1. Z “zawieszeniem” Unii

in France 2018 · Germany 2018 · Nation 2018 · PL · Politics 2018 · Polska 2018 · Skepticism 2018 41 views / 0 comments
          
69% посетителей прочитало эту публикацию

Germany     Europe     Ex-USSR      

GEOMETR.IT  geopolityka.net

* Ostatnie dni w polityce międzynarodowej zwiastowało w parę istotnych deklaracji. Pierwszą z nich były słowa niemieckiego ministra spraw zagranicznych, Heiko Maasa (któremu dzień później wtórował Emmanuel Macron), o konieczności konstrukcji nowego porządku politycznego w Europie z wyłączeniem Ameryki.

Wówczas jak grzyby po deszczu pojawiły się kolejne przepowiednie analityków o zbliżeniu niemiecko-francuskim, które ma na celu rekonstrukcję Unii Europejskiej i wprowadzenie jej na bardziej samodzielne tory, zwłaszcza w kontekście militarnym. Wydaje się jednak, że takie zapowiedzi są niewłaściwe, na co wskazuje klasyczna teoria stosunków międzynarodowych oraz teoria systemów.

PROBLEMY STRUKTURALNE WSPÓŁPRACY NIEMIECKO-FRANCUSKIEJ

Historia rozwoju struktury systemu europejskiego od czasów pojawienia się ogólnoświatowych tąpnięć ewoluowała od próby konsolidacji całej przestrzeni europejskiej po „półtorabiegunową” polaryzację, kolejną próbę unifikacji, aż w końcu zatrzymała się w momencie, którą możemy określić współpracującą rywalizacją. Pierwszy okres to kontrreakcja na pojawienie się pierwszych systemowych symptomów wzrostu nowego potencjalnego hegemona na rubieżach systemu.

W połączeniu z dawnym programem postępującej federalizacji struktury europejskiej, elity francuskie i niemieckie, zdając sobie sprawę z pojawienia się nowej sytuacji politycznej zdecydowały się zintensyfikować własne działania i nadać im bieg pod nazwą „Europy dwóch prędkości”, licząc zapewne na stworzenie kolejnego bieguna w globalnym systemie. Ich postępowanie było poniekąd słuszne – w przypadku pojawienia się niestałości w strukturze zapoczątkowanie oraz kontynuowanie pewnych procesów pozwala na utrzymywanie dynamiki przemian przez samo tylko wpasowanie się w aktualny kontekst wydarzeń.

Problem polegał wówczas na tym, że ów kontekst był (i jest) wybitnie niesprzyjający. Pierwszym zjawiskiem była już wówczas narastająca opozycja wobec programów federalizacyjnych, wzmożona dodatkowo występowaniem niesprzyjających (dla federalistów) wydarzeń, jak chociażby kryzys migracyjny. Spowodowało to głęboką polaryzację samej Unii. W takim przypadku wymóg równowagi sił wskazuje na konieczność uzyskania zewnętrznego wsparcia. Oczywistym były trzy kierunki. Pierwszym z nich był kierunek amerykański, wówczas – mimo pewnych obaw co do próby przewidywania ruchów prezydenta Trumpa – dominujący.

Drugim – kierunek chiński, który był jednak zbyt słabo rozwinięty, by na jego podstawie budować kolejny biegun w światowym systemie w opozycji do innych pretendentów. Trzecim – kierunek rosyjski, który wówczas był niepożądanym ze względu na niesprzyjający klimat ideologiczny w tym państwie.

  • To był pierwszy moment, w którym perspektywa Niemiec i Francji zaczęła się rozjeżdżać. Niemcy zdali sobie sprawę z faktu, że pogłębianie mechanizmów integracyjnych przyniesie im kłopoty, choćby w postaci narastania nastrojów antyfederalistycznych.
  • Że takie obserwacje były nie bez racji, pokazuje klasyczna teoria systemów. Według niej, pojawienie się pewnego impulsu, który najszerzej możemy określić jako sprzeciw wobec idei liberalnych, powoduje pojawienie się różnego rodzaju mutacji, które powodują nawarstwienie się tendencji o wspólnej podstawowej cesze. Na tej kanwie rodziły się ruchy uważane za populistyczne, antyimigracyjne, protekcjonistyczne, czy wreszcie antyamerykańskie.
  • Oczywistym dla Niemiec było wówczas, że całkowite poparcie tych tendencji w celu ich zneutralizowania będzie niekorzystne z perspektywy wizerunkowej, gdyż mogło ukazać Niemców jako „chorągiewki na wietrze”, ale także politycznej, ponieważ współpraca ze stroną federalistyczną oraz jednocześnie antyfederalistyczną byłaby niemożliwa. Niemcy wybrały zatem bardzo interesującą pozycję państwa wyczekującego i próbującego porozumiewać się w partykularnych sprawach zarówno z jedną, jak i drugą stroną. Francuzi z kolei zatrzymali się na swoim federalizmie oraz poparciu dla „Europy dwóch prędkości”.
  • Francuzi w tych warunkach są, paradoksalnie rzecz ujmując, adwersarzami status quo. „Europa dwóch prędkości” jest zatem nie projektem mającym stanowić nową jakość w zarządzaniu przestrzenią polityczną w Europie, ale jedynie inicjatywą polityczną mającą pomóc w adaptacji do zmieniającej się rzeczywistości tylko w takim stopniu, w jakim nie zagrozi to spoistości Unii Europejskiej takiej, jaką znamy. Paradoksem jest to, co płynie z nauki o teorii systemów – system międzynarodowy jest w stanie funkcjonować o tyle, o ile potrafi się on w całości przystosować do warunków otoczenia, w jakim funkcjonuje. Francja planuje zmienić tylko sposób zarządzania sprawami Unii, bez zmiany ideologiczno-praktycznego rdzenia jej funkcjonowania.

Wydaje się, że ta „półtorabiegunowa” polaryzacja (ten dziwny neologizm bierze się stąd, że Francja stanowi jeden biegun rywalizacja, zaś Niemcy lawirują między centrum a drugim, eurosceptycznym biegunem) na dłuższą metę okazała się pożyteczna dla Niemców. Pozwoliła ona sformułować alternatywny model rządzenia Unią Europejską, który ma odejść od mankamentów Traktatu Lizbońskiego. Przypomnijmy, traktat z 2007 roku wprowadził de facto kompletną atrofię instytucji decyzyjnych.

Proces podejmowania decyzji został rozbity pomiędzy kilka rożnych instytucji, zaś najwyższe organy UE posiadały możliwości jedynie arbitrażowe. W przypadku podejmowania trudnych decyzji bywało tak, że instytucje te nie były w stanie skutecznie jej procedować, ponieważ brakowało ośrodka mogącego nadać tym sprawom bieg. Efektem tego było pogłębienie problemów strukturalnych Unii, które w dłuższej perspektywie przyczyniły się do faktycznego zaniku zdolności podejmowania decyzji strategicznie lub choćby wizerunkowo istotnych (vide słynny art. 7).

Wówczas Unia weszła w krótki okres dysfunkcji, który został przełamany próbą konstrukcji nowego strategicznego porozumienia pod postacią „Nowego Trójkąta Weimarskiego”. Pomysł kanclerz Merkel posiadał ten jeden główny walor, który można najogólniej określić jako stworzenie platformy do debaty nad dalszym rozwojem sytuacji w Europie. Niemcy wychodziły bowiem ze słusznej przesłanki – gdy zmusimy dwie strony posiadające kompletnie inne wizje wyglądu Unii Europejskiej, a dodatkowo ustawimy obok nich mediatora, to te w końcu muszą się porozumieć.

Niemcy chcieli stworzyć szeroką koalicję na rzecz odbudowy Unii, która pozwoliłaby na wyciszenie sporów ideologicznych, które zostałyby zastąpione pracą na rzecz wzmacniania pozycji Brukseli. Problem polegał jednak na zbyt racjonalnej konstrukcji – Niemcy nie przewidzieli, że obie strony (Francja i Polska) nie będą w stanie ze sobą rozmawiać, w związku z czym potencjalne debaty programowe zaczną się już przed ich rozpoczęciem.

Wobec tego Niemcy stanęły przed kolejnym problemem – funkcjonowania w warunkach faktycznej wielobiegunowości w Europie. Francja zachowywała się jak państwo, które kompletnie nie uświadamia sobie sytuacji, w jakiej się znajduje. W normalnych warunkach równowagi sił Paryż zacząłby konsolidować obóz polityczny wokół siebie, który służyłby wzmacnianiu pozycji Zachodu względem Berlina, co wymusiłoby automatyczne działanie na Niemczech. Wówczas wykreowałby się klasyczny podział dwubiegunowy, dzielący Unię na pół. I faktycznie, w pewnym momencie wydawało się, że Francja rzuci wyzwanie Niemcom.

Tym momentem było przejściowe zbliżenie z Waszyngtonem przed kilkoma miesiącami. Okazało się jednak, że dwie strony więcej dzieli niż łączy. Niemcy, w związku z tym zaczęły korzystać z inercji systemowej i współpracować bliżej z Rosją na kanwie wcześniej rozpoczętych inicjatyw. Dzięki temu zmieniło się także znaczenie samej Rosji – miała ona  stanowić gwaranta stabilności oraz delimitacji potencjalnych stref wpływów. Dodając do tego stopniową inicjację działania Chin na świecie, Niemcy stwierdziły, że mogą sobie pozwolić na bardziej samodzielną politykę względem choćby Stanów Zjednoczonych, które rywalizując na wielu odcinkach z Rosją i z Chinami miały zbyt zdywersyfikowaną uwagę, by móc zająć się także Europą.

ARGUMENT SYSTEMOWY JAKO ULTIMA RATIO ZA NIEZDOLNOŚCIĄ WSPÓŁPRACY NIEMIEC I FRANCJI

Powyższe problemy można jednak uznać za wynikające z niezrozumienia podmiotów oraz ich wygórowanych ambicji, zwłaszcza jeżeli weźmiemy pod uwagę, że preferencje poszczególnych państw powoli się kształtują. Państwa na razie starają się mierzyć, na ile mogą sobie pozwolić i co z ich planów może być realnym. W takim przypadku wystarczyłoby zwykłe stworzenie warunków do kooperacji między dwoma państwami. Niemniej jednak, dynamika przemian systemowych (a więc niezależnych od pojedynczych państw) pokazuje, że działanie Niemiec i Francji kieruje się dwiema innymi logikami, z których jedna jest zgodna z „duchem czasów”, zaś druga nie.

Gdy pewne państwo lub organizacja funkcjonuje w pewnych ramach systemu międzynarodowego, to musi przestrzegać jego podstawowych zasad. Analogicznie, zmiana tych zasad determinuje zmianę w funkcjonowaniu danego państwa lub organizacji. Współczesna zmiana w systemie międzynarodowym charakteryzuje się 1) przejściem od systemu jednobiegunowego do wielobiegunowego (być może przejściowo), co wymusza rywalizację między poszczególnymi państwami oraz 2) odejściem od liberalizmu i demokracji jako podstawowych przesłanek działania państw (jeżeli uznamy, że nowym kreatorem trendów są Chiny). Z tego też powodu Niemcy zmieniły formułę zarządzania własną strefą wpływów na bardziej “realistyczną”, by móc z jednej strony zabezpieczyć się przed dalszym osłabieniem własnej strefy, ale także skuteczniej reagować na ruchy innych państw.

Istnieje jednak jeszcze jeden powód, wcześniej przez nas niewspominany, który zdeterminuje brak możliwości realizacji długotrwałego porządku “Europy dwóch prędkości”. Zmiana zasad funkcjonowania systemu międzynarodowego powoduje kontrreakcje państw przeciwnych tej zmianie. Jest to logiczne – jeżeli ktoś narusza status quo, to natychmiast budzą się jego obrońcy.

Dla przykładu, obserwowana aktywność Chin i Rosji na arenie międzynarodowej musiała spowodować reakcje tej grupy państw (m.in. USA), która uważa, że zdominowanie systemu przez te dwa podmioty byłoby dla nich niekorzystne. Analogicznie, wzrost pozycji Niemiec zwiększył aktywność Francji. Paradoksalnie, nienadający się do opisu współczesnych wydarzeń oraz kompletnie do nich nieprzystający porządek “dwóch prędkości” ma zatem znacznie większą moc przyciągania.

Wynika to z tego, że Francja i jej program federalizacyjny w dzisiejszych warunkach jest właśnie wykrzywieniem zasady obrony „status quo”. W ostateczności bronić można bowiem jedynie rozkładu relacji w strukturze, a nie legitymizującej ją nadbudowy ideologicznej. Francuzi zaś nie rozróżniają – mówiąc po marksistowsku – bazy (struktury systemu) od nadbudowy, dzięki czemu skupiają swoje wysiłki na obronie jednego i drugiego. W warunkach narastającego napięcia systemowego już tylko sama obrona struktury systemowej jest problemem, co pokazują dosyć chaotyczne i nieskoordynowane działania USA.

Publikacja nie jest redakcyjna. Odzwiercie dla towyłącznie punkt widzenia i argumentację autora. Publikacja zostałaza prezentowana w prezentacji. Zacznij od poprzedniego wydania. Oryginał jest dostępny pod adresem: geopolityka.net

GEOMETR.IT

Добавить комментарий

Your email address will not be published.

Latest from

Go to Top