Author

GEOMETR.IT - page 5

GEOMETR.IT has 1854 articles published.

2. MLODY I DYNAMICZNY MACRON

in Europe 2019 · France 2019 · Germany 2019 · Macron 2019 · Merkel 2019 · PL · Skepticism 2019 36 views / 0 comments

Germany       Europe 

GEOMETR.IT  www.iz.poznan.pl

* Niemieccy eksperci pisali: „Jeśli Niemcy chcą być skutecznym graczem w Europie, to potrzebują Stanów Zjednoczonych

Dotychczasowi koalicjanci w rządzie Merkel – socjaldemokraci, którzy już we wcześniejszych kampaniach do Bundestagu wprowadzali retorykę antyamerykańską, używali jej również przed wyborami w 2017 r. Podobnie jak w przypadku chadeków, także politycy SPD nie kryli się ze swoją niechęcią do Trumpa, silniej nawet ten element eksploatując. W efekcie ich akcenty „antytrumpowskie” wiodły zdecydowanie do antyamerykanizmu, dość tradycyjnego dla postawy większości wyborców socjaldemokracji.

Chociaż w programie wyborczym SPD znalazł się passus o znaczeniu NATO dla bezpieczeństwa Niemiec, to jednak mocno podkreślano potrzebę rozbrojenia i dialogu pokojowego. Dlatego też politycy SPD zdecydowanie odrzucali postulat przeznaczenia 2% PKB na obronę, akcentując wolę nieulegania naciskom administracji Trumpa. Podobnie antyamerykański podtekst miał postulat, zgłoszony przez lidera socjaldemokratów Martina Schulza, usunięcia z terytorium Niemiec broni atomowej.

Atrakcyjność tej zapowiedzi nie podlegała dyskusji, jeśli przypomnieć, że w Büchel, wojskowej bazie na terytorium Niemiec, znajdowało się 20 amerykańskich głowic nuklearnych. Zresztą postulat denuklearyzacji terytorium Niemiec, w istocie skierowany przeciwko amerykańskiej obecności wojskowej w Niemczech, podnoszony był już wielokrotnie przez niemieckie środowiska pacyfistyczne oraz polityków partii Zielonych. W 2017 r., biorąc pod uwagę silną niechęć Niemców do Trumpa, wydawał się wystarczająco atrakcyjny, aby poprawić – znacznie gorsze od chadecji – notowania wyborcze SPD.

Wyniki wyborów do Bundestagu zaskoczyły wielu. Zarówno CDU/CSU, jak i socjaldemokraci zyskali niższe poparcie od spodziewanego. Wprawdzie chadecja zwyciężyła, ale zdobyła tylko 33% głosów (w 2013 r. – 41,5%), co było dla niej najsłabszym od 1949 r. wynikiem. Koalicyjna SPD zanotowała najgorszy wynik w historii RFN – zaledwie 20,5% wyborców zagłosowało na socjaldemokratów i nie pomogło im nawet używanie mocnej antyamerykańskiej retoryki. Trzecią siłą okazała się AfD (12,5%), która swój potencjał zbudowała głównie na hasłach populistycznych i ostrej krytyce polityki migracyjnej rządu Merkel. Po wyborach w nowej odsłonie pojawił się też problem relacji amerykańsko-niemieckich. Wyeksponowana w trakcie kampanii wyborczej niechęć większości sił politycznych do Trumpa oznaczała też wzmocnienie w nowym Bundestagu nurtu sceptycznego czy wręcz krytycznego wobec nie tylko nowej administracji, ale i Stanów Zjednoczonych. Stało się to punktem wyjścia do podjęcia w Niemczech ożywionego dyskursu politycznego na temat stosunków Berlin-Waszyngton, ich znaczenia i przyszłości, a także kontekstu transatlantyckiego.

  • Dyskusję wywołał manifest podpisany przez 12 niemieckich ekspertów ds. stosunków międzynarodowych, reprezentujących tak ważne instytucje i think tanki, jak: Konrad Adenauer Stiftung, German Marshall Fund, Heinrich Böll Stiftung, German Council on Foreign Relations, Aspen Institute Deutschland i in.
  • W obszernym dokumencie, wymownie zatytułowanym „Mimo wszystko Ameryka” („Trotz alledem Amerika”), opublikowanym na łamach gazety „Die Zeit”, zaapelowano o utrzymanie bliskich relacji z USA.

Niemieccy eksperci pisali: „Jeśli Niemcy chcą być skutecznym graczem w Europie, to potrzebują Stanów Zjednoczonych. (…) Im bliższa będzie współpraca z USA, tym silniejsze będzie przywództwo Niemiec”.

Wprawdzie – ich zdaniem – administracja Trumpa, realizująca hasło „America First”, stanowi zagrożenie dla dotychczasowych zasad liberalnego porządku światowego, lecz trzeba mimo wszystko zadbać o to, aby stosunki amerykańsko-niemieckie pozostały fundamentem układu transatlantyckiego. Aby populistyczna agenda administracji Trumpa i jego nieprzychylne Europie działania nie wyrządziły większej szkody stosunkom transatlantyckim ani nie skomplikowały sytuacji w świecie.

Autorzy manifestu ostrzegali, że odejście Niemiec od orientacji atlantyckiej może skutkować przyjęciem własnej drogi działania, przywołując w tym miejscu określenie Sonderweg, groźnie się historycznie kojarzące.

Oznaczałoby to – ich zdaniem – wzmocnienie tendencji nacjonalistycznych, zagrażających porządkowi w Europie. „Stany Zjednoczone muszą więc pozostać strategicznym partnerem dla demokratycznych i europejskich Niemiec” – konkludowano w manifeście59. Na manifest zareagowali jego przeciwnicy Jörg Lau i Bernd Ulrich, pisząc o końcu wspólnoty transatlantyckiej i obarczając Trumpa odpowiedzialnością za podważenie i zakwestionowanie wartości nie tylko fundamentalnych dla Niemiec, ale i spajających świat Zachodu. Autorzy dowodzili: „Paradoks sytuacji polega na tym, że dzisiaj atak na porządek światowy, którego fundatorem była Ameryka, wyszedł właśnie z Białego Domu” i dzisiaj Ameryka przestała już być nie tylko „gwarantem demokracji”, ale zatraciła także atut „moralnego, wojskowego i politycznego przywódcy”.

Nadszedł więc czas wypracowania nowej „postatlantyckiej strategii Zachodu”, funkcjonującej niezależnie od USA, ale przywiązanej do zasad liberalnego ładu międzynarodowego. I to jest główne zadanie dla Niemiec – oddzielenie Zachodu od USA i skoncentrowanie się na wyzwaniach i wartościach kwestionowanych przez administrację Trumpa, a ważnych dla niemieckiej czy europejskiej polityki, takich jak integracja, multilateralizm, obrona praw człowieka, rządy prawa. Występując ze swoim apelem, Lau i Ulrich nie kryli, że chodzi im o umocnienie roli Niemiec jako kreatora i realizatora nowej strategii postatlantyckiej. W sytuacji gdy „polityka Zachodu znajduje się na zakręcie i oczekiwania płyną z różnych stron, Berlin nie może bezczynnie czekać, aż inni uporają się z problemami”

Niemieccy eksperci pisali: „Jeśli Niemcy chcą być skutecznym graczem w Europie, to potrzebują Stanów Zjednoczonych. (…) Im bliższa będzie współpraca z USA, tym silniejsze będzie przywództwo Niemiec”. Wprawdzie – ich zdaniem – administracja Trumpa, realizująca hasło „America First”, stanowi zagrożenie dla dotychczasowych zasad liberalnego porządku światowego, lecz trzeba mimo wszystko zadbać o to, aby stosunki amerykańsko-niemieckie pozostały fundamentem układu transatlantyckiego.

Aby populistyczna agenda administracji Trumpa i jego nieprzychylne Europie działania nie wyrządziły większej szkody stosunkom transatlantyckim ani nie skomplikowały sytuacji w świecie. Autorzy manifestu ostrzegali, że odejście Niemiec od orientacji atlantyckiej może skutkować przyjęciem własnej drogi działania, przywołując w tym miejscu określenie Sonderweg, groźnie się historycznie kojarzące. Oznaczałoby to – ich zdaniem – wzmocnienie tendencji nacjonalistycznych,

zagrażających porządkowi w Europie. „Stany Zjednoczone muszą więc pozostać strategicznym partnerem dla demokratycznych i europejskich Niemiec” – konkludowano w manifeście59. Na manifest zareagowali jego przeciwnicy Jörg Lau i Bernd Ulrich, pisząc o końcu wspólnoty transatlantyckiej i obarczając Trumpa odpowiedzialnością za podważenie i zakwestionowanie wartości nie tylko fundamentalnych dla Niemiec, ale i spajających świat Zachodu.

Autorzy dowodzili: „Paradoks sytuacji polega na tym, że dzisiaj atak na porządek światowy, którego fundatorem była Ameryka, wyszedł właśnie z Białego Domu” i dzisiaj Ameryka przestała już być nie tylko „gwarantem demokracji”, ale zatraciła także atut „moralnego, wojskowego i politycznego przywódcy”.

Publikacja nie jest redakcyjna. Odzwiercie dla towyłącznie punkt widzenia i argumentację autora. Publikacja zostałaza prezentowana w prezentacji. Zacznij od poprzedniego wydania. Oryginał jest dostępny pod adresem: www.iz.poznan.pl

GEOMETR.IT

Balkan grubbelt weiter

in Balkans 2019 · DE · Europe 2019 · Nation 2019 · NATO 2019 · Politics 2019 · Skepticism 2019 45 views / 5 comments

Balkans   Baltics

GEOMETR.IT  ipg-journal.de

*  Ende der jugoslawischen Nachfolgekriege,  die Europäische Union auf dem Balkan massiv präsent: mit direkter Verantwortung in Bosnien-Herzegowina (Militärmission EUFOR) und Kosovo (Rechtsstaatsmission EULEX und Beteiligung an der Friedenstruppe KFOR).

Auch mit den Beitrittsversprechen für alle sechs Westbalkanländer und Beitrittsverhandlungen mit zwei von ihnen – Serbien und Montenegro – zeigt die EU Präsenz. Und nicht zuletzt mit der EU-Mitgliedschaft von Bulgarien und Rumänien seit dem Jahr 2007. Das Resultat ist ernüchternd: Das traditionelle Pulverfass Balkan harrt weiterhin der Entschärfung. Nicht einmal in den Mitgliedsstaaten Bulgarien und Rumänien ist es der EU gelungen, ihre Standards durchzusetzen und die ökonomische Entwicklung voranzutreiben.

Zwei Faktoren sind in erster Linie für diesen Zustand verantwortlich:

  • Erstens die nach wie vor ungelösten ethnisch-nationalen Fragen, die weiter brodeln. Zweitens die zunehmende Präsenz anderer externer Akteure wie Russland und der Türkei, aber auch Chinas und einiger arabischer Staaten – sowie die auf NATO-Expansion und Stabilität um jeden Preis fokussierte Rolle der USA in der Region.
  • Zusammen mit der stagnierenden, in einigen Fällen sogar rückläufigen demokratischen und sozio-ökonomischen Entwicklung bilden diese Faktoren eine latente Bedrohung für Europas Sicherheit, das an seinen östlichen und südlichen Grenzen schon zur Genüge mit Krisen und Konflikten konfrontiert ist. Eine Politik der präventiven Konfliktentschärfung und – vermeidung in Südosteuropa sollte deshalb zu den prioritären strategischen Zielen der EU gehören.

Wie kann dieses Ziel erreicht werden? Zunächst einmal müsste Brüssel seine strategischen Interessen in der Region klar definieren. In der EU-Balkanstrategie vom Februar 2018 dominiert einmal mehr das Mantra der EU-Erweiterung. Dies sollte man zunächst einmal zurückstellen und stärker den Transformationsaspekt betonen, wie es in einer Studie des FES-Büros Südosteuropa  (April 2018) heißt. Denn es ist durchaus zweifelhaft, so die Studie weiter, dass eine „glaubhafte Beitrittsperspektive der Schlüsselfaktor für die Transformation in der Region“ ist, wie es im EU-Strategiepapier heißt. Vielmehr sollte man die Transformationsphase nutzen, um die Rahmenbedingungen für eine nachhaltige und nicht nur oberflächliche Stabilität zu schaffen.  

Das primäre Interesse der EU auf dem Balkan ist Stabilität. Zumindest eine Scheinstabilität hat sie hinbekommen.

  • Zweitens sollte klar sein, dass die strategischen Interessen der EU auf dem Balkan nicht mit denen der USA übereinstimmen. Auch wenn niemand genau weiß, welche Interessen Präsident Donald Trump in der Region verfolgt, so ist doch offensichtlich, dass im US State Department und im Pentagon noch die alten, auf Einhegung Russlands zielenden Eliten dominieren.
  • Auch in Südosteuropa ist es ihr Ziel, mit stetiger NATO-Erweiterung Russland aus der Region zu drängen. Mit Bulgarien, Rumänien, Albanien und Montenegro ist man schon ein großes Stück vorangekommen, Mazedonien steht als nächstes an. Dass Moskau das nicht widerspruchslos hinnehmen wird, ist offensichtlich. Erst kürzlich warnte der russische Außenminister Lawrow davor, die Länder der Region vor das „falsche Dilemma“ zu stellen, sich entweder auf die Seite Moskaus oder Washingtons und Brüssels zu schlagen.

Das Denken in geopolitischen Kategorien ist kein Zufall. Der britische Geograph Halford Mackinder, einer der Väter der geopolitischen Theorie, definierte schon 1904 Osteuropa als Kernregion, von der ausgehend Eurasien und schließlich die Welt beherrscht werden könnte.

Der amerikanische Politikwissenschaftler und Sicherheitsberater von US-Präsident Carter, Zbigniew Brzezinski, der auch einen Draht zu Barack Obama hatte, folgte 1997 in Mackinders Fußstapfen: In seinem Buch „Das große Schachbrett“ bezeichnete er die Osterweiterung der NATO als unerlässlich für die amerikanische Vorherrschaft in Eurasien. Diese Strategie ging solange gut, wie Russland unter Jelzin quasi hilf- und machtlos war. Mit Wladimir Putin hat sich dies geändert. Moskau versucht nun ebenfalls, eigene Einflusszonen aufzubauen und hat vor allem seine militärischen Kapazitäten enorm verstärkt.

Das primäre Interesse der EU auf dem Balkan ist Stabilität. Zumindest eine Scheinstabilität hat sie hinbekommen: Ihre hehren Ziele von Demokratie, Menschenrechten und Pluralismus  hat sie dafür den Interessen der herrschenden, zumeist korrupten und autoritären Eliten untergeordnet. Markantestes Beispiel ist Montenegro, wo der seit über einem Vierteljahrhundert in unterschiedlichen Funktionen herrschende Milo Djukanovic es schaffte, vom pro-russischen Satrapen zum westlichen Liebling umzusteigen, ohne den Griff um das Land zu lösen.

In den Quasi-EU-Protektoraten Bosnien und Kosovo häufen sich ebenfalls Probleme: Die kosovarische Führung stünde ohne US-Protektion vor dem Internationalen Gerichtshof in Den Haag. Unter den Augen der internationalen, maßgeblich europäischen Verwaltung ist Kosovo laut Europol zum Hauptumschlagplatz für afghanisches Heroin geworden.

Das NATO-Mitglied Albanien gilt laut Medienberichten, die sich ebenfalls auf Europol beziehen, aufgrund seiner verbreiteten Cannabis-Kulturen als „europäisches Kolumbien“. In Bosnien-Herzegowina ist es der internationalen Verwaltung nicht gelungen, die der Dayton-Verfassung zugrundeliegenden institutionellen Blockaden und das ethnische Proporzdenken zu überwinden. Lediglich Mazedonien bietet mit seinem demokratischen Regierungswechsel einen gewissen Hoffnungsschimmer.

Es ist sicher nicht im Interesse der Bürger in den sechs Westbalkanländern, mit formalen Reformen zwar der EU beitreten zu können, dafür aber nicht wirklich gerüstet zu sein.

Wirkliche Stabilität in der Region müsste sich präventiv um die Lösung latenter Probleme kümmern. Dazu gehört auch die Lösung der beiden noch offenen „nationalen Fragen“: der albanischen und der serbischen. Die EU sollte präventiv eine Friedenslösung anstreben, in die neben den lokalen Akteuren auch die externen Protagonisten auf beiden Seiten einbezogen werden müssten: auf albanischer Seite die Türkei, auf serbischer Seite Russland.

Die EU könnte und sollte als Vermittler in dieser Frage agieren und eine regionale Sicherheitsarchitektur mit der Türkei und mit Russland ins Spiel bringen, die Moskau nicht nur am Rande beteiligt. Das würde die herrschenden Autokraten in der Region unter Zugzwang setzen. Voraussetzung für eine solche Sicherheitsarchitektur wäre der Verzicht auf weitere NATO-Expansion und eine stärker integrierte europäische Außen- und Verteidigungspolitik, wie sie dem französischen Präsidenten Emmanuel Macron vorschwebt.

Und das wäre letztlich auch die Voraussetzung dafür, dass die EU-Hilfe nicht mehr in undurchsichtigen Kanälen verschwindet, sondern direkt der Bevölkerung zugutekommt. Unter dieser stabilen Sicherheitsdecke könnte die Lösung der beiden nationalen Fragen in Angriff genommen und das Dilemma der EU-Erweiterung zwischen Stabilisierung und Demokratisierung überwunden werden. Denn es ist sicherlich nicht im Interesse der Bürger in den sechs Westbalkanländern, mit formalen Reformen zwar der EU beitreten zu können, dafür aber nicht wirklich gerüstet zu sein. Die anstehende umstrittene EU-Ratspräsidentschaft Rumäniens, das unter Korruption und Rechtsstaatsmängeln leidet, sollte als warnendes Beispiel dienen.

   Die Veröffentlichung ist kein Leitartikel. Es spiegelt ausschließlich den Standpunkt und die Argumentation des Autors wider. Die Publikation wird in der Präsentation vorgestellt. Beginnen Sie in der vorherigen Ausgabe. Das Original ist verfügbar unter:  ipg-journal.de

GEOMETR.IT

Pandora Box City

in EN · Germany 2019 · Merkel 2019 · Nation 2019 · Politics 2019 · Skepticism 2019 35 views / 3 comments

Germany       Europe       

GEOMETR.IT  nationalreview.com

* Berlin — In one of contemporary history’s intriguing caroms. Two of the world’s most important conservative parties are involved in an unintended tutorial on a cardinal tenet of conservatism.

Angela Merkel, the Federal Republic of Germany’s first chancellor from what was East Germany, chose to welcome into Germany about 1 million people, many of them Syrians, fleeing Middle Eastern carnage. (As a percentage of Germany’s population, this was equivalent to America receiving 4 million.)

  • This influx stoked European anxieties about immigration threatening social cohesion, anxieties that contributed to the 52 percent-48 percent vote in Britain’s 2016 referendum directing the government to extricate the United Kingdom from the European Union.
  • In 2019, Theresa May, who was not yet Britain’s prime minister when the referendum occurred and who voted to remain in the EU, is leading, or trying to lead, a fractious party that cannot govern because there is no majority for any plan to effectuate what in 2016 was, but might not still be, the voters’ Brexit desire.

For many years, Merkel has been the closest approximation to an answer to the famous question attributed to Henry Kissinger: If I want to talk to “Europe,” who do I call? She also has embodied Germany’s primal desire for stability, a desire that is the great national constant since Konrad Adenauer served as the Federal Republic of Germany’s first chancellor from 1949 to 1963.

In 2000, Merkel became leader of the Adenauer’s Christian Democratic Union, which until she ceded party leadership last month had had only three leaders in 45 years. In 2005, she became chancellor, a position she will have held for 4,800 days — Franklin Roosevelt was president for 4,422 days — on January 13. She is in her fourth and final term.

Britain is perhaps, or sort of, exiting the EU. France’s “yellow vest” protesters recently commented on President Emmanuel Macron’s policies with a Gallic vigor (burning cars, smashing shop windows) sufficient to change governance in the predictable direction (taxes decreased, entitlements increased). So, stable Germany is even more important to Europe than it was when Kissinger said that Germany is too large for Europe and too small for the world.

  • The two greatest leaders of post-1945 Europe, Charles de Gaulle and Margaret Thatcher, opposed the aspiration of an ever-deeper political unification of Europe.
  • Germany precipitated the post-1945 recoil against nationalism, which has been interpreted to dictate the dilution of nationalities by submersion of them into a transnational broth. For most Germans, tiptoeing through modern memory, disputing this interpretation still seems transgressive.

No European nation was as enchanted as Germany was by Barack Obama’s studied elegance and none is more repelled by Donald Trump’s visceral vulgarity. This especially matters at this moment when events are underscoring Germany’s necessary dependence for security on the United States: Germany lives in the neighborhood with two nations, Poland and Hungary, that have illiberal populist regimes.

And not far over the horizon Vladimir Putin is destabilizing and dismembering Europe’s geographically largest nation, Ukraine. Germany’s dependence was inadvertently highlighted by Macron’s delusional statement that there must be a “true European army” to “protect ourselves with respect to China, Russia, and even the United States.”

Germany has two of the world’s great parties, the CDU, and the Social Democratic party, which in the 19th century invented social democracy that helped to drain the revolutionary steam from the Left. Both are in flux. The CDU is challenged from the right by Alternative for Germany (the subject of a subsequent column) and the SDP, which withered as the junior partner in Merkel’s coalition.

The SDP is being eclipsed by the Green party, whose support rivals that of the CDU, and which is the most popular party with German women. Extremism, however, is quarantined by the civic culture that so values stability that a poll in this decade showed that more Germans fear inflation — the hyperinflation of 95 years ago was the ultimate destabilizer — than fear cancer or other serious illnesses.

Next year will be the 30th anniversary of German reunification. This will be an occasion for the world to acknowledge that, as has been truly said, today’s Germany is the best Germany the world has seen since it became Germany in 1871.

The publication is not an editorial. It reflects solely the point of view and argumentation of the author. The publication is presented in the presentation. Start in the previous issue. The original is available at:  nationalreview.com

GEOMETR.IT

Czy musi Europejski?

in Germany 2019 · Nation 2019 · PL · Politics 2019 · Polska 2019 · Skepticism 2019 41 views / 0 comments

 

Europe     USA     World    

GEOMETR.IT  isp.org.pl

* Niemcy i Unia Europejska przed wyborami do Parlamentu Europejskiego – prognozy i wyzwania.

Za pól roku Europejczycy pójdą do urn wyborczych. Wszystko wskazuje na to, że następny Parlament Europejski będzie jeszcze bardziej podzielony, jeszcze większą rolę odgrywać w nim będą siły eurosceptyczne, a dotychczasowe koalicje stracić mogą na znaczeniu. Stwarza to nowe wyzwania przed partiami politycznymi.

Pytanie, jaki podział mandatów jest możliwy i co to oznacza dla przyszłości Europy, nabiera więc w tych wyborach szczególnego znaczenia.

Na pytanie to szukaliśmy odpowiedzi wspólnie z dr Olafem Wientzkiem, który w centrali Fundacji Konrada Adenauera prowadzi cykliczne badania: „Barometr partyjny” (najnowsza publikacja z tego cyklu w języku polskim znajduje się tutaj), pokazujące przewidywany rozkład mandatów po nadchodzących wyborach do PE. Zestawienia i analizy sondaży wyborczych ze wszystkich krajów UE w połączeniu z analizą tendencji z poprzednich wyborów europejskich pozwala z pewną dozą ostrożności sformułować następujące założenia:

•    EPL pomimo strat w dużych krajach uzyskałaby ok. 177-195 mandatów, a zatem pozostałaby najsilniejszą  partią w Parlamencie Europejskim (25,1%-27,7% mandatów)

•    Udział mandatów EPL (aktualnie: 29,2%) stosunkowo uległby zmniejszeniu w stopniu jeszcze dość umiarkowanym  (-1,5 % do -4,1%), ponieważ frakcja EPL będzie dotknięta w mniejszym zakresie wynikającym z Brexitu odpadnięciem deputowanych niż wyniesie przeciętna dla innych frakcji (dla porównania: S&D z 25% spadłoby na ok.18,7%)

•    Ugrupowania skrajnie prawicowe (ENF) i lewicowe (ZLE/NZL) razem miałyby potencjał ok. 19-20% mandatów, jeżeli dodać do nich nową grupę pod przewodnictwem Ruchu Pięciu Gwiazd, 22-24%. Jeżeli Ruch Pięciu Gwiazd utworzyłby wspólną grupę z ZLE, a ENF wykorzystałaby swój potencjał w pełni, obie grupy uzyskałyby w sumie ok. 24,5% głosów

•    Wielka Koalicja składająca się z EPL i  Socjalistów / Socjaldemokratów w przyszłym PE już nie uzyskałaby większości i potrzebowałaby trzeciego partnera

•    65-70% deputowanych należałoby do grup pro-europejskich

Olaf Wientzek na tej podstawie zakreślił trzy możliwe scenariusze podziału mandatów w przyszłym PE (patrz analiza). Przewidywał, że wiele kwestii wyjaśni się jednak nawet nie w sam dzień wyborów, ale trochę później, kiedy tworzone będą grupy polityczne. Wówczas bowiem poszczególni niezrzeszeni posłowie, mogą zasilać ich szeregi i zadecydować o ich ostatecznej sile. 

Na obsadzenie stanowiska szefa Komisji Europejskiej, jak podkreślał dr Wientzek, wpłynie jednocześnie skład Rady Europejskiej, bo to właśnie ta instytucja proponuje kandydata na przewodniczącego KE, którego zaakceptować musi Parlament Europejski.

Spotkanie odbyło się tuż po zjeździe partii i wyborach nowej szefowej CDU, którą została Anegrett Kramp-Karrenbauer. Podczas dyskusji skomentowano wyniki głosowania oraz analizowano  ich skutki dla polityki europejskiej i relacji polsko-niemieckich w tym kontekście. 

Pod nowym przewodnictwem nie należy spodziewać się dużych zmian, ale nowa szefowa nie będzie kopią i całkowitą kontynuatorką polityki Angeli Merkel. Będzie bardziej konserwatywna w podejściu do kwestii światopoglądowych, opowiada się za wydalaniem uchodźców, którzy popełnili przestępstwo, ale w kwestiach gospodarczych należy do lewego skrzydła CDU.

W zbliżających się wyborach europejskich należy spodziewać się wielu debat dotyczących właśnie polityki migracyjnej czy bezpieczeństwa. Istotne, aby partie proeuropejskie: CDU/CSU, SPD, FDP, Zieloni umiały jasno wskazać, co je dzieli w polityce europejskiej, aby wyborcy umieli je oddzielić, a tym samym nie widzieli w AfD jedynej alternatywy. Na dynamikę na niemieckiej scenie partyjnej wpłyną jednocześnie zbliżające się wybory do landtagów w trzech wschodnioniemieckich landach. To ich wyniki mogą przesądzić o kontynuacji obecnej koalicji na szczeblu federalnym i będą sprawdzianem dla nowego przywództwa w CDU.

Debata była częścią projektu ISP i Fundacji Konrada Adenauera #NiemcyWzblizeniu, w ramach którego śledzimy wydarzenia, związane z niemiecką polityką, tłumaczymy jej zawiłości, opisujemy fakty, komentujemy decyzje. 

Publikacja nie jest redakcyjna. Odzwiercie dla towyłącznie punkt widzenia i argumentację autora. Publikacja zostałaza prezentowana w prezentacji. Zacznij od poprzedniego wydania. Oryginał jest dostępny pod adresem: isp.org.pl

GEOMETR.IT

NATO`s eye on Balkans in 2019

in Balkans 2019 · EN · Europe 2019 · Nation 2019 · NATO 2019 · Politics 2019 · USA 2019 42 views / 0 comments

Balkans       Europe       USA     

GEOMETR.IT  worldpoliticsreview.com

* Are the Bad Old Days Coming Back in the Balkans? Maybe

In Dec. 14, Kosovo’s parliament took a step that the Serbian government had warned could lead to military intervention: It voted to form an army. Months after Serbian President Aleksandar Vucic and his counterpart in Kosovo, Hashim Thaci, shared a stage and discussed ongoing negotiations to bring lasting peace to the Balkans, the region seems to be tipping back to the bad old days.

An outbreak of war is very unlikely in the near future, but it is increasingly apparent that Western policy toward the region is losing traction, compounding past missteps and leading to the weakening of the Euro-Atlantic project in a swath of Europe.

The Kosovo parliament’s vote would change a lightly armed, 4,000-strong “security force” into a professional army. The move has divided Kosovo’s Western supporters. The United States has backed it as “Kosovo’s sovereign right,” while NATO Secretary-General Jens Stoltenberg warned of “serious repercussions for Kosovo’s future Euro-Atlantic integration.”

Nearly 20 years after the end of the war between Kosovo Albanian guerrillas and Serb forces, and a decade after Kosovo’s unilateral declaration of independence, the country’s status remains disputed. Serbia still officially regards Kosovo as an inalienable part of its territory and retains strong influence in its Serb-majority areas. Russia, and to a lesser extent China, have blocked Kosovo’s membership in the United Nations, and even five members of the European Union still do not recognize its independence.

Vucic has said that he expects the NATO-led peacekeeping force in Kosovo to dissolve the “illegal” new army, while Serbian Prime Minister Ana Brnabic declared that military intervention in Kosovo “is currently one of the options on the table.” The Serbian government claims that it fears that Kosovo’s military will be used in ethnic cleansing of the remaining Serbs in the territory, who number around 120,000 of an otherwise overwhelmingly ethnic Albanian population of 2 million.

The army decision comes weeks after Kosovo slapped 100 percent tariffs on Serbian—and Bosnian—goods. Despite U.S. and EU pressure, Kosovo’s prime minister, Ramush Haradinaj, has said that the tariffs will not be eased until Belgrade recognizes Kosovo’s independence. The tariff hike, which was extended to more goods on Dec, 28, came after Kosovo failed to secure Interpol membership. Kosovo blamed Serbia, which has successfully blocked Kosovo’s membership in a range of international organizations and pushed several countries to suspend or rescind their recognition of Kosovo’s independence.

The sharp decline in relations between Belgrade and Pristina is particularly striking since just a few months ago, there was mounting speculation that the two parties could actually reach a deal on normalizing relations.

  • “The massive opposition in Kosovo and Serbia to the suggestion of territorial changes seems to have led to a dramatic deterioration in relations,” says James Ker-Lindsay, a specialist in the politics of Southeastern Europe at the London School of Economics.
  • “There is no doubt that the tensions at the moment reflect major problems with how the international community is dealing with Kosovo and Serbia and the normalization of relations between them.” The situation, he adds, “is very dangerous.”Many people across the region, though, are left frustrated at the slow pace of EU accession and what they see as broken promises and vacillation from Brussels. This is particularly acute in Kosovo, where citizens still await the liberalization of visas, which would allow them to travel freely to much of the rest of the continent. Progress seems unlikely in 2019, with upcoming European Parliament elections and the appointment of a new European Commission.

Dodik and Republika Srpska’s government have become increasingly favorable to Russia in recent years, raising concerns about the Kremlin’s influence. “Russia is expanding its playground very, very strongly, and Republika Srpska is a bastion for Russia,” says Jovan Kovacic, the head of the Belgrade-based think tank East-West Bridge and a senior member of the Trilateral Commission, an international cooperation organization.

  • This comes as EU and U.S.-backed attempts to reform political structures have stalled over the past decade, not least due to Bosniak nationalist opposition. “Following the wars of the 1990s, there are several cases of ‘unfinished business’ in the Western Balkans,” says Dejan Jovic, a professor of international relations and national security at the University of Zagreb.
  • “They were all meant to be resolved by EU enlargement, at least in a European vision of the region’s postwar future.” But that’s lost momentum. The growing gap between the Trump administration and the EU, Jovic adds, has led to further complications, and regional and international actors are taking advantage. 

Over the past two and a half decades, American intervention has often proved decisive in the Balkans. Yet on top of the still unresolved long-term issues, the Trump administration’s mixed messages have weakened Washington’s influence.

“U.S. policy has not so much changed as wobbled,” says one former U.S. government official specializing in the region who requested anonymity in order to speak frankly. “No one knows what U.S. foreign policy is. The administration does not have a unified voice.” National Security Adviser John Bolton “is fine if Serbia and Kosovo swap territory,” while Secretary of State Mike Pompeo is not. 

“Every administration has internal differences, of course, but this one crafts no policy outcomes,” the former official adds. “Despite our happy talk about the European path and our declarations that current statuses are final statuses, nothing is final south of the River Sava,” which flows through Croatia and marks the northern border of Bosnia and Herzegovina. “Borders, identities and rival agendas all remain up for grabs.”

Are there ways out of these current impasses? One solution, Jovic suggests, would be to absorb all of the Balkans into the EU as quickly as possible, despite clear failings in the rule of law and democracy in states across the region. Of course, this seems very unlikely, given skepticism toward enlargement within the EU. Jovic’s “second-best” scenario is cooperation between the U.S., the EU, Russia and Turkey as collective guarantors of peace and stability in the Balkans, which would be seen by many in the West as welcoming the foxes into the henhouse.

Kovacic insists there is too much at stake in the Balkans for the current situation to deteriorate much further, and that more backsliding will focus minds.

“I don’t expect any serious violence,” he says. “Tensions will be ratcheted up, but renewed talks between Belgrade and Pristina will happen, and Bosnia will be under great pressure to join NATO to solve the problem of Russian interference.” Another growing outside power, China, is investing huge amounts of money in the region, and it “needs stability.”

The publication is not an editorial. It reflects solely the point of view and argumentation of the author. The publication is presented in the presentation. Start in the previous issue. The original is available at:  worldpoliticsreview.com

GEOMETR.IT

Zukunft Europas – Meinungen von innen und außen

in DE · Europe 2019 · Nation 2019 · Politics 2019 · Skepticism 2019 · Trump 2019 42 views / 0 comments

Germany     Great Britain  Europe            USA 

GEOMETR.IT  de.statista.com

* Eurobarometer: Europäer sehen Zukunft der EU und Wirtschaftslage wieder optimistischer

Der US-Präsident Donald Trump ist bei den Europäern nicht beliebt: Wie die Grafik von Statista mit Daten des Pew Research Centers zeigt, liegt das Vertrauen der Befragten in Polen mit 35 Prozent noch am höchsten, in Deutschland sagen nur 10 Prozent, dass sie dem US-Präsidenten vertrauen. Für die Umfrage wurden je Land im Oktober jeweils 700 bis 1.500 Personen befragt. 

Der ehemalige republikanische Präsidentschaftskandidat und künftige Senator Mitt Romney kritisierte Trump am Mittwoch in der „Washington Post“ für seine Außenpolitik und verwies dabei auch auf die schlechten Beliebtheitswerte in Europa. Trump kontert diese Kritik damit, dass er nicht von Europäern gewählt worden sei. „Wenn ich in Europa beliebt wäre, würde ich meine Arbeit nicht machen“, so Trump vor Journalisten, wie t-online berichtet.

Eine wachsende Mehrheit der Deutschen und der Europäer schätzt die Zukunft der Europäischen Union positiv ein. Auch das Vertrauen in die Europäische Union wächst – es ist auf dem höchsten Stand seit 2010. Der Anteil der Europäerinnen und Europäer, die die Wirtschaftslage ihres Landes optimistisch beurteilen, ist deutlich gestiegen. Gleichzeitig ist die Unterstützung für den Euro so hoch wie seit 2004 nicht mehr. Auch in elf Nicht-EU-Ländern, wo erstmals eine solche Umfrage durchgeführt worden ist, hat die Mehrheit der Teilnehmer ein positives Bild von der EU.

Richard Kühnel, der Vertreter der Europäischen Kommission in Deutschland, sagte zu den heute (Mittwoch) vorgestellten Zahlen: „Das heute veröffentlichte Eurobarometer zeigt, dass das Bewusstsein der Menschen über Bedeutung und Gestaltungsmöglichkeiten der EU wieder deutlich gestiegen ist. Der Trend zu einer positiven Sichtweise auf die Zukunft Europas verfestigt sich.“ 

Die Standard-Eurobarometer-Umfrage vom Frühjahr 2017 (EB 87) wurde vom 20. bis 30. Mai 2017 in persönlichen Befragungen durchgeführt. Insgesamt wurden 33.180 Personen in allen EU-Mitgliedstaaten sowie den Kandidatenländern befragt.

Die Flash-Eurobarometer-Umfrage 450 „Zukunft Europas – Meinungen außerhalb der EU“ wurde in Telefoninterviews vom 20. bis zum 25.  Februar 2017 durchgeführt. Es wurden insgesamt 11.035 Personen in elf Ländern außerhalb der EU befragt, darunter in China, Russland, den Vereinigten Staaten und der Türkei. 

 „Mit 59 Prozent blicken mehr als die Hälfte der Deutschen optimistisch auf die Zukunft Europas. 82 Prozent der Deutschen fühlen sich als EU-Bürger“, sagte Richard Kühnel. „Dieser positive Trend zu einem gestiegenen europäischen Selbstvertrauen wird auch von Menschen außerhalb der EU bestätigt. Drei Viertel der Befragten in elf Ländern außerhalb der EU haben eine positive Meinung von Europa.“ 

„Der Ansatz von Präsident Juncker, mit den Bürgern Europas über die künftige Gestaltung der EU zu reden, hat sich als richtig erwiesen. Mit zahlreichen Bürgerdialogen in Deutschland und europaweit und dem im März vorgelegten Weißbuch zur Zukunft der Union haben wir einen Prozess angestoßen, in dem die Europäer selbst darüber entscheiden, welchen Weg sie künftig einschlagen werden. Die Bürgerinnen und Bürger zeigen uns, dass sie zuversichtlich sind, dass wir unsere Zukunft zusammen gestalten können“, so Kühnel.

Zukunft der EU: Die meisten Europäer sind optimistisch; Vertrauen in die EU-Institutionen wächst

59 Prozent der Deutschen und 56 Prozent der Europäer sehen die Zukunft der EU optimistisch – ein Anstieg von sechs Prozentpunkten gegenüber dem Herbst 2016.  Am optimistischsten sind die Iren (77 Prozent). Der deutlichste Anstieg ist in Frankreich (55 Prozent, +14 Punkte seit Herbst letzten Jahres), Dänemark (70 Prozent, +13 Punkte) und Portugal (64 Prozent, +10 Punkte) zu verzeichnen.

Das Vertrauen in die EU nimmt weiter zu und liegt derzeit bei 42 Prozent, gegenüber 36 Prozent im Herbst 2016 und 32 Prozent im Herbst 2015. Am stärksten hat es in Frankreich (41 Prozent, +15 Punkte), Dänemark (56 Prozent, +11 Punkte) und Estland (55 Prozent, +11 Punkte) zugenommen. Auch in Deutschland stieg es um zehn Punkte auf 47 Prozent.

45 Prozent der Deutschen hat ein positives Bild von der EU (+8 Punkte seit Herbst 2016). Die Zahl der Befragten mit einem positiven Bild hat sich seit der letzten Eurobarometerumfrage im Herbst 2016 in 24 Mitgliedstaaten erhöht, insbesondere in Frankreich (40 Prozent, +11 Punkte), Dänemark (42 Prozent, +10 Punkte) und Luxemburg (57 Prozent, +10 Punkte).

68 Prozent der Europäer schließlich fühlen sich als Bürgerinnen bzw. Bürger der EU, das ist der höchste je gemessene Wert für diesen Indikator. 82 Prozent der befragten Deutschen fühlen sich als EU-Bürger, diese Werte werden nur von Luxemburgern übertroffen, von denen sich 89 Prozent als EU-Bürger sehen.

Die Wirtschaft: mehr Zuversicht und starke Unterstützung für den Euro

In Deutschland halten 90 Prozent der Befragten die gegenwärtige wirtschaftliche Lage ihres Landes für gut, europaweit teilen diese Einschätzung 46 Prozent (+5 Prozentpunkte seit Herbst 2016). Der Anteil derjenigen Europäer, die diese zuversichtliche Ansicht teilen, hat sich in den letzten Jahren deutlich erhöht (+20 Punkte seit Frühjahr 2013, +26 Punkte seit Frühjahr 2009).

Im Euro-Raum unterstützen fast drei Viertel der Befragten den Euro (73 Prozent, +3 Punkte), das ist der höchste Wert seit Herbst 2004. In Deutschland und fünf weiteren Ländern – Slowakei, Estland, Irland, Slowenien und Luxemburg – beträgt die Zustimmung 80 Prozent und mehr, in Deutschland 82 Prozent.

Der Terrorismus wird erstmals als größte Herausforderung für die EU wahrgenommen

Der Terrorismus steht jetzt ganz oben auf der Liste der Herausforderungen, mit denen die EU nach Auffassung der Bürgerinnen und Bürger derzeit konfrontiert wird (44 Prozent, +12 Prozentpunkte seit Herbst 2016). Die Zuwanderung, die seit Frühjahr 2015 als eine der problematischsten Fragen genannt wurde, wird jetzt am zweithäufigsten genannt (38 Prozent, -7 Punkte). In Deutschland wird Zuwanderung von 40 Prozent als größte Herausforderung für die EU gesehen, gefolgt von Terrorismus (34 Prozent).

Auf nationaler Ebene sind die wichtigsten Anliegen europaweit weiterhin Arbeitslosigkeit (29 Prozent, -2 Punkte) und Zuwanderung (22 Prozent, -4 Punkte), wobei allerdings in beiden Fällen die Nennungen rückläufig sind. Für die Deutschen sind Zuwanderung (37 Prozent) und Terrorismus die größten nationalen Herausforderungen.

Zukunft Europas – Meinungen außerhalb der EU

Erstmals ist im Rahmen der Eurobarometer-Umfrage das Image der Europäischen Union in elf Nicht-EU-Ländern untersucht worden. Auf diese Länder entfallen 49 Prozent der Weltbevölkerung und 61 Prozent des Welt-BIP. In den drei bevölkerungsreichsten Ländern der Umfrage (China, Indien und den USA) haben mindestens drei Viertel der Teilnehmer eine positive Meinung von der EU.

Die meisten Teilnehmer in den einbezogenen Ländern haben eine positive Meinung von der EU: 94 Prozent in Brasilien, 84 Prozent in China, 83 Prozent in Indien, 76 Prozent in Japan, 79 Prozent in Kanada, 75 Prozent in den USA, 67 Prozent in Australien und 54 Prozent in der Türkei. Gleichzeitig haben die Befragten in nähergelegenen Ländern (Russland, Norwegen und Schweiz) hier eher gemischte Gefühle (zwischen 43 Prozent und 46 Prozent haben ein positives Bild von der EU).

Die Umfrage zeigt außerdem, dass die EU in den betreffenden Drittländern generell als „Ort der Stabilität in einer unruhigen Welt“ wahrgenommen wird, allerdings mit großen Unterschieden von Land zu Land: So teilen in Indien 82 Prozent diese Einschätzung, in der Türkei 49 Prozent, während in Russland nur 33 Prozent der Aussage zustimmen und 61 Prozent gegenteiliger Auffassung sind.

   Die Veröffentlichung ist kein Leitartikel. Es spiegelt ausschließlich den Standpunkt und die Argumentation des Autors wider. Die Publikation wird in der Präsentation vorgestellt. Beginnen Sie in der vorherigen Ausgabe. Das Original ist verfügbar unter: de.statista.com

GEOMETR.IT

EU mit Desintegration oder Aufspaltung

in DE · Europe 2018 · Nation 2018 · Politics 2018 · Skepticism 2018 50 views / 5 comments

Germany     Great Britain  Europe        

GEOMETR.IT  swp-berlin.org

* Das größte Problem einer solchen Divergenz besteht darin, dass sie zu sozialen Unterschieden und zu Diskrepanzen bei den politischen Interessen im Bereich der wirtschaftlichen und monetären Integration führt.

Die Divergenz bei der Wirtschaftsleistung der Euro-Länder zwingt zu Überlegungen, wie sich diese Abweichungen korrigieren lassen. Nach wie vor spielt die Notwendigkeit von Konvergenz in den Diskussionen über die Zukunft der Währungsunion auf verschiedenen Ebenen eine wichtige Rolle. Dass momentan eine positive Konjunktur herrscht, wird durch die expansive Geldpolitik der EZB gefördert.

Allerdings werden die günstigen gesamtwirtschaftlichen Rahmenbedingungen und die lockere Geldpolitik nicht ewig anhalten. Im Oktober 2018 sind die monatlichen Nettoankäufe von Staatsanleihen bis Ende Dezember auf 15 Milliarden Euro reduziert worden; danach sollen sie nicht mehr weitergeführt werden.

Kommt die erwartete Verlangsamung des Wirtschaftswachstums, könnten Frankreich, Deutschland und Italien in ihrer ökonomischen Entwicklung wieder stärker auseinanderdriften. Die strukturellen Unterschiede zwischen den Wirtschaftsmodellen der drei Staaten dürften sich in absehbarer Zukunft nicht deutlich verringern. Daher wird die wirtschaftliche Divergenz wahrscheinlich lange fortdauern und eine der größten Herausforderungen für die europäische Wirtschaftsintegration bleiben.

In diesem Zusammenhang sind zwei Fragen besonders wichtig.

  • Erstens ist zu klären, ob Austritte aus der Währungsunion oder auch deren Aufspaltung in zwei Währungsgebiete möglicherweise die bessere Alternative zur Beibehaltung der heutigen Eurozone wären. Ließe sich die Konvergenz zwischen den größten Wirtschaften Europas stärken, wenn wieder nationale Währungen eingeführt würden?
  • Zweitens ist zu überlegen, in welche Richtung sich der gesamte wirtschaftliche und monetäre Integrationsprozess bewegen soll. Mittelfristig ist nicht abzusehen, dass die Währungsunion in ein föderales oder quasi-föderales System überführt werden wird. Welcher Weg sollte eingeschlagen werden, um einen Euroraum mit begrenzter Konvergenz besser auf die nächste Krise vorzubereiten und dabei die unterschiedlichen Interessen der drei größten Staaten zu berücksichtigen?

Konvergenz durch Desintegration oder Aufspaltung der Währungsunion?

Austritt aus der Währungsunion

Seit der Währungskrise wird gelegentlich darüber diskutiert, ob die Rückkehr einiger Staaten zur nationalen Währung dazu beitragen könnte, ihre wirtschaftliche Lage zu verbessern und die Konvergenz zwischen den Staaten zu erhöhen.

 Unter den drei hier behandelten Ländern wird besonders oft über einen Euro-Austritt Italiens spekuliert.

 Es gibt einige Faktoren, die für einen solchen Schritt sprechen. Eine eigene Währung mit flexiblem Wechselkurs kann dazu beitragen, externe Schocks abzumildern und die preisliche Wettbewerbsfähigkeit der eigenen Wirtschaft zu erhöhen. Zudem lässt sich eine nationale Geldpolitik besser mit der nationalen Fiskalpolitik abstimmen; so kann ein Staat mit einem konsistenten Policy-Mix auf makroökonomische Ungleichheiten reagieren.

Es gibt jedoch viele Faktoren, die der Annahme zuwiderlaufen, durch Wiedereinführung nationaler Währungen würde sich die Konvergenz zwischen den Staaten verbessern. Drei übergeordnete Aspekte sprechen gegen die optimistische Interpretation eines Euro-Austritts: das Verhalten der Bevölkerung, die Abwertung der Währung im internationalen Vergleich und das Fehlen eines geregelten Austrittsverfahrens.

Erstens würde eine Rückkehr zur nationalen Währung zwar die nationale Kontrolle über die Geldpolitik wiederherstellen. Doch wäre zu erwarten, dass es bei den ersten Meldungen über einen Euro-Austritt des betreffenden Landes zum »Bank Run« käme – die Bevölkerung also massenhaft versuchen würde, eigene Einlagen möglichst schnell abzuheben. Dies würde den Finanzsektor lähmen. Vor allem in Italien ist ein solches Szenario wahrscheinlich, weil dort wenig Vertrauen in das Bankensystem besteht. Wollte man einen Bank Run verhindern, müssten Kapitalverkehrskontrollen eingeführt werden, um den Abfluss von Kapital ins Ausland zu verhindern. Dies wiederum würde eine volle Beteiligung des Landes am Binnenmarkt ausschließen, was für die Wirtschaft überaus schädlich und für viele Unternehmen tödlich wäre.

Die Abwertung einer neuen Währung würde für viele private Firmen in Italien den Konkurs bedeuten.

Der zweite Komplex an Gegenargumenten hängt mit der Abwertung der neuen Währung zusammen. Eine solche Abwertung würde quasi automatisch eingeleitet, sollte den Investoren das Vertrauen in die neue Währung fehlen. Zum einen würde die Abwertung für eine Vielzahl privater Unternehmen im Land den Konkurs bedeuten, weil firmeneigenes Vermögen in die neue Währung umgetauscht würde, die Verbindlichkeiten gegenüber ausländischen Unternehmen jedoch weiter in Euro zu begleichen wären.

Zum anderen würden Investoren, die in Staatsschulden investiert haben, durch einen Euro-Austritt des betreffenden Landes stark geschädigt. Eine Besonderheit der italienischen Staatsverschuldung besteht darin, dass nur ein relativ geringer Anteil der öffentlichen Schulden von Gebietsfremden (Non-Residents) gehalten wird; im August 2018 waren dies 33,3 Prozent.72 Italien hat damit unter allen Euro-Ländern den geringsten Anteil von Staatsanleihen, die im Besitz von Non-Residents sind.73 Den inländischen Investoren würden die Schulden entsprechend in der neuen Währung zurückgezahlt, die gegenüber dem Euro deutlich weniger Wert hätte. Noch gravierender wäre der Fall einer staatlichen Insolvenz, weil die Schulden dann gar nicht zurückgezahlt würden. Also würde das Land durch den Euro-Austritt mit gravierenden finanziellen Problemen konfrontiert. Ein weiteres Argument im Kontext der Währungsabwertung ist der damit verbundene Preisanstieg für importierte Waren.

Dieser würde die Inflation erhöhen, und die Renditen der Staatsanleihen würden steigen. Die Schuldenrückzahlung in Euro wäre damit ein großes Problem für den Haushalt des betreffenden Staates. So schätzt etwa die französische Zentralbank, dass zusätzliche Kosten für den Schuldendienst in Höhe von 30 Milliarden Euro anfielen, würde im Falle Frankreichs eine neue Währung abgewertet werden.

 Nach einem Austritt aus dem Währungsgebiet oder deren Desintegration könnten Länder wie Italien obendrein in eine starke Rezession geraten oder sogar bankrottgehen. Dies würde sich über eine verminderte Nachfrage wiederum sehr negativ auf die Exporte etwa Frankreichs auswirken. Ein zusätzlicher Faktor ist der politische Wille der Regierung. Es wäre möglich, dass eine strategische Währungsabwertung als attraktivere Maßnahme erscheint, um die Wettbewerbsfähigkeit der eigenen Wirtschaft zu steigern, als schmerzhafte und langwierige Strukturreformen.

Letztere sind meist mit enormen politischen Kosten verbunden. Solange kein starker Druck von außen kommt und das Instrument der Abwertung verfügbar ist, würde die betreffende Regierung wahrscheinlich Reformanstrengungen vermeiden. Deshalb ist ein »temporärer« Austritt aus der Währungsunion kein gangbarer Weg, um die Konvergenz wiederherzustellen.

Ein weiteres Problem bei einem Austritt aus der Gemeinschaftswährung sind die finanziellen Verbindlichkeiten des Landes gegenüber dem Eurosystem. Diese liegen im Falle Italiens bei rund 490 Milliarden Euro, wie die jüngsten TARGET-2-Daten zeigen. Für Frankreich wäre das Problem beträchtlich kleiner, da die TARGET-2-Forderungen an die französische Nationalbank »nur« 28,8 Milliarden Euro betragen. Die exponierteste Zentralbank ist die Bundesbank. Ihre TARGET-2-Forderungen beliefen sich Ende Oktober 2018 auf 925,5 Milliarden Euro.

 Sollte Italien sich entschließen, aus der Währungsunion auszutreten, wäre es niemals in der Lage, seine Verbindlichkeiten zu begleichen. Dies liegt wieder daran, dass bei einem Austritt die neue italienische Währung abgewertet würde, die italienischen Schulden aber in der Gemeinschaftswährung fortbestünden.

  • Eine Desintegration der Eurozone oder Austritte einzelner Staaten wären auch der Beginn schwerer Rechtsstreitigkeiten, da es dafür bisher kein geordnetes rechtliches Verfahren gibt. Juristisches Chaos und wirtschaftliche Ungewissheit wären die Folge.
  • Die Schaffung einer neuen Währung für einen bisherigen Eurostaat wäre eine gigantische logistische Operation, die mindestens drei Jahre Vorbereitungszeit erfordern würde. Außerdem dürfte es weder für die eigene Bevölkerung noch für den Rest des Euroraums akzeptabel sein, dass der betreffende Staat zu einem späteren Zeitpunkt wieder die Gemeinschaftswährung übernimmt. Auch würde der Austritt einer großen Euro-Volkswirtschaft wahrscheinlich einen Dominoeffekt auslösen, der zum Zerfall der Währungsunion führen könnte. Der Glaube an die Untrennbarkeit des Euroraums wäre zerstört, und darunter würde auch das Vertrauen in die Stabilität der Währung leiden.

Als Ergebnis lässt sich festhalten, dass sich Euro-Austritte nachteilig auf die Konvergenz auswirken würden. Die Desintegration des Währungsraumes hätte negative Konsequenzen für die politische Integration in Europa. Auch im Innern würde keinem der untersuchten Länder ein Austritt aus der Währungsunion nützen. Zwar hätte die betreffende nationale Regierung die geldpolitische Kontrolle wiedererlangt, doch dieser Vorteil würde übertroffen durch die wirtschaftlichen, sozialen und institutionellen Negativfolgen einer Rückkehr zur eigenen Währung.

   Die Veröffentlichung ist kein Leitartikel. Es spiegelt ausschließlich den Standpunkt und die Argumentation des Autors wider. Die Publikation wird in der Präsentation vorgestellt. Beginnen Sie in der vorherigen Ausgabe. Das Original ist verfügbar unter: swp-berlin.org

GEOMETR.IT

2. Sisterhood’s Europe

in Conflicts 2018 · EN · Europe 2018 · Germany 2018 · Merkel 2018 · Nation 2018 54 views / 3 comments

Europe

GEOMETR.IT  globalpolicyjournal.com

* No way,  it is not dear Frau Merkel but who then? Who is taking back control and EU are slowly gaining power…

In a remarkable inaugural lecture at the University of Amsterdam in early November, European law professor Christina Eckes challenged that assumption. Eckes pointed out that “while transferring powers to the EU limits the unilateral autonomy of national governments, it increases control for EU citizens over central aspects of international relations, such as the conclusion of international agreements.”

In other words: the transfer of power to Brussels may weaken member states, but it empowers citizens. Why? Because the European Parliament now has a key role in negotiating and finalising international treaties. As a result, it can exercise more control over institutions that implement these treaties – since they are European – than national parliaments can. In this way, Eckes argues, “European integration allows European citizens to retain control over international policies in a globalised world.”

The EU is not a perfect democracy – far from it. But the notion that the democratic deficit in Europe is enormous and static is misleading. In her lecture, Eckes referred to the German thinker Jürgen Habermas, who made a distinction between individuals as EU citizens and as national citizens. He developed the concept of “divided sovereignty” in which Europeans can act in two capacities –as citizens of nation states and as a citizens of the EU.

Some groups are eagerly picking up on this notion of divided sovereignty. One of them is the pan-European movement Volt, which aims to encourage citizens in every member state to vote in the European Parliament elections next year. Volt clearly sees the increased potential in parliament and wants to “change the way politics is done and shape the future of Europe”.

But many citizens do not seem ready for this. Many perceive their loss of influence through national parliaments, but far fewer recognise the extent to which the influence they gain through the European Parliament has compensated for this. It is in Brussels where, in their name, MEPs fight international political battles that their governments can no longer fight alone.

Citizens have gained more power in Brussels in recent years than they have lost nationally

It is in the European Parliament, not national parliaments, that EU officials report on all stages of the negotiation and conclusion of international treaties. Even on Common Foreign and Security Policy agreements, in which its powers are still quite limited, parliament has the right to be informed. It can also veto controversial international agreements or challenge them in the European Court of Justice.

It was the European Parliament that, against the will of the European Council and the European Commission, threw out a Swift agreement on the transfer of financial data to US intelligence services. It was parliament that stopped the Anti-Counterfeiting Trade Agreement, the megadeal on internet freedom with the US. Likewise, MEPs received sensitive information about the Transatlantic Trade and Investment Partnership negotiations with the US from co-legislators in the European Council and the European Commission – information that national parliaments did not have. MEPs can also steer the Brexit negotiations to a certain extent because they have the ear of the main negotiators in Brussels.

National representatives do not have such access. MEPs, not national parliaments in EU countries, will vote on the final deal.

Eckes even suggests that citizens have gained more power in Brussels in recent years than they have lost nationally. In national parliaments, she argues, members of governing parties are under intense pressure to protect the interests of the government rather than those of voters.

In the European Parliament, this pressure is much less pronounced. As a result, MEPs are relatively free to focus on content. And on the essence of the job: democratic control. Against all the odds, then, the European Parliament can, as Eckes puts it, “credibly claim to give EU citizens a voice in international relations that, with all its flaws, draws on a source of democratic legitimation that is independent and separate from the EU member states.” What a pity that citizens don’t realise their political potential as Europeans, and stubbornly continue to see themselves as national citizens only.

The publication is not an editorial. It reflects solely the point of view and argumentation of the author. The publication is presented in the presentation. Start in the previous issue. The original is available at:  globalpolicyjournal.com

GEOMETR.IT

Największą rolę

in Europe 2018 · Germany 2018 · Nation 2018 · Politics 2018 · Polska 2018 51 views / 4 comments

Europe

GEOMETR.IT  iz.poznan.pl

* Dynamiczny wzrost gospodarczy państw Grupy Wyszehradzkiej (V4) w ostatnich dwóch dziesięcioleciach spowodował, że region ten stał się jednym z kluczowych partnerów gospodarczych Niemiec

Struktura gospodarcza V4 i Niemiec jest zbliżona. Usługi odgrywają najważniejszą rolę zarówno jako wkład do PKB, jak i w strukturze zatrudnienia (tabela 2). Podobieństwo występuje również w odniesieniu do udziału przemysłu w PKB i zatrudnieniu. Różnice wynikają ze znaczenia rolnictwa. Generalnie rolnictwo odgrywa w regionie większą rolę niż w Niemczech.

Na tym tle szczególnie wyróżnia się Polska, gdzie w rolnictwie nadal pracuje 11,5% ogółu zatrudnionych, podczas gdy na Węgrzech 4,9%, w Słowacji 3,9%, Czechach 2,9%, a w Niemczech 1,4%. Równocześnie polskie rolnictwo generuje najmniejszą po Niemczech (0,6%) wartość dodaną PKB, wynoszącą 2,4% (Węgry ‒ 4,5%, Słowacja ‒ 3,8% i Czechy ‒ 2,5%). Wyraźna różnica między poziomem zatrudnienia a udziałem rolnictwa w PKB w Polsce świadczy o dużym niewykorzystanym kapitale ludzkim w tym sektorze. Tabela 1. Wielkość terytorium i liczba mieszkańców

V4 i Niemcy: wymiana handlowa i inwestycje Niemcy są dla wszystkich państw V4 głównym partnerem handlowym i to zarówno po stronie importu, jak i eksportu. Wszystkie kraje V4 osiągają nadwyżkę handlową z Niemcami. Należy jednak zauważyć, że również niemieckie statystyki wykazują nadwyżki w handlu z tym regionem.

Te rozbieżności w wyliczeniach wynikają częściowo z charakteru wymiany handlowej, która odbywa się w dużej części w ramach właścicielskiego łańcucha produkcji (wymiana między spółkami-matkami i spółkami-córkami). Pozytywnie należy odnotować fakt, że wymiana zdominowana jest przez produkty przemysłowe. Na szczególną uwagę zasługuje nie tylko poziom, ale i dynamika wzrostu wymiany handlowej między V4 i Niemcami.

Polska zajęła w 2017 r. 8. miejsce jako kierunek niemieckiego eksportu oraz 6. jako źródło importu, w 2004 r. było to odpowiednio 11. i 14. miejsce. Spośród wszystkich partnerów handlowych w 2017 r. państwa wyszehradzkie jako grupa były zarówno największą destynacją eksportu, jak i źródłem importu dla Niemiec (wykres 2).

Jako okoliczność pozytywną należy odnotować fakt, że wymiana handlowa państw  Grupy Wyszehradzkiej z Niemcami zdominowana jest przez branże przemysłowe charakteryzujące się wysoko przetworzonymi produktami. Zarówno w eksporcie, jak i imporcie dominują wyroby przemysłu maszynowego i motoryzacyjnego. Jednocześnie taka specjalizacja rodzi niebezpieczeństwo „importu” zjawisk kryzysowych w momentach zmian koniunktury w tych branżach. Pod tym względem Polska odnotowuje najniższy stopień uzależnienia. Dwie wskazane tu branże stanowią w sumie o 40% całego eksportu z Polski do Niemiec. Dla Słowacji wskaźnik ten sięga 70%, Węgier ‒ 67% i Czech ‒ 60% (wykres 4). Wykres 5. Dwie główne grupy towarów importowanych przez V4 z Niemiec (w %)

Największą rolę te dwie branże odgrywają w imporcie z Niemiec na Węgry (59%), a najmniejszą z Niemiec do Polski (39%). W dziedzinie usług to Niemcy stanowią największą grupę turystów zagranicznych korzystających z obiektów noclegowych w państwach V4.

Inwestycje Wykres 6. Bezpośrednie inwestycje zagraniczne V4 i Niemiec w 2017 r. (w mln dolarów) Na podstawie: Konferencja Narodów Zjednoczonych ds. Handlu i Rozwoju (link) Niemcy są największym inwestorem bezpośrednim we wszystkich krajach V4. W 2016 r. główną destynacją niemieckich inwestycji w Europie Środkowej były Czechy, wyprzedzające nieznacznie Polskę, a wyraźniej Węgry i Słowację. Branżami docelowymi są głównie handel, przemysł przetwórczy i energetyka.

Niemieckie inwestycje wykazują się wyraźną koncentracją regionalną. W  przypadku Polski 1/3 inwestycji przypada na Warszawę i okolice, 1/4 na Wielkopolskę, 17% na Dolny Śląsk i 9% na województwo śląskie. Fenomen regionalnej koncentracji zagranicznych inwestycji bezpośrednich występuje również w innych krajach. W Czechach niemieckie firmy preferują duże ośrodki miejskie (Praga, Brno, Plzeň) oraz zachodnie województwa przy granicy z Niemcami.

W Słowacji ogół zagranicznych inwestycji bezpośrednich lokowany jest przede wszystkim w Bratysławie, w mniejszym stopniu w zachodnich regionach. Porównywalna jest sytuacja na Węgrzech, gdzie inwestycje zagraniczne koncentrują się w aglomeracji budapeszteńskiej oraz dwóch krajach zachodnio-północnych. Ilościowo najwięcej podmiotów oraz osób zatrudnionych przypada na Polskę, gdzie kapitał niemiecki zainwestował w 1323 przedsiębiorstwa zatrudniające w sumie 366 tys. pracowników i uzyskujące 75,6 mld euro obrotów (wykres 8).

Stan bezpośrednich inwestycji zagranicznych w kraju Stan bezpośrednich inwestycji zagranicznych poza krajem W statystykach inwestycji międzynarodowych widać największe różnice między modelem ekonomicznym przyjętym w V4 i Niemczech. Model rozwoju Niemiec Zachodnich po 1949 r. zakładał od początku intensywną obecność kapitałową na rynkach zagranicznych i rozbudowywanie międzynarodowej pozycji inwestycyjnej.

Było to możliwe dzięki wsparciu kredytowemu ze strony systemu bankowego, wspieranego z kolei polityką monetarną Bundesbanku oraz zabezpieczeniem ze środków pomocy w ramach Planu Marshalla oferowanym przez KfW. Model rozwoju V4 nastawiony był na przyciąganie strumieni zagranicznego kapitału w zamian za własność (zob. Schulz 2014, link). Znajduje to odzwierciedlenie w zmniejszającej się międzynarodowej pozycji inwestycyjnej V4. Wykres 6 ilustruje zasadnicze różnice w powiązaniach kapitałowych Niemiec i V4, zwłaszcza w odniesieniu do inwestycji bezpośrednich za granicą.

Wnioski Ze względu na powstałe łańcuchy produkcji, bliskość rynków oraz wzajemny potencjał wymiana handlowa i inwestycje między V4 i Niemcami intensywnie się rozwinęły. Skala powiązań gospodarczych obrazuje duże znaczenie V4 dla ekonomii Niemiec na tle innych partnerów. Niezależnie od intensywności powiązań gospodarczych z Niemcami, perspektywicznym wyzwaniem dla V4 pozostaje większa dywersyfikacja branżowa i geograficzna w zakresie eksportu i importu.

Wśród państw regionu Polska zajmuje wysoką pozycję ze względu na rozmiar rynku. Jest także punktem wyjścia do ekspansji firm niemieckich na rynki innych państw Europy Środkowo-Wschodniej. Według rankingu Polsko-Niemieckiej Izby Przemysłowo-Handlowej (AHK), w latach 2013-2015 Polska była najbardziej atrakcyjnym rynkiem dla niemieckich inwestorów w regionie. W 2016 i 2017 r. ustąpiła miejsca Republice Czeskiej.

Publikacja nie jest redakcyjna. Odzwiercie dla towyłącznie punkt widzenia i argumentację autora. Publikacja zostałaza prezentowana w prezentacji. Zacznij od poprzedniego wydania. Oryginał jest dostępny pod adresem:  iz.poznan.pl

GEOMETR.IT

2. Макрон и Меркель. Медленное Самоубийство Европы.

in Crisis 2018 · Europe 2018 · France 2018 · Germany 2018 · Macron 2018 · Merkel 2018 · Politics 2018 · RU · Skepticism 2018 · The Best · YOUTUBE 2018 67 views / 0 comments

Germany       Europe      USA        World     

GEOMETR.IT

* Царь Мидас, к чему бы ни прикасался, всё обращал в золото. А в твоих руках всё делается дерьмом… Венедикт Ерофеев, “Бесполезное ископаемое”

youtube – ПРЕЗИДЕНТ, СГОРЕВШИЙ В СОБСТВЕННОМ ФЕЙЕРВЕРКЕ. Эммануэль Макрон встречается с Ангелой Меркель. Что будет дальше? 2018

BERLIN. Mark Leonard – The politics of Brexit is descending into chaos. The European Union is fragmenting into northern, southern, eastern, and western tribes. And now the Franco-German marriage at the center of the European project is in danger of falling apart.

In May 2017, when German Chancellor Angela Merkel and newly elected French President Emmanuel Macron met for the first time, many hoped for a renewal of vows.

Crowds of pro-European well-wishers urged them on. Macron, the fresh-faced reformer, seemed to have a Midas-like political touch.

And Merkel was at the height of her power on the international stage, having been deemed the new “leader of the free world,” supplanting the “very stable genius” in the White House, Donald Trump.

   (  02 

BERLIN. Mark Leonard – Политика Брексита погружается в хаос. Евросоюз распадается на кланы – северный, южный, восточный и западный. А теперь и франко-немецкий брак, лежащий в основе европейского проекта, оказался под угрозой распада.

В мае 2017 года, когда впервые встретились канцлер Германии Ангела Меркель и только что избранный президент Франции Эммануэль Макрон, многие надеялись на подтверждение торжественных клятв.

Массы проевропейских доброжелателей торопили их. Казалось, что Макрон, новое лицо и реформатор, в политике обладает такой же силой прикосновения, как царь Мидас.

Между тем, Меркель находилась тогда на вершине власти на международной арене – её называли новым «лидером свободного мира», а лишила она этого титула «очень стабильного гения» из Белого дома, Дональда Трампа.

*

     Даже в оборонной политике, которая могла бы стать фундаментом для значимых экономических реформ, Германия создаёт сопротивление, выхолостив предложения ЕС по «авангардным» группировкам и притормаживая выдвинутую Макроном Европейскую инициативу быстрого реагирования (EI2).

Мало сомнений в том, что ближайшие месяцы принесут новые разочарования Макрону и, возможно, даже франко-немецкий разрыв.

Дело в том, что на недавнем заседании министров финансов ЕС Германия нанесла ещё один удар по Макрону, замяв его предложение ввести новый цифровой налог на технологических гигантов, подобных Google и Facebook. Это предложение пользовалось широкой поддержкой, но немцы опасались, что США могут в ответ принять меры против автопрома Германии.

Кроме того, ходят слухи, что Бундесвер собирается заменить устаревшие истребители «Торнадо» американскими F-35, а не их европейским эквивалентом. Немецкие ВВС уже намекают, что F-35 являются их предпочтительным выбором.

Поэтому гендиректор Airbus Дирк Хоке недавно выступил с предостережением: «как только Германия станет страной F-35, всё сотрудничество с Францией по вопросам боевых реактивных самолётов умрёт».

Разногласия между Францией и Германией обостряются ровно в тот момент, когда антиевропейские силы объединяются. Готовясь к майским выборам в Европарламент, Орбан и Сальвини активно работают над созданием популистской федерации, которая включает как левых, выступающих против политики бюджетной экономии, так и правых, выступающих против иммиграции.

Их цель – захватить, как минимум, треть парламентских мест, а также блокирующее меньшинство в Европейском совете.Главные оппоненты евроскептиков – это не политики в их собственных странах, а скорее Макрон и Меркель.

Но проблема Макрона и Меркель в том, что они не могут рассчитывать на необходимую поддержку французских и немецких избирателей, которая бы позволила им провести реформы в ЕС. Более того, многие немцы не считают Меркель тормозом на пути углубления интеграции; они, скорее, считают её излишне проевропейской.

Что же касается Макрона, то, возможно, он является наиболее проевропейским президентом Франции за многие десятилетия, однако ему, возможно, придётся пойти против бюджетных правил ЕС, которые мешают проводить реформы внутри страны.

Президент, сгоревший в собственном фейерверке. Эммануэль Макрон встречается с Ангелой Меркель. Что будет дальше? 2018

Опасность заключается в том, что Макрон и Меркель могут соблазниться перспективой петь в одной тональности с Сальвини и Орбаном.

Их задача – избежать этой ловушки и найти способ изобрести заново политический центр.  Прежде чем, станет слишком поздно.

The danger now is that Macron and Merkel will be lured into singing along to Salvini and Orbán’s tune. Their task is to avoid that trap and find a way to reinvent the political center. Before it is too late.

Mark Leonard

is Director of the European Council on Foreign Relations.

*   02 – Публикация не является редакционной статьёй. Она отражает исключительно точку зрения и аргументацию автора. Публикация представлена в изложении.

GEOMETR.IT

1 3 4 5 6 7 186
Go to Top