2. Utrudnianiu Mołdawii zbliżenia z Zachodem

in Conflicts 2018 · Danube 2018 · Moldova 2018 · PL · Politics 2018 · Skepticism 2018 95 views / 4 comments
          
81% посетителей прочитало эту публикацию

Ex-USSR   Moldova 

GEOMETR.IT  magazynkontakt.pl

* W czasach ZSRR Mołdawia była sowieckim rajem. Po uzyskaniu niepodległości w 1991 roku gospodarka zawaliła się i nastał niebotyczny bałagan.

Bardzo nieefektywny, tak zwany mechanizm negocjacji na temat Naddniestrza funkcjonuje od lat w tak zwanym formacie 5+2. Te pięć to jest Unia Europejska, Stany Zjednoczone, OBWE, Rosja i Ukraina, a te dwa to rząd Mołdawii i separatyści z Naddniestrza. Negocjatorzy spotykają się co pewien czas, ale nie ma żadnej woli rozwikłania problemu ze strony Rosji i ze strony Naddniestrza.

Czy umowa stowarzyszeniowa te wszystkie zawiłe powiązania jest w stanie przeciąć? Czy też Mołdawia będzie wiecznie niestabilnym krajem pogranicza Europy?
Nie wiem. Mam jednak nadzieję, że zwłaszcza teraz, w sytuacji bardzo niepewnej w tamtym regionie, pytanie jak pomóc Mołdawii i jak rozwiązać kwestię Naddniestrza jest przedmiotem poważnej refleksji w UE.

Trudno powiedzieć co się wydarzy w najbliższym półroczu. Mołdawia jest jednak krajem ponad 10 razy mniejszym od Ukrainy. Potrzebuje pomocy, ale skala wysiłku, jaki należałoby poczynić, by skutecznie takiej pomocy udzielić, jest stosunkowo niewielka.

Czy w ciągu tego najbliższego pół roku wszystko się rozstrzygnie? Czy też tak jak teraz patrzymy na Ukrainę, tak jesienią będziemy patrzyli na Mołdawię, z podobnymi emocjami? Bo tam zogniskuje się rozgrywka między UE a Rosją.
To nie jest wykluczone. Do destabilizacji może dojść po listopadowych wyborach i to niezależne od ich wyniku. Jeśli przegrana koalicji prozachodniej byłaby niewielka, to mógłby nastąpić jakiś protest jej elektoratu.

Jeśli jednak ta koalicja zwycięży, zwłaszcza nieznaczną większością, to bardzo prawdopodobne są wystąpienia prorosyjskiego elektoratu komunistów. Przynajmniej jedna trzecia mołdawskiego społeczeństwa jest bardzo przywiązana do nostalgii postsowieckiej, a teraz oznacza to sympatię do Rosji. Rosjan jest w Mołdawii niewielu.

Dużo liczniejsi są zrusyfikowani Ukraińcy, rusofilscy Gagauzi – tureckojęzyczny lud prawosławny dysponujący terytorialną autonomią, zrusyfikowani Bułgarzy, a nawet zrusyfikowani Polacy. Oni wszyscy żywią przede wszystkim dużą niechęć do Rumunii, do języka rumuńskiego (który jest językiem Mołdawian) oraz do Zachodu. To skłania do przyjmowania postawy przychylnej projektom reintegracyjnym związanym z Rosją. Może to zaowocować jakąś mniejszą czy większą destabilizacją polegającą na wystąpieniach przeciwko prozachodnim wynikom wyborów.

Wiele zależy od tego na ile komuniści będą akcentowali w kampanii wyborczej sprzeciw wobec integracji europejskiej. W ostatnich kilkunastu latach – od kiedy ich partia istnieje – byli w tej kwestii chwiejni.

To za czasów ich rządów nazwa MSZ Mołdawii została zmieniona na Ministerstwo Spraw Zagranicznych i Integracji Europejskiej. Jeśli jednak w tegorocznych wyborach będą eksponować sprzeciw wobec eurointegracji, to będą one naznaczone ostrą konfrontacją i mogą zaowocować niepokojami.

Jeśli nie, to byłby fenomen – proeuropejska partia komunistyczna!
Bez przesady – w Europie bywały proeuropejskie, akceptujące pluralistyczną demokrację partie komunistyczne począwszy od lat 70. ubiegłego wieku, gdy funkcjonowała formuła tak zwanego eurokomunizmu, przede wszystkim we Włoszech, Hiszpanii czy Francji. Jednak mołdawska Partia Komunistów to jeszcze inny przypadek. To nie jest kontynuacja partii komunistycznej z czasów sowieckich, to jest partia stworzona na nowo w latach 90. jako genialny pomysł wyborczy.

Przywrócili raj na ziemi?
Nie przywrócili, choć chaos nieco uporządkowali, na przykład zaczęli wypłacać systematycznie głodowe emerytury. Poziom życia ludności nie uległ dostrzegalnej poprawie, ale nieco wzrosło poczucie socjalnego bezpieczeństwa.

Flirtowali i z Rosją i z Zachodem, w jednym i w drugim przypadku bez większych sukcesów. Szybko sami zaczęli się bogacić, a syn komunistycznego prezydenta dołączył do grona mołdawskich oligarchów.

W czasie ich rządów rosła jednak nowa generacja ludzi, którzy mieli wkrótce wkroczyć do polityki i do życia społecznego. Ludzi, którzy już byli wychowani w okresie niepodległości, którzy odbyli często studia w Rumunii albo jeszcze gdzieś dalej, którzy kończyli szkoły w normalnym języku rumuńskim, to znaczy nie tym, który był pisany cyrylicą i nazywany mołdawskim, bo tak było w czasach sowieckich.

Którzy byli otwarci na Zachód i na myślenie demokratyczne, wolni od sowieckiego stylu myślenia i działania. To pokolenie wydało ze siebie masę krytyczną elity społecznej, która zdołała przejąć władzę w 2009 roku w konsekwencji dwóch odsłon wyborów parlamentarnych (po tej pierwszej wybuchły brutalnie stłumione rozruchy przeciw wyborczym fałszerstwom). Rok 2009 przyniósł głęboką zmianę atmosfery w kraju i reorientację w kierunku prozachodnim.

Koalicja polityczna, którą nowa elita wyniosła wtedy do władzy, wciąż trwa, mimo wewnętrznych sporów podczas ostatnich pięciu lat. Stąd otwarcie na Mołdawię ze strony Unii Europejskiej i nadzieja, że prozachodnia orientacja tego kraju ma charakter trwały. Nie oznacza to woli zjednoczenia z Rumunią, która już jest członkiem UE i NATO.

Może się to wydawać dziwne, bo to terytorium wchodziło przed drugą wojną światową w skład Wielkiej Rumunii, a większość jego mieszkańców czuje z obecną Rumunią wspólnotę językową i kulturową. A jednak większość rumuńskojęzycznej elity mołdawskiej deklaruje odrębną tożsamość mołdawską, a nie rumuńską.

Tak jak Szwajcarzy z Lozanny lub Belgowie z Walonii nie uważają się za Francuzów, choć mówią po francusku, a Austriacy nie uważają się za Niemców, choć mówią po niemiecku. Moim zdaniem Rumunów z Besarabii…

Rumunów z Besarabii, a nie Mołdawian?
Rumunów z Besarabii, którzy nazywają siebie Mołdawianami, różni od Rumunów z Rumunii doświadczenie dwóch wieków życia w państwie rosyjskim. W 1812 roku Besarabia (wschodnia część niegdysiejszego Hospodarstwa Mołdawskiego, która dziś stanowi terytorium Republiki Mołdawii) została zaanektowana przez Rosję.

Nastąpiła potem odrębna ewolucja kulturowa społeczności tego regionu, choć społeczność ta pozostała językowo tożsama z narodem rumuńskim, który zresztą uformował się ostatecznie dopiero w połowie XIX wieku, gdy Besarabia już nie brała udziału w tym procesie.

Jest jednak jeszcze jeden powód, dla którego większość prozachodnich polityków mołdawskich stawia na dążenie do członkowstwa UE w charakterze kraju odrębnego od Rumunii. Dwa wieki życia w państwie rosyjskim i sowieckim (z krótką rumuńską przerwą w okresie międzywojennym) zaowocowały napływem licznych mniejszości, dla których Mołdawia stała się domem ojczystym. Rumuńskojęzyczni Mołdawianie są wprawdzie w większości, ale Republika Mołdawii jest krajem wieloetnicznym. Polityczny realizm podpowiada, że taki kraj łatwiej wprowadzić bez wewnętrznych napięć do Unii Europejskiej, niż połączyć go z dominującym kulturowo krajem sąsiednim. Idea unionizmu, czyli zjednoczenia z Rumunią – traktowana z sympatią przez około 10% mołdawskiego społeczeństwa – jest politycznie niebezpieczna, bo pachnie wojną domową, której Mołdawia już zaznała w 1992 roku.

Kraje bałtyckie już są w Unii Europejskiej. To jedyne kraje UE z przestrzeni postsowieckiej. Czy Unia może na siebie brać kolejny kraj obarczony tym dziedzictwem?
Są podobieństwa między krajami bałtyckimi a Mołdawią. Były to wszystko republiki stosunkowo bogate w ramach sowieckiego państwa. Są to kraje małe, a więc wymagające małego wysiłku w procesie integracji. W przeciwieństwie do Białorusi czy Ukrainy są to też kraje, których tożsamość językowa i kulturowa nie jest tożsamością wschodniosłowiańską. Różnica językowa i kulturowa między nimi a Rosją ułatwiła im zachowanie nieco większej odporności na sowietyzację. Być może to czyni je bardziej zdolnymi do integracji i adaptacji w warunkach europejskich.

W przypadku Mołdawii atutem jest też sąsiedztwo bratniej kulturowo Rumunii. A ona, niezależnie od jej słabości przesadnie rozdmuchiwanych w Polsce przy pomocy niemądrych stereotypów, jest krajem zdecydowanie zorientowanym na Zachód. Nawet rumuński reżim komunistyczny zachowywał dystans wobec Sowietów. Była to odrażająca dyktatura, ale nie była to dyktatura prosowiecka, tylko własna. W rumuńskiej świadomości jest też bardzo silnie zakorzenione poczucie związku z Zachodem związane z łacińskością języka. To wszystko sprawia, że sam ten język i nostalgia za rumuńską tożsamością kulturową skłaniają Mołdawię ku Zachodowi.

Publikacja nie jest redakcyjna. Odzwiercie dla towyłącznie punkt widzenia i argumentację autora. Publikacja zostałaza prezentowana w prezentacji. Zacznij od poprzedniego wydania. Oryginał jest dostępny pod adresem: magazynkontakt.pl

GEOMETR.IT

4 Comments

  1. Wiele mówiono o jego powiązaniach z rosyjskimi oligarchami, jak również z ludźmi prezydenta Rosji – Władimira Putina. Jego polityka była określana jako autorytarna, starał się lawirować między wschodem i zachodem by osiągnąć jak największe korzyści dla państwa, co zresztą nie przyniosło rezultatów i kraj pogrążył się w dalszej zapaści

  2. Wszystko zmieniło się w lipcu tego samego roku po kolejnych, przyśpieszonych wyborach do parlamentu Mołdawii, kiedy to cztery opozycyjne ugrupowania stworzyły – Sojusz na rzecz Integracji Europejskiej.

  3. Według wielu polityków kontroluje także działania parlamentu, a nawet rządu, gdzie najważniejsze stanowiska zajmują jego bliscy współpracownicy

  4. Możliwe, że sami mieszkańcy już nie długo będą w stanie zdecydować o swoimi losie. Pytaniem otwartym pozostaje, jaką cenę mogą za to zapłacić?

Добавить комментарий

Your email address will not be published.

Latest from

Go to Top