naddniestrzańskie kładzie się także rozwijająca się w Naddniestrzu przestępczość, zwłaszcza zaś przemyt.

  4. Oprócz utraty kontroli nad naddniestrzańskim odcinkiem mołdawsko-ukraińskiej granicy, władze w Kiszyniowie musiały pogodzić się także z faktem po-wstania „granicy” wewnętrznej. Nie stanowi ona jednak bariery nie do pokonania dla mieszkańców zarówno Naddniestrza, jak i Mołdawii. Kontrolą tej „granicy” zajmują się tzw. rosyjskie siły pokojowe, a tuż za nimi pracują naddniestrzańskie służby celne i graniczne (nielegalne z mołdawskiego punktu widzenia), które dokonują kontroli paszportowej i celnej (ale bez wbijania pieczątki do paszportu).

  5. Zakończenie działań wojennych i podpisanie porozumienia pokojowego nie wy-gasiło antagonizmu obu stron. Konflikt z fazy zbrojnej wszedł w fazę „konfliktu zamro-żonego”, nazywanego także konfliktem „uśpionym” lub „konfliktem niskiej intensyw-ności”

  6. Poczucie zagrożenia i negatywny wizerunek Mołdawii są zresztą umiejętnie podsycane przez ekipę rządzącą w separatystycznej prowincji. Strona mołdawska, czę-sto utożsamiana z rumuńską, określana jest jako wroga, dążąca do likwidacji wywal-czonej naddniestrzańskiej państwowości.

Добавить комментарий

Your email address will not be published.

Latest from

Go to Top