Author

GEOMETR.IT - page 3

GEOMETR.IT has 1854 articles published.

2. Niemcy dokonały „milowego kroku”

in Germany 2019 · Nation 2019 · PL · Politics 2019 · Polska 2019 41 views / 3 comments

Europe

GEOMETR.IT  iz.poznan.pl

* W 20. rocznicę podpisania „Deklaracji” nadszedł czas na podsumowanie jej efektów.

W nowej „Wspólnej deklaracji” znalazł się zapis, iż skutecznym narzędziem, pomocnym w identyfikacji skonfiskowanych przez nazistów dzieł sztuki oraz ich restytucji bądź w znalezieniu „innych sprawiedliwych i uczciwych rozwiązań”, może być digitalizacja, która w czasie podpisywania pierwszej „Deklaracji Waszyngtońskiej” w 1998 r. nie była jeszcze tak dalece zaawansowana jak obecnie. W związku z potrzebą zwiększenia efektywności procesu restytucji dzieł, poruszono też kwestię działania specjalnej Komisji Doradczej (Beratende Kommission), powołanej w 2003 r. przez federację we współpracy z krajami i czołowymi związkami na szczeblu komunalnym jako organu pomocniczego w rozwiązywania kontrowersyjnych kwestii restytucyjnych.

Komisja ma pomagać w znajdowaniu właściwych partnerów do rozmów w Niemczech oraz spełniać funkcje mediacyjne w sprawach spornych, w przypadkach kiedy strony nie mogą dojść do porozumienia; ma też zapewnić „sprawiedliwe i uczciwe rozstrzygnięcia” w myśl zasad waszyngtońskich z 1998 r. Ponieważ poszukiwanie tego rodzaju rozwiązań dokonuje się głównie bezpośrednio między uczestniczącymi w tym postępowaniu stronami (instytucjami bądź indywidualnymi osobami), toteż brak jest dotąd ogólnego obrazu zawartych w przeszłości porozumień.

Pojawił się zatem apel skierowany do stosownych instytucji (muzeów, bibliotek, archiwów), aby przyłączyły się do akcji zgłaszania takich przypadków na stronie DZK (Online-Meldeverfahren).

Kolekcja Gurlitta jako przykład skomplikowanych badań nad proweniencją Dowodem na to, jak trudne są badania nad proweniencją i ustalenie kolei losu dóbr kultury skonfiskowanych przez nazistów oraz nazwisk ich prawowitych właścicieli bądź ich spadkobierców, może być znaleziona w 2012 r. w mieszkaniu Corneliusa Gurlitta kolekcja dzieł sztuki, zgromadzona przez jego ojca Hildebrandta Gurlitta, historyka sztuki i marszanda Hitlera.

Z ponad 1500 dzieł sztuki zgromadzonych w zbiorach Gurlitta, udało się do tej pory ustalić proweniencję i restytuować jedynie 4 dzieła: „Widok na Luwr z Pont-Neuf” Camille’a Pissarro, „Jeźdźcy na plaży” Maxa Liebermanna, „Siedząca kobieta” Henri Matisse’a oraz rysunek „Wnętrze gotyckiego kościoła” Adolpha von Menzla. W pozostałych przypadkach nadal trudno jest wyjaśnić całkowicie ich pochodzenie, mimo iż od kilku lat pracują nad tym naukowcy z całego świata.

  • Większość dzieł w zbiorach Gurlitta nadal wykazuje duże luki dotyczące ich pochodzenia. Można się o tym przekonać, zwiedzając wystawę stanowiącą część jego kolekcji (ok. 200 eksponatów), prezentowaną od 14 września 2018 r. do 7 stycznia 2019 r. w Martin-Gropius-Bau w Berlinie, której kuratorką jest dr Agnieszka Lulińska, historyk sztuki, znawczyni awangardy XIX i XX w., organizatorka wielu wystaw w Kunstund Ausstellungshalle (Bundeskunsthalle) w Bonn.
  • Wcześniej podobne wystawy odbyły się w Muzeum Sztuki w Bernie oraz we wspomnianej Bundeskunsthalle w Bonn. Z opisów zamieszczonych przy poszczególnych obrazach (rysunkach, rzeźbach) wynika, iż zmieniały one często właścicieli, przechodząc z rąk do rąk. Prześledzenie kolei ich losów było więc niezwykle żmudną pracą i wymagającym zadaniem dla grona specjalistów próbujących odtworzyć ich historię.
  • Mimo solidnych kwerend prowadzonych w bibliotekach i archiwach w Niemczech i na świecie, nie udało się niestety w pełni ustalić i udokumentować ich pochodzenia i kolejnych nabywców. Z rozmowy z dr Lulińską wynika, iż w wielu przypadkach proweniencja dzieł sztuki pochodzących ze zbiorów Gurlitta może być już, prawdopodobnie, nie do ustalenia. Wystawa odsłoniła ponadto nie tylko skomplikowane losy poszczególnych dzieł, ale też tragiczne biografie ich kolekcjonerów (pochodzenia żydowskiego).

Uhonorowanie tych postaci i przybliżenie historii ich życia poprzez fotografie, listy, dokumenty i osobiste pamiątki było również jednym z zamierzeń organizatorów wystawy. Cennym walorem ekspozycji zbiorów Hieronima Gurlitta jest ukazanie całego tła i kontekstu historycznego okresu, w którym działał, zarówno przed wojną, jak też podczas wojny i po wojnie.

Dzięki temu można poznać złożoność uwarunkowań handlu sztuką w okresie narodowego socjalizmu oraz procederu konfiskaty dzieł sztuki przez nazistów, a także losów „sztuki zdegenerowanej” (Entartete Kunst), usuwanej z niemieckich muzeów w latach 1937-1938 w ramach akcji oczyszczania ich z prac ekspresjonistów, dadaistów, abstrakcjonistów i artystów „niepoprawnych politycznie”. Wystawa zwróciła uwagę nie tylko na znaczenie kwestii mienia zagrabionego jako problemu wciąż aktualnego, ale też na wieloaspektowość tego zjawiska.

Wnioski Z wielu wypowiedzi przedstawicieli strony rządowej w Niemczech wygłaszanych nie tylko podczas konferencji z okazji 20-lecia podpisania „Deklaracji Waszyngtońskiej” wynika, iż rząd RFN, mając świadomość ponoszenia historycznej odpowiedzialności za rabunek dóbr kultury dokonany w okresie narodowego socjalizmu, przywiązuje dużą wagę do kwestii ich restytucji w myśl zasad waszyngtońskich ustalonych w 1998 r. Świadczą o tym nie tylko deklaracje, ale też konkretne działania, m.in. tworzenie lepszych warunków ramowych dla rozwoju badań nad proweniencją, a także coraz wyższe kwoty przeznaczane na ten cel. Dowodem na zaangażowanie Niemiec w przyspieszenie procesu restytucji zagrabionych dzieł sztuki i bardziej efektywne rozliczanie się z okresem nazizmu jest też tworzenie organów (komisji, biur, fundacji) mających służyć z jednej strony lepszej koordynacji działań na tym polu, a z drugiej udzielać pomocy ofiarom rabunku w dochodzeniu ich praw bądź znajdowaniu „uczciwych i sprawiedliwych” rozwiązań.

Ponadto ponawiane są apele kierowane nie tylko do instytucji państwowych (muzeów, archiwów, bibliotek), ale też do prywatnych kolekcjonerów sztuki o większą aktywność w realizowaniu zasad waszyngtońskich i włączenie się w proces zbadania swych zbiorów pod kątem ich pochodzenia. Rząd federalny przykłada również dużą wagę do szerzenia wiedzy na ten temat, o czym świadczy chociażby tworzenie programów edukacyjnych dla młodzieży, a także organizowanie (i finansowanie) wystaw obrazujących rozmiary procederu konfiskaty dzieł sztuki przez nazistów. Zauważalne jest też poszukiwanie nowych możliwości.

Publikacja nie jest redakcyjna. Odzwiercie dla towyłącznie punkt widzenia i argumentację autora. Publikacja zostałaza prezentowana w prezentacji. Zacznij od poprzedniego wydania. Oryginał jest dostępny pod adresem: iz.poznan.pl

GEOMETR.IT

2. „Huxit“ + „Polexit“ mach gleich …

in Conflicts 2018 · DE · EX-USSR · Nation 2019 · Politics 2019 · Polska 2019 · Skepticism 2019 30 views / 3 comments

Danube        Europe           

GEOMETR.IT  zeitschrift-osteuropa.de

* Polen und Ungarn weisen die Kritik zurück und verweisen auf die nationale Souveränität. Die Regierungen sehen sich als demokratisch legitimiert.

In den vergangenen Jahren hat sich die Wahrnehmung verändert. Das Bild der EU als eines starken Akteurs hat unter den Krisen massiv gelitten. Auch Europa als Wertegemeinschaft hat an Attraktivität eingebüßt. War das westliche, liberale Gesellschaftsmodell nach 1989 Inbegriff der Moderne und damit unumstrittenes Ziel der Transformation in Polen und Ungarn, wird es heute kritischer beäugt.

Kaczyński und Orbán nutzen das Unbehagen am Neoliberalismus und der Offenen Gesellschaft, das sich in Teilen der Gesellschaft artikulierte, um das Ziel der Verwestlichung zu hinterfragen und die Schwächen des westlichen Modells zu thematisieren.

Die angeblichen oder tatsächlichen Fehler des Westens – Säkularismus, Werteneutralität, Multikulturalismus, „Turbokapitalismus“ –, die die Zukunft des Westens gefährdeten, stachen umso mehr ins Auge, je selbstbewusster, krisenresistenter und erfolgreicher die ostmitteleuropäischen Staaten wurden. Ein repräsentativer Vertreter dieses Denkens ist Krzysztof Szczerski, Chef der Präsidialkanzlei von Andrzej Duda und führender Außenpolitiker der PiS. Er beschreibt Europa in seinem Buch über die „Europäische Utopie“ als ein „postkulturelles, postzivilisatorisches und postidentitäres Konglomerat von Kräften und Prozessen“.

Dort das alte, schwache Westeuropa, hier die neuen selbstbewussten Länder Polen und Ungarn – dieses dichotomische Bild verbreiten die Regierungen auf allen Kanälen. Der gemeinsame Auftritt Kaczyńskis und Orbáns auf dem Wirtschaftsforum in Krynica im September 2016, als sie eine „kulturelle Gegenrevolution“ verkündeten, lässt sich nur vor diesem Hintergrund, der Kritik am Westen, sehen und illustriert das gestiegene Selbstbewusstsein der politischen Führung der beiden Länder.

Viktor Orbán sagte damals mit demonstrativer Zustimmung von Kaczyński:

« Ich sehe im Brexit eine große Chance, es gibt eine Möglichkeit für eine Kulturgegenrevolution. Wir müssen es sagen: Nationale, religiöse Werte sind wichtig. Man muss sie pflegen und beschützen. Und das soll in die europäischen Dokumente reingeschrieben werden.»

Die polnische und die ungarische Regierung haben wenig Bedenken, Anti-EU-Propaganda für innenpolitische Zwecke zu nutzen und Brüssel mit provokativen Fragen zu Rechtsstaatlichkeit oder Migration zu konfrontieren. Die Überzeugung, dass die EU in ihrer jetzigen Form und mit ihrem Ziel, eine „immer engere Union“ zu werden, ein zum Scheitern verurteiltes Projekt sei, ist zentraler Bestandteil von Orbáns und Kaczyńskis Weltbild.

In Ungarn führten die innenpolitischen Reformen, die der Fidesz unter Viktor Orbán nach dem erdrutschartigen Sieg bei den Parlamentswahlen im Frühjahr 2010 durchführte, zu Konflikten mit Brüssel. Sowohl die Medienreform, durch die die Medienfreiheit beschränkt wurde, als auch die Justizreform, in deren Rahmen die Kompetenzen des Verfassungsgerichts beschnitten und das Pensionsalter von Richtern und Staatsanwälten herabgesetzt wurde, um die Stellen vorzeitig mit eigenen Gefolgsleuten zu besetzen, ließen in Brüssel Bedenken laut werden, ob dieses Vorgehen mit den Grundlagen der Rechtsstaatlichkeit und dem EU-Recht kompatibel sei. Ungarns Führung sah darin den Versuch, die Souveränität eines Mitgliedstaats zu begrenzen.

Ein deutliches Zeichen dafür, dass sich die Orbán-Regierung in einem „Freiheitskampf“ gegen die Europäische Union wähnte, waren Orbáns Ausführungen zum ungarischen Nationalfeiertag am 15. März 2011, als er unterstrich, dass niemand den Ungarn zu sagen habe, was zu tun sei, weder Wien noch Moskau noch Brüssel. Irritierenderweise wählte Orbán für diese Äußerungen ausgerechnet jenen Zeitpunkt, als Ungarn zum ersten Mal in seiner Geschichte die EU-Präsidentschaft innehatte.

Acht Jahre und mehrere Anti-Brüssel-Kampagnen später, in denen die Regierung „mehr Respekt für Ungarn“ forderte, „eine Botschaft nach Brüssel senden wollte, damit sie es begreifen“, und die Ungarn dazu aufforderte, „Brüssel zu stoppen“, würden die Kommentare von 2011 heute kaum mehr eine Reaktion hervorrufen.

Mit einer mitunter geradezu feindseligen und irreführenden Form der Kommunikation hat die Orbán-Regierung „Brüssel“ oder die EU als Feind definiert, der Ungarn zwingen wolle, Entscheidungen gegen seinen Willen zu akzeptieren – an erster Stelle die berüchtigte Quote zur Flüchtlingsumverteilung.

Bei der „Nationalen Konsultation“ im April 2017, die unter der Parole „Stoppen wir Brüssel“ gestartet wurde, behauptete die Regierung, dass „Brüssel“ Ungarn zwingen wolle, illegale Migranten ins Land zu lassen. Die Fidesz-Regierung ging noch weiter und verkündete, „Brüssel“ greife Ungarn an, weil die Regierung Steuersenkungen und Maßnahmen zur Arbeitsplatzbeschaffung beschlossen habe. Die EU wolle das Land sogar dazu bringen, die Senkung der Haushaltsbetriebskosten zurückzunehmen.

Die PiS und Jarosław Kaczyński verwenden eine weniger scharfe Sprache, auch wenn Politiker wie Ex-Außenminister Witold Waszczykowski oder Justizminister Zbigniew Ziobro nicht zögerten, die Europäische Kommission im Streit um die Rechtsstaatlichkeit in Polen offen zu attackieren.

Dass Polen rhetorisch weniger aggressiv gegenüber den EU-Institutionen auftrat, hat auch mit der schwächeren Position der PiS in der hochgradig polarisierten polnischen Gesellschaft zu tun, in der die EU-freundliche Opposition immer noch große Unterstützung hat.

In Ungarn dominiert Orbán seit nahezu einem Jahrzehnt die politische Bühne und bekämpfte den lange Zeit ultrarechts auftretenden Jobbik als Hauptkonkurrenten, während die demokratische Opposition am Boden liegt. In diesem innenpolitischen Umfeld versprach der Fidesz sich von heftiger EU-Kritik zusätzliche Stimmen bei den Wahlen. In Polen ist die Situation eine andere:

  • Zwar muss Kaczyński den rechten Flügel der Partei um Ziobro oder den Ex-Verteidigungsminister Antoni Macierewicz in Schach halten, aber es gibt keinen ernsthaften Konkurrenten auf der Rechten. Im Gegenteil, die PiS muss sich um die gemäßigten Wähler kümmern, da in den Führungskreisen der PiS die Hinwendung zur politischen Mitte als Rezept zum Machterhalt gilt. Diese Wählerschichten der Mitte akzeptieren Kritik an der EU, nicht aber eine offene Feindschaft gegen die EU.
  • Orbáns und Kaczyńskis Vorstellungen von der Zukunft der Europäischen Union drehen sich primär um die Frage der nationalen Souveränität. In ihrer Sicht sind Diskussionen über „mehr“ oder „weniger Europa“ im Sinne einer Vertiefung der europäischen Integration gegenstandslos, stattdessen sollten sie sich um die Frage drehen, wie Europa stärker werden kann. Um dieses Ziel zu erreichen, wollen Orbán und Kaczyński die Idee der „Vereinigten Staaten von Europa“ aufgeben und stattdessen auf ein Europa der Nationalstaaten hinarbeiten, in dem die Souveränität des einzelnen Landes von der Europäischen Kommission und den anderen Mitgliedstaaten voll respektiert wird. Damit ist vor allem die Freiheit der nationalen Regierungen gemeint, das jeweilige politische System nach Gutdünken zu gestalten, ohne die „Einmischung“ Brüssels fürchten zu müssen.

Dies ist möglicherweise die größte Herausforderung, vor die insbesondere Orbán den Rest der EU stellt. Soll diese eine wertebasierte Gemeinschaft bleiben, in der die Prinzipien der Gewaltenteilung, der Rechtsstaatlichkeit und des Pluralismus für alle gelten; oder soll jeder Mitgliedstaat des Recht haben, souverän auch nichtliberale Regierungsformen anzunehmen? Orbán und Kaczyński sprechen sich sogar dafür aus, dass bestimmte Kompetenzen auf die nationale Ebene zurückübertragen werden – welche das sein sollen, bleibt bislang allerdings unklar.

Darüber hinaus wollen sie die Rolle der nationalen Parlamente im Entscheidungsprozess der EU gestärkt sehen: Im Januar 2018 schlugen die Visegrád-Staaten ein System der „Roten Karten“ vor. Sobald eine bestimmte Zahl von nationalen Parlamenten die „Rote Karte“ ziehe, ermächtige das die Staaten, Gesetzesvorhaben auf der EU-Ebene zu stoppen.

Polens Regierung weist am eifrigsten darauf hin, dass als Antwort auf die Krisen der EU weitreichende institutionelle Reformen notwendig seien. Der Brexit spielt hier eine zentrale Rolle. PiS-Politiker interpretieren den Brexit so, dass die Briten die Struktur der EU ablehnten, weil diese übermäßig in die Innenpolitik der Mitgliedstaaten eingreife und unnötige Vorschriften mache. Nur Verhandlungen über den Verbleib des Vereinigten Königreichs in der EU schienen polnischen Beobachtern eine Chance zu sein, um das EU-Projekt in die richtigen Bahnen zu lenken. Repräsentativ für diese Haltung ist das Urteil des Ministers für Europäische Angelegenheiten, Konrad Szymański:

« Letztlich bietet nur ein Großbritannien, das in einer reformierten EU bleiben würde, die Chance auf eine Anpassung der EU, da diese nicht weitere Länder in weiteren Referenden verlieren will. Nur so – durch Anpassung – können wir das Szenario eines vollständigen Zerfalls der EU vermeiden.»

Für die PiS wurde der Brexit zum Symbol für die Notwendigkeit, das europäische Projekt auf seine Gründungsprinzipien zurückzuführen. Die ungarische Regierung betonte, dass der Brexit eine Mahnung an die Brüsseler Eliten sei, auf die Stimme des Volkes zu hören und seinen Willen zu respektieren.

   Die Veröffentlichung ist kein Leitartikel. Es spiegelt ausschließlich den Standpunkt und die Argumentation des Autors wider. Die Publikation wird in der Präsentation vorgestellt. Beginnen Sie in der vorherigen Ausgabe. Das Original ist verfügbar unter: zeitschrift-osteuropa.de

GEOMETR.IT

Wirklichkeit der Demokratie

in DE · Europe 2019 · Germany 2019 · Lengsfeld 2019 · Nation 2019 · Politics 2019 · Skepticism 2019 · YOUTUBE 2019 29 views / 0 comments

Germany     Great Britain  Europe          

GEOMETR.IT  youtube

* Wenn Wahlen irgendwas am System verändern würden, dann wären sie längst verboten“, formulierte Bertolt Brecht treffend über den Unterschied zwischen Anspruch und Wirklichkeit der Demokratie – auch in Deutschland, auch heute noch.

  •  Ist Deutschland eine Demokratie?

Diese Frage ist ganz einfach zu beantworten, indem man prüft, ob sie ihre Definition erfüllt – also eine „Herrschaft des Volkes“ zu sein. Das Volksbegehren zum Nichtraucherschutz in Bayern zeigte wieder einmal, wie sich die vermeintlichen „Volksvertreter“ gegen eine Beteiligung des Volkes an der Demokratie sträuben.

Die Repräsentanten repräsentieren die Wähler nicht

Es gibt 2 Arten der Demokratie.

Bei der direkten Demokratie entscheiden die Bürger in Volksabstimmungen alles selbst. Das wird in der Schweiz häufig angewandt, aber auch hier nicht konsequent, sondern nur bei einem kleineren Teil aller politischen Entscheidungen. Es gibt kleine Kommunen und Stämme, Clans bis hinunter zu Familien, in denen echte „Basisdemokratie“ herrscht. Meist ist es jedoch eine Mischform mit der repräsentativen Demokratie.

Die Grundidee der repräsentativen Demokratie ist, dass ein repräsentativer Querschnitt durch die Bevölkerung in einem überschaubaren Parlament stellvertretend für die Bürger die Entscheidungen trifft. Idealerweise sollten diese professionellen Repräsentanten auch besonders kompetent sein.

Leider widerlegt die Praxis die Theorie. Die Parlamente sind nicht repräsentativ. Der Querschnitt der Bevölkerung ist nicht im Entferntesten abgebildet. Weder nach Geschlecht noch Altersklassen (zumindest ab 18) noch nach Einkommens- und Vermögensgruppen noch nach Berufsgruppen. Der typische Abgeordnete ist männlich, zwischen 40 und 65 und entweder Berufspolitiker, Beamter oder Rechtsanwalt. 11,2 % der Abgeordneten sind Anwälte. Wenn das repräsentativ sein soll, müsste es in Deutschland rd. 9,25 Mio. Anwälte geben (tatsächlich gibt es 160.000). Dafür hatte der Bundestag 2013-2017 genau 1 Arbeitslosen und 3 Hausfrauen. Rentner sind schwach und die Jungen so gut wie gar nicht repräsentiert.

Realistisch betrachtet repräsentieren die Abgeordneten vor allem ihre eigenen Karriereinteressen. Fast alle von ihnen vertreten nicht die Interessen ihrer Wähler, sondern die ihrer Fraktionschefs und Parteien. Als „Stimmvieh“ (siehe unten: Fraktionszwang) entscheiden sie nichts. Kompetenz ist nachweislich Mangelware. Da sich nichts entscheiden und es ohnehin keine Rolle spielt, ob sie ein Thema verstehen, bei dem sie bei der Abstimmung die Hand heben, könnte man sie auch durch dressierte Schimpansen ersetzen.

Ohne eine echte Repräsentanz freier Abgeordneter ist ein Parlament nicht demokratisch.

   Die Veröffentlichung ist kein Leitartikel. Es spiegelt ausschließlich den Standpunkt und die Argumentation des Autors wider. Die Publikation wird in der Präsentation vorgestellt. Beginnen Sie in der vorherigen Ausgabe. Das Original ist verfügbar unter: youtube

GEOMETR.IT

In a transit mode of EU

in Balcerowicz 2019 · Crisis 2019 · Economics 2019 · Nation 2019 · Politics 2019 · YOUTUBE 2019 33 views / 4 comments

Danube      Europe       

GEOMETR.IT  American Enterprise Institute

* How can it best complete this transformation and facilitate its integration into the European Union?

Monday at AEI, Leszek Balcerowicz delivered remarks on transitions in Central Europe. He first reviewed the various types of institutional systems and the ways in which these systems can affect the quality of life. Then he defined three different kinds of bad transitions: completed, democratically reversed, and incomplete.

The text provides a thorough analysis of specific economic, political and institutional challenges faced by Central and Eastern European countries in their economic stabilisation and transition efforts. It offers a rare insight into the Polish ‘shock therapy’ co-designed and implemented by Balcerowicz himself.

  • The author defends policy choices made and explains the interplay of economic and non-economic (including political) factors which shaped the reforms’ actual implementation. His account combing unmatched insider knowledge and thorough academic research is a must-read for anyone trying to understand the meanders of economic transition in European post-communist countries.
  • Dr. Leszek then discussed the present state of Poland since 2015. Poland is among the fastest-growing economies in the EU. However, due to social transfers, the deficit is among the highest in the EU. Dr. Leszek predicts that the growth rate of the Polish economy will slow down significantly in the coming years.

Following its highly successful transition from communism, Poland elected the populist Law and Justice Party to power in 2015. This government has put the country on a collision course with the European Union, especially over immigration and the judiciary, and it has thrown into question the country’s commitment to the rule of law and free markets.

Professor Leszek Balcerowicz, the renowned architect of Poland’s economic miracle, will offer reasons why Poland has come to its present political pass. He will also discuss the implications of recent Polish developments for the country’s economic and political outlook and for the future of the European Union in Central and Eastern Europe.

The publication is not an editorial. It reflects solely the point of view and argumentation of the author. The publication is presented in the presentation. Start in the previous issue. The original is available at:  American Enterprise Institute

GEOMETR.IT

1. Will the EU sing in unison

in EN · Europe 2019 · Germany 2019 · Nation 2019 · Politics 2019 · Skepticism 2019 27 views / 2 comments

Danube      Germany     Great Britain  Europe         World      

GEOMETR.IT  ecfr.eu

* A decade of economic and political crises plus the project of European integration  imakes f existential challenges.

As the High Representative of the European Union for Foreign Affairs and Security Policy, Federica Mogherini has overseen EU foreign and security policy since November 2014. With her term coming to an end in 2019, Mark Leonard of the European Council on Foreign Relations asked Mogherini about the state of European security, the future of the international order, arms control, migration, and a broad range of other issues.

Mark Leonard: So far, the European Union has demonstrated an ability to maintain its unity over key issues like Brexit and the maintenance of the post-Crimea sanctions on Russia. Is this unity likely to hold in 2019, particularly given the looming EU parliamentary elections and changes at the top of the European Commission and Council?

Federica Mogherini: The unity of our Union is much stronger than often perceived. What I see in my daily work is an EU that makes decisions jointly, implements them together, and – especially in the field of foreign and security policy – acts as one. Many complain about the lack of unity. But my impression is that these complaints derive more from a comfortable cliché that is repeated on the basis of past experiences, rather than from a realistic reflection on the situation today.

Obviously, we need to define what we mean by “unity.” It doesn’t mean uniformity. We number 28 – soon 27, which is still a lot. With 500 million people, the EU is the largest integration project ever realized.

The EU is the biggest market in the world, and the second-largest economy. It comprises many different cultures, languages, and politics. History and geography have given us different backgrounds. It is only natural that this translates into different views, opinions, voices – even within each of our democratic societies.

I have always refused to use the expression “the European Union must sing with one voice.” We need to use all the different voices we have, because our plurality is our point of strength. But we need to sing the same song, in a coordinated manner, like a choir. And in my daily work, I see unity of purpose, common decisions, and coordinated action happening. I don’t see this trend being challenged.

I believe a lot of people have lost trust in the institutions – all of them. But in most European countries, the EU is more trusted than national institutions. 

On the Brexit negotiations, the remaining 27 member states are more united than ever; and the decisions on sanctions with respect to Crimea have been taken, implemented, and renewed unanimously all these years. There are many other examples. Because we share the same interests as Europeans, I believe our citizens realize that – beyond slogans – the only effective way to achieve our objectives is to work together.

ML: You have called for Europe to defend its sovereignty by, for example, creating new structures that would allow it to continue to adhere to the Joint Comprehensive Plan of Action (JCPOA) with Iran. Will these structures actually work, and could the special-purpose vehicle to maintain trade with Iran be used to counter other US sanctions?

FM: We are working, as a Union of 28 member states and with the rest of the international community, to preserve a nuclear agreement that has so far been implemented in full, as certified by the International Atomic Energy Agency in 13 consecutive reports. We do this because of our collective security: we do not want to see Iran developing a nuclear weapon, and the JCPOA is delivering precisely on that purpose. I start by saying this because I often hear that, on this issue, Europe is motivated mainly by economic or trade considerations. That is not the case: we do this to prevent a nuclear non-proliferation agreement that is working from being dismantled, and to prevent a major security crisis in the Middle East.

Part of this work requires us to guarantee that firms wanting to do legitimate business with Iran are allowed to do so. This is what we are working on right now: tools that will assist, protect, and reassure economic actors pursuing legitimate business with Iran. It is true that this situation has triggered a conversation on European economic sovereignty.

We Europeans cannot accept that a foreign power – even our closest friend and ally – makes decisions over our legitimate trade with another country. This is a basic element of sovereignty, and it is only natural that this reflection takes place, not only in Europe but in other parts of the world, too.

ML: The US decision to withdraw from the Intermediate-Range Nuclear Forces Treaty (INF) is a clear sign that US-Russia relations are as strained as at any time in three decades. So far, Europe has been unable to take decisive steps to defend the global disarmament order. What can the EU do to maintain nuclear stability in Europe, and to avoid the resumption of a missile race on the continent?

FM: The INF contributed to the end of the Cold War – and no one in Europe wants to go back to those dark days. Europe was the battlefield of superpowers, and we all lived under the constant threat of a nuclear war. Preventing a new arms race is in our collective interest.

That is why we have asked the United States to consider the consequences its possible withdrawal from the INF will have on its own security, and on our collective security. And, we expect the Russian Federation to address serious concerns regarding its compliance with the INF.

The current disarmament and non-proliferation architecture needs to become more universal, as a guarantee for all.

We Europeans are working at all levels to promote the universalization of existing agreements, such as the International Code of Conduct against Ballistic Missile Proliferation. The starting point cannot be to dismantle the current architecture and start from scratch. That is a risk that nobody can afford. Non-proliferation is a field where it is essential to exercise collective responsibility, as the stakes are too high for all.

ML: Five years after the invasion of Crimea and the outbreak of fighting in eastern Ukraine, peace in that country seems as far away as ever. What, if anything, can Europe do to dampen the prospects of renewed violence, and will the EU remain united in its position toward Russia, particularly concerning sanctions?

FM: Peace in eastern Ukraine is something that the EU continues to work for every day. The sanctions are part of a broader framework. We have mobilized the biggest-ever assistance package from the EU to any country – almost €14 billion ($16 billion) since 2014.

This also includes specific support to the Organization for Security and Cooperation in Europe’s Special Monitoring Mission, and an EU Advisory Mission that is working on civilian security-sector reform.

We are focusing, in particular, on local governance and local development in the east of the country. And we are following discussions at the United Nations on a possible UN peacekeeping mission, although there hasn’t been much progress on that in recent months.

I expect the economic sanctions to remain in place, because the reasons for imposing them – to advance the full implementation of the Minsk Agreements and restore Ukraine’s territorial integrity – still stand.

ML: Can more be done to deter Russia from interfering in European elections?

FM: There are a number of actions we are taking to guard against the challenge of external interference, no matter where it may come from: building up our cybersecurity capacities; improving the protection of personal data; guaranteeing the transparency of online political advertising; and improving cooperation among EU member states, and with our global partners.

The publication is not an editorial. It reflects solely the point of view and argumentation of the author. The publication is presented in the presentation. Start in the previous issue. The original is available at:  ecfr.eu

GEOMETR.IT

«A new brave world» seen from the EU

in EN · Nation 2019 · Politics 2019 · Skepticism 2019 · YOUTUBE 2019 40 views / 3 comments

Europe     World         Ex-USSR        

GEOMETR.IT  Dialogue of Civilizations Research Institute

* Why (Clash of) Civilizations Discourses Just Won’t Go Away? Understanding the Civilizational Politics of Our Times

Religion and international relations: what are the issues?

Mounting concern over the threat posed by pirates and Islamic insurgents in Somalia has led Britain and other EU nations to consider the feasibility of air strikes against their logistical hubs and training camps.

(Hopkins and Norton-Taylor, 2012)

US and Nato forces rushed yesterday to apologise for discarding and possibly burning copies of the Qur’an, as thousands of Afghans gathered to protest outside Bagram military airbase.

(Graham-Harrison, 2012)

Tibetans in north-west China have marked a tense traditional new year with prayer, the sounding of a gong and subdued defiance, in the wake of a string of self-immolations and protests against Chinese control … At least 16 Tibetans are believed to have died after setting themselves on fire in protest since March, most of them Buddhist monks in Tibetan parts of Sichuan and Gansu provinces.

Britain and other EU nations target militarily ‘Islamic insurgents’ in Somalia. American and North Atlantic Treaty Organization (NATO) troops burn the Muslim holy book – the Qur’an – in Afghanistan, setting off a fire storm of anger in the country. Growing numbers of Buddhist monks – over 30 at the time of writing (May 2012) – kill themselves through self-immolation in Tibet. All these stories were in

just one British newspaper, The Guardian, over just two days, 22 and 23 February 2012. What do they have in common?

On religion

Religion was excluded from political power in Europe as a key mechanism for trying to keep international relations peaceful, harmonious and cooperative. Over the course of three and a half centuries – roughly from the time of the Peace of Westphalia (1648) until the end of the Cold War (1988) – international relations developed as a highly secular environment, with no public place for religion. Now, however, there is de facto consensus among IR scholars that religion has ‘returned’, both within countries and in international relations. Consequential to religion’s ‘return’, international relations scholars now interrogate the previously anodyne and uncontroversial concept of ‘secularism’, defined here as state promotion of secular policies at home and abroad.

All states have foreign policies that officially focus on securing a set of ‘national interest’ goals. A state’s foreign policy should be flexible enough to follow the changing contours and dynamics of international politics while simultaneously seeking to preserve and promote what the government of the day decrees are the country’s national interests.

Most IR scholars would agree that a country’s domestic environment has a role in shaping its foreign policy. For Frankel (1963), foreign policy is to a large extent a reflection of a country’s domestic milieu, its needs, priorities, strengths and weaknesses.

The publication is not an editorial. It reflects solely the point of view and argumentation of the author. The publication is presented in the presentation. Start in the previous issue. The original is available at:  Dialogue of Civilizations Research Institute

GEOMETR.IT

Moldova as being a state captured

in Crisis 2019 · Moldova 2019 · Nation 2018 · Politics 2019 · State 2019 36 views / 4 comments

  Danube        Europe              Ex-USSR         Moldova       Polska

GEOMETR.IT  jamestown.org

*Are there any surprises for Moldova  on February 24, 2019,  will the country  elect a new parliament based on a mixed electoral system?

The new system was opposed by all the other major political parties because, in light of the country’s heterogeneous party system, gerrymandering and the first-past-the-post provisions are likely to produce a rather unrepresentative outcome. The system also raised concerns among international partners that wealthy individuals will have disproportionate undue influence on races in single-member districts (see EDM, July 25, 2017).

Last year’s electoral reform law cemented Moldova’s democratic backsliding trajectory since Plahotniuc gained control of the majority in the national legislature in January 2016, despite having won only 19 percent of seats in the 2014 parliamentary election.

Democratic regress became further manifest with the canceling of the results of the June 2018 Chisinau mayoral election, won by the pro-European opposition (see EDM, June 27).  ==» As a result, the European Union recognized “Moldova as being a state captured by oligarchic interests” and suspended macro-financial assistance to the Moldovan government, only providing aid directly to beneficiaries: non-governmental organizations (NGO), local public authorities, and small- and medium-sized enterprises (Europarl.europa.eu, November 14; Agora.md, November 27).

This left Plahotniuc and Dodon searching for alternative funding, with Russia, China and Turkey being potential but unlikely contenders—given Moscow’s financial constraints, Beijing’s reduced interest, or both in the case of Ankara.

Consequently, Moldova’s government has had to be more creative. In particular, it has implemented new citizenship-for-cash and capital amnesty laws, providing an avenue for legalizing illicit assets from both within and outside the country, while monetizing the visa-free regime with the European Union, angering Brussels (Balkan Insight, June 1; RFE/RL, November 15).

Against this background, Plahotniuc wanted to hold a referendum on the same day as the parliamentary election that would ask voters whether to add wording to the constitution about Moldova’s decisive drive toward EU integration.

However, Brussels balked at the idea, fearing that the referendum’s association with a highly unpopular government would damage pro-EU sentiment in Moldova. Consequently, the referendum plan was eventually dropped.

Yet, the authorities still needed some way to distract attention from the Democratic Party’s poor record and from Plahotniuc’s own negative image. So a new consultative referendum proposal was rushed through the legislature, during its final days in session, and then promptly signed by President Dodon.

As a result, the February 24 ballot will include a referendum on reducing the number of seats in parliament from 101 to 61 as well as the possibility of recalling legislators. These last-minute changes to electoral rules, combined with vast welfare spending—almost exclusively in districts where the incumbent Democratic Party candidates remain competitive—have further entrenched the ruling regime’s undue administrative and financial advantages (Watchdog.md, November 26; Pdm.md, November 27; Zdg.md, December 3; Tv8.md, December 5).

Meanwhile, President Dodon and his party will likely receive a boost in the polls if the Democratic Party follows through with its threat to suspend the president yet again, this time for failure to sign the law earmarking the plot of the old Soviet Stadium in the center of Chisinau for a new United States Embassy compound (TV8.md, December 5).

In fact, the latest polls indicate that 32 percent of respondents would vote for the pro-Russian Party of Socialists (PSRM) while 12 percent would support the Democratic Party (PDM). Meanwhile, the two pro-European opposition parties, Action and Solidarity (PAS) and Dignity and Truth (PDA), could each expect 12 percent of the vote (Iri.org, November 15).

Perhaps an even more telling insight is offered by another recent poll: 53 percent of Moldovans are against the independence of Moldova’s Orthodox Church from the Russian Patriarchy, while only 22 percent are in favor (Ipp.md, December 4). Given the prevalence of Russian media in Moldova, this is not surprising.

However, the fact that Moldova’s ministries of interior and defense chose to sign partnership agreements with Moldova’s Orthodox Church, whose leader, Metropolitan Vladimir, has just been decorated by Vladimir Putin with the Order of Friendship (Tass.ru, October 26), is rather peculiar—especially in the aftermath of the Ukrainian Orthodox Church’s separation from Moscow and the subsequent cancelation of Patriarch Kirill’s visit to Moldova (Adevarul.ro, October 25; TV8.md, December 3). The government’s move to embrace the Moscow-linked Moldovan Church was likely driven by populist electoral considerations, but could not be more dissonant from developments in Ukraine.

Still, Plahotniuc’s hard-nosed political tactics are well known. The Democratic Party has been orchestrating a smear attack on its main rivals: Action and Solidarity Party and Dignity and Truth Platform Party, even going as far as accusing the two opposition leaders Maia Sandu and Andrei Nastase of high treason, so far stopping short of banning them from running in the upcoming election (Prime.md, November 16).

Needless to say, the February 24 elections will widely be seen as a final litmus test on the health of Moldovan democracy. If a modicum of free and fair elections is ensured, voters will have a chance to decide between a return to democracy and cementing the hybrid regime, the latter of which could regress further into outright authoritarianism.

Thus far, there is little to suggest that next year’s elections will be either free or fair. Given the growing asymmetry of power and resources between the incumbent party and its allies compared to the opposition, domestic pressure is unlikely to be enough to ensure a democratic and representative outcome. Post-electoral political turmoil is thus quite possible. Moldova’s international partners, including the European Union and the United States, are faced with having to choose between a pretense of stability and a promise of democracy.

With geopolitical realpolitik at the forefront and values-based foreign policy in retreat, the choice increasingly looks predetermined. But it is still too soon to write Moldova off as lost to a “gray zone” on Europe’s periphery.

The publication is not an editorial. It reflects solely the point of view and argumentation of the author. The publication is presented in the presentation. Start in the previous issue. The original is available at:   jamestown.org

GEOMETR.IT

Propagandą antybrukselską

in Bonikowska 2019 · Europe 2019 · Nation 2019 · PL · Politics 2019 · Polska 2019 · Skepticism 2019 40 views / 3 comments

Great Britain  Europe      Polska

GEOMETR.IT  Onet Rano

* Gdyby Brytyjczycy ponownie mieli zagłosować w referendum, najprawdopodobniej zdecydowaliby o dalszym członkostwie w Unii Europejskiej – tak wynika z analizy kilkudziesięciu

Zwolennicy pozostania we Wspólnocie mają 4 punkty procentowe przewagi nad zwolennikami Brexitu.

  •  Podziel się  Tweetnij  Udostępnij  Skomentuj

Firma YouGov przygotowała zestawienie blisko 150 sondaży z czterech głównych brytyjskich ośrodków badania opinii publicznej. Wynika z niego, że opinia publiczna zmieniła zdanie i w połowie ubiegłego roku w brexitowych sondażach zaczęli dominować zwolennicy pozostania w UE. Najprawdopodobniej ma to związek z trudnościami w negocjacjach dotyczących warunków opuszczenia Unii.

Anthony Wells , dyrektor badań politycznych firmy YouGov, podkreślił w rozmowie z „Evening Standard”, że spośród 61 sondaży, które zostały przeprowadzone w 2018 roku, w aż 58 zwyciężali zwolennicy pozostania w Unii Europejskiej. – Przynajmniej jeśli chodzi o sondaże, to pozostanie w UE jest na prowadzeniu – powiedział Wells.

Gazeta zaznaczyła, że na zmianę opinii wyborców ma wpływ m.in. mobilizacja osób, które nie brały udziału w pierwszym referendum, a także potencjalna zmiana opinii części elektoratu, który poprzednio zagłosował za opuszczeniem Wspólnoty.

Referendum? Wielka niewiadoma

Przewaga w sondażach nie oznacza jednak, że w przypadku ponownego referendum Brytyjczycy na pewno zagłosowaliby za pozostanie w Unii. Ekspert od prawa wyborczego Sir John Curtice stwierdził, że „istnieją wątpliwości co do tego, czy nadal większość wyborców popiera wyjście z Unii Europejskiej, ale jednocześnie można wątpić, czy drugie referendum na pewno pokazałoby większość dla pozostania we Wspólnocie”. Zaznaczył, że tak bliski wynik sprawia, że żadna ze stron nie może być pewna rezultatu.

Choć temat powtórnego referendum w ostatnim czasie był wielokrotnie dyskutowany przez opinię publiczną, premier Theresa May wyraźnie podkreślała, że ponownego głosowania nie będzie, a Brexit na pewno dojdzie do skutku.

Na zeszłotygodniowej konwencji programowej Partii Konserwatywnej, szefowa brytyjskiego rządu mówiła, że kolejne referendum zachwiałoby zaufanie wyborców do demokracji i zostałby odebrane jako próba pouczania ich przez niezadowolonych z ich pierwszej decyzji polityków.

Posłowie zwrócili się do Brytyjczyków z prośbą o podjęcie decyzji, ufając ich ocenie sytuacji. Oni z kolei zaufali nam, że zrealizujemy ich wybór, i ja ich nie zawiodę – mówiła May. Ponownego głosowania nie popiera także opozycyjna Partia Pracy, której lider Jeremy Corbyn powtarzał, że ugrupowanie wolałoby doprowadzić do przedterminowych wyborów parlamentarnych.

Wyjście Wielkiej Brytanii z UE

Wielka Brytania przestanie być członkiem Unii Europejskiej 29 marca 2019 roku. Do tego czasu brytyjski rząd powinien ustalić z Unią warunki rozwodu. Trwające od kilkunastu miesięcy negocjacje nie przynoszą jednak rezultatów – kwestiami spornymi są m.in. charakter irlandzkiej granicy czy swobodna migracja.

Podczas wrześniowego nieformalnego spotkania przywódców państw członkowskich Unii Europejskiej brytyjska premier Theresa May przedstawiła tzw. plan z Chequers – czyli zasady, którymi będzie się kierować Wielka Brytania przy wychodzeniu ze wspólnoty. Przywódcy krajów unijnych zgodnie odrzucili propozycje Wielkiej Brytanii. Szef Rady Europejskiej chce zorganizowania dodatkowego szczytu ws. Brexitu w listopadzie. Jeśli zaś nie dojdzie do porozumienia, dojdzie do tzw. „twardego Brexitu”, który, jak pokazują analitycy, będzie bolesny dla brytyjskiej gospodarki.

Publikacja nie jest redakcyjna. Odzwiercie dla towyłącznie punkt widzenia i argumentację autora. Publikacja zostałaza prezentowana w prezentacji. Zacznij od poprzedniego wydania. Oryginał jest dostępny pod adresem: Onet Rano

GEOMETR.IT

Sługa Narodu Ukrainy

in EX-USSR · Nation 2019 · Person 2019 · PL · Politics 2019 · Skepticism 2019 · Ukraine 2019 38 views / 5 comments

  Europe       Ukraine             Ex-USSR          

GEOMETR.IT  osw.waw.pl

* Najbliższe wybory prezydenta Ukrainy odbędą się w 2019 roku. Zełenski – komik w wyścigu o prezydenturę Ukrainy

30 grudnia 2018 roku na Ukrainie oficjalnie rozpoczęła się kampania przed wyborami prezydenckimi zaplanowanymi na 31 marca br. Do 4 lutego kandydaci mają czas na złożenie dokumentów w Centralnej Komisji Wyborczej.

Dotychczas o zamiarze ubiegania się o najwyższy urząd w państwie publicznie poinformowało kilku kandydatów, w tym Wołodymyr Zełenski zajmujący drugie miejsce w przedwyborczych sondażach. Swój start zapowiedział w programie stacji telewizyjnej 1+1 należącej do skonfliktowanego z prezydentem Petrem Poroszenką oligarchy Ihora Kołomojskiego.

Zełenski jest znanym na Ukrainie aktorem, komikiem oraz producentem filmowym i telewizyjnym. Jego firma 95 Kwartał realizuje dla telewizji 1+1 seriale, filmy fabularne oraz programy kabaretowe, w których główną rolę gra Zełenski. Od roku 2015 emitowany jest popularny serial „Sługa Narodu, w którym wciela się on w rolę prezydenta Ukrainy, samodzielnie walczącego z korupcją i oligarchami.

W ub.r. Zełenski w sposób wymijający odpowiadał na pytania dotyczące startu w wyborach, jednocześnie jednak zarejestrował partię polityczną Sługa Narodu oraz poufnie konsultował się ze specjalistami w dziedzinie gospodarki i bezpieczeństwa. 

Komentarz

  • Wysokie poparcie dla Zełenskiego wynika nie tylko z jego aktywności medialnej, ale także z braku zaufania Ukraińców do polityków i establishmentu oraz chęci oddania przez wyborców głosu na tzw. nowe twarze. Ponadto wyborców przyciąga to, że Zełenski odniósł sukces zawodowy oraz finansowy i nie jest uwikłany w skandale obyczajowe lub korupcyjne. Choć z nielicznych wypowiedzi wyłania się jego polityczna i gospodarcza ignorancja, część wyborców nie postrzega tego jako wady.
  • Zarówno treść jego programów telewizyjnych, jak i wypowiedzi wskazują, że odwołuje się on do tzw. zwykłych ludzi, głównie rosyjskojęzycznych ze wschodu i południa kraju, zmęczonych wojną i reformami. Zełenski krytycznie wypowiada się o dekomunizacji, posługuje się prawie wyłącznie językiem rosyjskim i niechętnie odnosi się do ukraińskiego, postuluje podejmowanie najważniejszych decyzji w drodze referendum. Pytany o stosunki z Rosją, otwarcie potępia aneksję Krymu i wojnę w Donbasie, jednocześnie jednak za najlepszą receptę na szybkie zakończenie wojny na wschodzie uważa kompromis z Putinem zawarty podczas bezpośredniej rozmowy.
  • Choć dotychczasowe sondaże dawały Zełenskiemu poparcie ok. 9–11% i plasowały go na drugim miejscu (za Julią Tymoszenko), kilka czynników ogranicza jego szanse na końcowy sukces: (1) poparcie dla jego kandydatury deklaruje grupa najmłodszych wyborców, którzy rzadziej biorą udział w głosowaniu; (2) w drugiej turze obywatele Ukrainy będą wybierać nie tylko prezydenta, ale także głównodowodzącego i szala może się przechylić na korzyść doświadczonego polityka; (3) większość Ukraińców jest przekonana, że w wyborach zwycięży Tymoszenko lub Poroszenko; 4) Zełenski nie dysponuje żadnymi strukturami w regionach.
  • Zełenski od kilku lat blisko współpracuje z oligarchą Ihorem Kołomojskim. Ten zaś jest głównym oponentem Petra Poroszenki i dąży do rewanżu za utracone wpływy, wspierając głównych kontrkandydatów urzędującego prezydenta, czyli Tymoszenko i właśnie Zełenskiego. Oligarcha zakłada, że dobry wynik Zełenskiego w wyborach prezydenckich pozwoli mu wprowadzić, w wyniku wyborów parlamentarnych w październiku, liczną grupę deputowanych do Rady Najwyższej i rozszerzyć wpływy w kraju.

Publikacja nie jest redakcyjna. Odzwiercie dla towyłącznie punkt widzenia i argumentację autora. Publikacja zostałaza prezentowana w prezentacji. Zacznij od poprzedniego wydania. Oryginał jest dostępny pod adresem: osw.waw.pl

GEOMETR.IT

Grüne ist nicht gut

in DE · Germany 2019 · Nation 2019 · Politics 2019 · YOUTUBE 2019 42 views / 6 comments

Germany       Europe         

GEOMETR.IT  KenFM

* Grüne Heuchelei, grüne Täuschungen, grüne Gräben mit einem Kommentar von Bernhard Loyen

Mögen wir uns erinnern. Das Jahr 2018 wird in Erinnerung bleiben, als das Erfolgsjahr für die Partei Die Grünen. Die sogenannten Volksparteien CDU und SPD verloren bei den Landtagswahlen durch ihre konsequente bürgerfeindliche Politik immens an Wählerschaft. Nutznießer in doppelter Hinsicht, d.h. durch Wählerwanderungen und entsprechenden Ergebnissen: Die Grünen.

Ja, bitte nicht vergessen. Die Medien fabulierten von einem zukünftigen grünen Kanzler Robert Habeck (1), (2). Dazu später mehr.

Am Montag dieser Woche wurde der Bundestagsabgeordnete und Vorsitzende der AfD Bremen, Frank Magnitz, in der Bremer Innenstadt von Unbekannten angegriffen. Schwer verletzt. Ausgesprochen ärgerlich das Verhalten der AFD eine Tat, die gänzlich für sich alleine spricht, künstlich zu dramatisieren. Das Video einer Überwachungskamera widerlegt die von der AFD kolportierte These des Kantholz-Anschlages.(3) So bedient die Partei voreilig und vollkommen überflüssig das Vorurteil ihrer vermeintlichen Unglaubwürdigkeit.

Betrachtet man die Reaktionen der politischen Gegner fällt auf, die Form wird gewahrt, die Halbherzigkeit schnell erkannt. Man verurteilte zwar die Gewalt, ist empört, ist entsetzt. Schaffte es aber mit wenigen Ausnahmen nicht zwei schlichte Worte zusätzlich zu zwitschern. Gute Besserung, wahlweise Schnelle Genesung. (4) Wie nennt man so etwas? Heuchelei?

Der Grüne Cem Özdemir stellt dies nicht überraschend exemplarisch am Deutlichsten dar. Zitat Twitter: Ich hoffe der oder die Täter werden bald ermittelt & verurteilt. Auch gegenüber der AfD gibt es keinerlei Rechtfertigung für Gewalt. Wer Hass mit Hass bekämpft, lässt am Ende immer den Hass gewinnen. #nazisraus aber mit den Methoden unseres Rechtsstaates! Nachtreten a la vertes.

Seine bayerische Parteikollegin Katharina Schulze twittert auch sehr gerne und intensiv. Eines ihrer Gewinnerthemen für den Wahlkampf im letzten Jahr war der Umweltschutz. Die Frage auf der Seite abgeordnetenwatch.de zum Thema berufliche Mobilität beantwortete sie so, Zitat: Ich versuche immer Alternativen zum Fliegen zu finden und so dieses klimaschädliche Transportmittel maßvoll zu nutzen. Zitat Ende (5) Sie ist bis heute Sprecherin des Bündnisses „München gegen die 3.Startbahn“.

Betrachtet man nun die zahlreichen Foto Dokumentationen, die Frau Schulze auf Instagram und Twitter freimütig offeriert, stellen sich schlicht Fragen der unbedingten Notwendigkeit und damit auch der Glaubwürdigkeit ihrer Antwort. Es finden sich Fotos für die Jahre 2017-2019 aus Amman, Athen, Barcelona, Brüssel, Dänemark, Helsinki, Indien, Kuba, Lissabon, Madrid, Mongolei, Moskau, Oslo, Peking, Tallinn und 5x aus den USA.(6) Hach ja, die Grünen.

Kommen wir zum künstlich gehypten Kanzlerkandidaten, dem Grünen Robert Habeck. Der versteht im noch jungen Jahr die digitale Welt nicht mehr. Etwaig orientierte er sich an Angela Merkel, Stichworte Internet und Neuland. (7)

Dieses Jahr wird gewählt, u.a. in Thüringen. Dazu twitterte Herr Habeck jüngst, Zitat: “Wir versuchen, alles zu machen, damit Thüringen ein offenes, freies, liberales, demokratisches Land wird, ein ökologisches Land.“ (8). Klare Ansage an den politischen Gegner, der momentanen Regierungskoalition dieses Bundeslandes. Problem: es regieren aktuell die CDU, die SPD und – die Grünen. Also Rot, Rot, Grün. Wie reagieren Politprofis der Gegenwart? Am Sonntag löschten die Grünen den Twitter Aufruf Habecks…weiterlesen hier: https://kenfm.de/tagesdosis-10-01-201…

   Die Veröffentlichung ist kein Leitartikel. Es spiegelt ausschließlich den Standpunkt und die Argumentation des Autors wider. Die Publikation wird in der Präsentation vorgestellt. Beginnen Sie in der vorherigen Ausgabe. Das Original ist verfügbar unter: KenFM

GEOMETR.IT

Go to Top